Trybunał w Strasburgu przekracza swoje kompetencje

Ze Zbigniewem Ziobrą, posłem do Parlamentu Europejskiego z grupy
Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, byłym ministrem sprawiedliwości,
rozmawia Mariusz Bober

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał niedawno, że nie można
odmówić dziedziczenia prawa do najmu lokalu komunalnego homoseksualiście.
Podważył w ten sposób wyrok Sądu Rejonowego w Szczecinie w sprawie Piotra
Kozaka oraz oddalenie apelacji w tej sprawie przez szczeciński sąd okręgowy.
Jak Pan odebrał ten wyrok?

– Wskazuje on na bardzo groźną tendencję w orzekaniu tego Trybunału, który
ideologizuje prawo. Tendencja ta wykazuje cechy lewico-liberalne, modne obecnie
w Europie Zachodniej. Poprzez takie orzeczenia nadaje się prawom człowieka nową
treść, sprzeczną z dotychczas utrwalonymi przekonaniami w tym zakresie.

Po tym wyroku pojawiły się komentarze, że ETPCz rozszerzył de facto
definicję rodziny zapisaną w Konwencji Praw Człowieka, włączając do niej
także związki homoseksualne, choć nie miał do tego prawa. Podziela Pan tę
opinię?

– Oczywiście. To nie pierwsze kontrowersyjne orzeczenie Trybunału w
Strasburgu. Przykładem jest choćby decyzja nakładająca karę na władze
Francji za odmowę zgody na adopcję dziecka przez lesbijkę czy niedawne
orzeczenie w sprawie krzyża w reakcji na skargę obywatelki Włoch. W ten sposób
ETPCz staje się orężem w rękach środowisk lewicowych, usiłujących poprzez
wykładnię prawa narzucać swoją ideologię milionom Europejczyków. Rzecz w
tym, że ta ideologia nie ma nic wspólnego z prawami człowieka w takim
rozumieniu, jakie obowiązywało w momencie podpisywania Konwencji Praw Człowieka
przez państwa europejskie.

Jak wyrok Trybunału w Strasburgu może wpłynąć na orzecznictwo polskich sądów
i nasz system prawny?

– Powinniśmy zbagatelizować ten wyrok, ponieważ jest on niezgodny z polską
Konstytucją i naszym porządkiem prawnym. Nie możemy pozwolić na to, by
orzeczenia ETPCz w sprawach tak zasadniczych kwestionowały postanowienia naszej
Konstytucji.

Władze Polski powinny odwołać się od tego wyroku, podobnie jak zrobiły
to władze Włoch w odniesieniu do werdyktu w sprawie miejsca krzyży we włoskich
szkołach?

– Z całą pewnością. Byłbym zdziwiony, gdyby nie przygotowywano się do
takiego odwołania.

Czy poprzez tego typu wyroki Trybunał w Strasburgu nie próbuje forsować
nowych rozwiązań sprzecznych z prawem naturalnym i nowego prawodawstwa,
zmuszając poprzez swoje postanowienia do przyjmowania ich przez państwa należące
do Rady Europy?

– ETPCz usiłuje to robić. Nie znaczy to jednak, że państwa członkowskie
muszą ulegać tym naciskom i podporządkowywać się im. Takie orzeczenia
bowiem wykraczają poza jurysdykcję Trybunału w Strasburgu. Wzbudzają one
sprzeciw w wielu środowiskach i świadczą o kryzysie tej instytucji, która
poprzez swoje decyzje wkracza w sferę, która nie jest dla niego przeznaczona.

Co mogą w tej sytuacji zrobić kraje członkowskie Rady Europy, której
organem jest ETPCz?

– Należałoby podjąć refleksję i debatę publiczną, w której trzeba zwrócić
uwagę, że Trybunał zasadniczo rozszerza zakres swojej jurysdykcji, do czego
nie ma prawa. W ten sposób wywołuje konflikty społeczne w państwach
europejskich, w sprawach kontrowersyjnych ideologicznie, i mających niewiele
wspólnego z prawami człowieka. Dlatego działania te powinny wywołać pewną
refleksję w społeczności europejskiej.

Nadszedł czas, aby na forum Komitetu Ministrów RE ponownie jasno określić
granice działania Trybunału, czego już domagają się niektórzy
komentatorzy?

– Uważam, że trzeba się zastanowić, co należy zrobić po tym kolejnym
wyroku, który budzi wątpliwości. Może to być sygnał, że coś niedobrego
dzieje się z tym organem RE.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj