Unia przypisuje sobie nasze sukcesy
Z prof. Janem Szyszko, ministrem środowiska w rządzie PiS, rozmawia Wojciech Kobryń
Jakich wyników spodziewa się Pan po szczycie klimatycznym w Kopenhadze?
– Mam nadzieję, że polska delegacja zaprezentuje w końcu nasze stanowisko i powie, że prawo obowiązuje i należy rozliczyć zobowiązania wynikające z protokołu z Kioto. Wyraźnie trzeba powiedzieć, kto niszczył klimat, a kto go ratował. Liczę na to, że Polska pokaże swoją domenę, czyli redukcję emisji dwutlenku węgla, ale i to, że posiadamy lasy, które powinny zostać włączone w system handlu emisjami. Tym teraz szczyci się cała Unia Europejska, przypisując sobie polskie zasługi, nam natomiast zarzuca, że jesteśmy najbardziej zanieczyszczeni nie tylko w Europie, ale i na świecie.
Protokół z Kioto będzie nas obowiązywał do 2012 roku, tymczasem mówi się, że te postanowienia już wygasają.
– To jest manipulacja. Wolą polityczną państw świata jest zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Wszystkie państwa zobowiązały się do stabilizacji koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze w latach 2008-2012. Punktem wyjścia konwencji klimatycznej było to, że państwa wysoko rozwinięte są odpowiedzialne za wzrost dwutlenku węgla w atmosferze, a państwa rozwijające się muszą dorównać im w rozwoju gospodarczym. Wobec tego konwencja klimatyczna zakładała, że tak będą działać do okresu 2008-2012, że nastąpi stabilizacja koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze, a państwa rozwijające się będą w tym czasie produkować tyle, ile jest to wymagane do rozwoju gospodarczego. Państwa rozwinięte miały dokonać dużej redukcji po to, by państwa rozwijające się mogły podnieść emisję, choć w gruncie rzeczy chodziło o to, aby na świecie była stabilizacja. Zaobserwowano jednak, że ta konwencja ma charakter ramowy i nie osiągnie swojego celu. Dlatego w 1997 r. powstał protokół z Kioto, precyzował, o ile konkretnie poszczególnie państwa rozwinięte mają dokonać redukcji swojej emisji w stosunku do roku bazowego w latach 2008-2012.
Jak te redukcje wyglądają w UE?
– Polska jako jedyna z niewielu państw spełniła warunki protokołu z Kioto. Dokonała redukcji emisji gazów cieplarnianych na poziomie 32 proc., podczas gdy wymagane było 6 procent. Państwa starej Piętnastki nie spełniły tych wymogów i zdołały zredukować emisję gazów cieplarnianych o zaledwie 2 procent. Hiszpania miała dokonać redukcji na poziomie 8 proc., tymczasem podniosła ją o 48 procent. Polska w tej kwestii jest liderem, dlatego powinniśmy zostać pokazani jako jedno z nielicznych państw, które dokonało redukcji emisji tych gazów, dokonując zarazem w ciągu tych lat rozwoju gospodarczego na poziomie 70 procent. Jednym z postanowień protokołu z Kioto miało być regenerowanie lasów, aby wychwytywać dwutlenek węgla z atmosfery i powodować powrót rodzimych gatunków roślin i zwierząt. Tutaj również jesteśmy jednym z niewielu państw, które dokonywało w ciągu ostatniego tysiąclecia zrównoważonego rozwoju, czyli nie niszcząc ani jednego gatunku roślin, ani zwierząt na ziemiach ojczystych. Jak już wspomniałem, tym szczyci się Unia, przypisując sobie nasze sukcesy. Tymczasem nikt nie ukarał krajów, które nie wywiązały się z tych zobowiązań.
Komu służą tego typu porozumienia?
– Są to najbardziej brutalne konwencje gospodarcze, gdyż redukcja emisji to nic innego jak redukcja wysokoemisyjnych źródeł energii. Czyli są to ograniczenia gospodarcze, bo ktoś ma decydować o naszym rozwoju i rozwoju krajów świata oraz o tym, kto ma tym rozwojem kierować, a także kto będzie sterował polityką energetyczną.
Co Pan sądzi o teoriach, że to człowiek spowodował wzrost temperatury na naszym globie?
– Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że zmiany klimatyczne następują, lecz one występowały cały czas, bez względu na gospodarczą działalność człowieka. Ostatnie zlodowacenie występowało 16 tys. lat temu właśnie w Europie Środkowej i trudno powiedzieć, by było ono spowodowane działalnością człowieka. Jednocześnie należy zwrócić uwagę na to, że wzrasta koncentracja dwutlenku węgla w atmosferze. Coraz więcej spalamy węgla brunatnego, kamiennego, zmieniamy powierzchnię ziemi, a w wielu miejscach lasy zostały kompletnie zniszczone.
Dziękuję za rozmowę.
