Tylko cała prawda o Bogu i człowieku niesie wyzwolenie

Rok temu Ojciec Święty Benedykt XVI pielgrzymował po naszej Ojczyźnie

Z JE księdzem biskupem Ignacym Decem, pierwszym ordynariuszem diecezji świdnickiej, rozmawia Sławomir Jagodziński

Mija rok od pierwszej wizyty Benedykta XVI w naszej Ojczyźnie. Jak zapisała się ona w pamięci Ekscelencji? Które wydarzenia, spotkania jakoś szczególnie Ksiądz Biskup dziś wspomina?

– Wizyta Benedykta XVI w Polsce była jakby przedłużeniem wizyt Jana Pawła II w naszej Ojczyźnie. Polacy ją bardzo dobrze odebrali. Papież również był urzeczony świadectwem wiary polskiego Kościoła. Na wszystkich etapach tej wizyty nawiązywał do jej przewodniego hasła „Trwajcie mocni w wierze”. Papież mówił prosto, klarownie i bardzo ciepło. Atmosfera wizyty narastała z dnia na dzień. Już w Częstochowie panował wielki entuzjazm, który swój punkt kulminacyjny osiągnął 27 maja w Krakowie na Błoniach w czasie spotkania modlitewnego z młodzieżą i nazajutrz tamże na głównej Mszy św. całej pielgrzymki. Bardzo głęboko przeżyłem spotkanie na Jasnej Górze i obydwa spotkania na Błoniach. Często wykorzystuję treść przemówień Ojca Świętego z tej pielgrzymki podczas spotkań z młodzieżą, zwłaszcza w czasie udzielania sakramentu bierzmowania.


„Jesteśmy wezwani, by stojąc na ziemi, wpatrywać się w niebo – kierować uwagę, myśli i serce w stronę niepojętej tajemnicy Boga” – mówił do nas rok temu Benedykt XVI. W tych słowach zawiera się chyba cały sekret życia chrześcijanina w świecie?


– Faktycznie, w tym zdaniu zawarta jest podstawowa prawda o życiu i przeznaczeniu każdego człowieka. Bóg powołał nas do istnienia na ziemi. Tutaj tworzymy dobro na różnych polach codziennego życia, tak w sferze materialnej, jak i duchowej. Tu doznajemy trudu wędrowców. Z czasem zauważamy, że tutaj, na ziemi, nie potrafimy zaspokoić wszystkich naszych pragnień i tęsknot. Ziemia, na której stoimy, nie staje się dla nas ostatecznym przeznaczeniem. Stąd też spoglądamy ku niebu. Tam są wartości zdolne zaspokoić tęsknotę naszych serc; tam jest dom naszego ostatecznego wezwania, który nam wskazał Chrystus.


„Tylko cała prawda pozwoli przylgnąć do Chrystusa” – mówił Benedykt XVI w czasie Mszy św. w Warszawie. Przestrzegał przed próbami usuwania z Ewangelii, z Dekalogu prawd, które są „zbyt niewygodne dla współczesnego człowieka”. Jakie jest lekarstwo na tę, rozprzestrzeniającą się także u katolików, chorobę selektywnego traktowania prawa moralnego?


– W homilii wygłoszonej 26 maja 2006 r. na placu Marszałka Piłsudskiego w Warszawie Benedykt XVI ukazał trzy podstawowe wymiary wiary: wiarę jako zbiór prawd o Bogu i człowieku, jako osobistą relację z Chrystusem i jako życie według Przykazań Bożych. Omawiając pierwszą komponentę wiary, Papież faktycznie przestrzegał nas przed relatywizmem i subiektywizmem w dziedzinie interpretowania Bożego Objawienia. Tylko cała integralna prawda o Bogu i człowieku niesie wyzwolenie. Ojciec Święty ostrzegał przed fałszowaniem słowa Chrystusa, przed usuwaniem z Ewangelii prawd niewygodnych i trudnych do zachowania. Była to wyraźna reakcja Piotra naszych czasów na tendencje, które pojawiają się dziś w świecie, nawet w kręgach ludzi uważających się za katolików.


Wydarzenia związane z nominacją i później rezygnacją z urzędu metropolity warszawskiego ks. abp. Stanisława Wielgusa przypomniały słowa Benedykta XVI z archikatedry warszawskiej, aby nie przybierać aroganckiej pozy sędziów dawnych pokoleń. Czy nie ma Ksiądz Biskup poczucia, że wówczas część środowisk medialnych nie zdała egzaminu z tych papieskich słów?


– Do dziś wielu z nas nie może pogodzić się z tym, co się stało z ks. abp. Stanisławem Wielgusem. Papież jakby przeczuwał, co może stać się w Polsce w nadchodzącym czasie, dlatego powiedział w archikatedrze warszawskiej: „Trzeba unikać aroganckiej pozy sędziów minionych pokoleń, które żyły w innych czasach i w innych okolicznościach. Potrzeba pokornej szczerości, by nie negować grzechów przeszłości, ale też nie rzucać lekkomyślnie oskarżeń bez rzeczywistych dowodów, nie biorąc pod uwagę różnych ówczesnych uwarunkowań”. Niestety, dziennikarze i publicyści jakby nie słyszeli tych słów. Dlatego jest tyle niesmaku i poczucia krzywdy. Nie wiem, czy sprawa lustracji nie jest dziś wyolbrzymiana i czy jest poprawnie przeprowadzana. Idea jest słuszna. Prawda powinna być odkrywana, zarówno prawda o dobru, jak i o złu, jednakże w jednym i w drugim przypadku – zawsze z miłością. Niestety, mechanizm dochodzenia do prawdy jest ułomny. Zdarza się niekiedy, że prawda nie jest odsłaniana, ale zasłaniana, zakrywana. Wielu ludzi może czuć się z tego powodu skrzywdzonych.

Zawsze najbliższą normą moralności pozostaje sumienie. Sumienie jest nad prawem zewnętrznym, gdyż jest elementem prawa naturalnego. Niektórzy mówią nawet o Bożym głosie ujawniającym się w sumieniu. Trzeba naprawdę wielkiej rzetelności i uczciwości w dochodzeniu do prawdy i zlecenia tego ludziom prawym. W mechanizmie lustracji należy mieć przed oczyma powyższe słowa Papieża. A ponadto można postawić pytanie retoryczne, co jest dziś ważniejsze: czy sprawa ochrony życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, czy sprawa lustracji? Oby przypadkiem nie spotkał nas zarzut Chrystusa: „Przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda” (Mt 23, 24).


„Proszę was, byście umocnieni wiarą w Boga, angażowali się żarliwie w umacnianie Jego Królestwa na ziemi, królestwa dobra, sprawiedliwości, solidarności i miłosierdzia” – mówił Ojciec Święty. Czy np. inicjatywę konstytucyjnej ochrony życia można uznać za jedną z prób wypełnienia tych słów?


– Jak najbardziej. Myślę, że nie wolno nam ustawać w szukaniu prawnej i życiowej ochrony życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Nie rozumiem tych polityków, którzy tak bardzo wychwalają Jana Pawła II, często powołują się na jego autorytet, ale wybierają z jego nauczania tylko to, co im wydaje się odpowiednie, i przemilczają jego ważne apele, w tym także ten nieustający apel o ochronę życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci.


Ojciec Święty wzywał Polaków do aktywnego czynienia dobra bliźniemu, troski o dobro wspólne, do niesienia nadziei ubogim, cierpiącym, opuszczonym, zrozpaczonym. To wszystko wpisuje się w orędzie miłosierdzia. Obecnie diecezja świdnicka przeżywa peregrynację obrazu Bożego Miłosierdzia. Jakie znaczenie ma ona dla diecezji i jakie oczekiwania w związku z tym ma pasterz Kościoła świdnickiego?


– Po trzech latach istnienia naszej diecezji podjęliśmy dzieło peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego. Jest to odpowiedź na przesłanie Sługi Bożego Jana Pawła II ogłoszone nam w czasie jego ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny w sierpniu 2002 r., a także na sugestie obecnego Papieża Benedykta XVI zawarte w drugiej części jego encykliki „Deus caritas est”. Celem peregrynacji jest odnowa moralna naszych rodzin i większe otwarcie się na Boże Miłosierdzie. W świecie jest tyle zła, dlatego trzeba prosić: „miej miłosierdzie dla nas i całego świata”. Drugim celem peregrynacji jest uwrażliwienie nas na szerzenie miłosierdzia w czynie, słowie i modlitwie. Spodziewamy się, że peregrynacja wyczuli nas na potrzebę miłosierdzia wobec bliźnich. W czasie peregrynacji nawiązujemy ciągle do jej hasła: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7).


Rok temu przybył do nas Ojciec Święty Benedykt XVI. Diecezja świdnicka będzie niebawem gościć jego najbliższego współpracownika ks. kard. Tarcisio Bertone. Z jakiej okazji przybędzie tak wyjątkowy gość? Czym ta wizyta jest dla tak młodej diecezji?


– Wykorzystaliśmy okazję, że ks. kard. Tarcisio Bertone będzie w Polsce w połowie czerwca na Zjeździe Gnieźnieńskim i zaprosiliśmy go do złożenia wizyty w naszej diecezji. Będzie ona dopełnieniem wizyt Ojca Świętego Jana Pawła II w diecezjach polskich. Wiemy dobrze, że Sługa Boży Jan Paweł II z racji swego stanu zdrowia nie mógł już odwiedzić naszej diecezji. Cieszymy się, iż najbliższy współpracownik obecnego Ojca Świętego Benedykta XVI, kardynał, sekretarz stanu, przybędzie do nas z przesłaniem obecnego Papieża.

Wizyta będzie mieć następujący przebieg. W sobotę, 16 czerwca, o godz. 20.00 ksiądz kardynał spotka się z młodzieżą naszej diecezji w kościele Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Świdnicy w ramach Diecezjalnego Kongresu Młodych. W niedzielę, 17 czerwca, o godz. 9.00 nasz gość odwiedzi Wyższe Seminarium Duchowne w Świdnicy, o godz. 10.00 spotka się w auli kurii biskupiej z lokalnymi władzami samorządowymi. Centralnym punktem wizyty księdza kardynała będzie Msza św. w katedrze świdnickiej o godz. 11.00. O godz. 16.30 ksiądz kardynał spotka się jeszcze w ramach nabożeństwa czerwcowego z chorymi i niepełnosprawnymi oraz pracownikami służby zdrowia w kościele parafialnym w Dobromierzu.

Mottem wizyty księdza kardynała będą słowa z obrazu Jezusa Miłosiernego: „Jezu, ufam Tobie”. Spodziewamy się, że nasz dostojny gość ubogaci i pobłogosławi rozpoczęte niedawno w naszej diecezji dzieło peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj