Traktat i tak jest niekorzystny
Z Jaroslavem Kuberą, senatorem czeskiej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), jednym z wnioskodawców do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie traktatu z Lizbony, rozmawia Łukasz Sianożęcki
Jak Pan skomentuje wczorajszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności traktatu lizbońskiego z czeską ustawą zasadniczą?
– Mimo wszystko taki wyrok był oczekiwany. Nasze zeznania w trakcie rozprawy nie wpłynęły na sędziów i wyrok jest identyczny jak w ubiegłym roku. Sam fakt, że Trybunał Konstytucyjny orzekł, że traktat lizboński jest zgodny z konstytucją, nie oznacza przecież wcale, iż jest on dobry dla nas. Dla nas taka argumentacja nie jest wystarczająca.
A czy ODS zamierza jeszcze coś robić w tej sprawie?
– Wydaje mi się, że już nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Rozważaliśmy wprawdzie złożenie skargi do Strasburga, lecz ja osobiście sądzę, że nie dojdzie do tego.
Czy to już jest w takim razie koniec procesu ratyfikacji traktatu?
– Prezydent dostał gwarancje, których się domagał. Otrzymaliśmy ograniczenie stosowania Karty Praw Podstawowych takie jak Polska i Wielka Brytania, tak więc prawdopodobnie podpisze on ten dokument. Ale powtarzam jeszcze raz: takie rzeczy nie sprawiają, że traktat lizboński jako całość jest korzystny dla naszego kraju.
Coraz mniej pewne wydaje się także referendum na temat traktatu w Wielkiej Brytanii…
– To prawda. Ponadto wydaje mi się, że prezydent Vaclav Klaus nie był w stanie dłużej zwlekać z podpisem.
Dziękuję za rozmowę.
