Tragedia Sejn
W województwie podlaskim poziom bezrobocia przekroczył już 21 procent
i nadal szybko rośnie. Władze Sejn – miasta, którego deficyt przekroczył
ustawowy próg 60 procent zadłużenia – patrzą w przyszłość z obawą.
Tak potężny stopień zadłużenia budżetu miasta ma swoje bardzo przykre
konsekwencje. – Przekroczenie ustawowego dopuszczalnego progu zadłużenia
powoduje, że nie dostaniemy kredytu w banku – mówi Dorota Łozińska, skarbnik
miasta Sejny. Trzeba będzie również mocno zacisnąć pasa. – Ta trudna sytuacja
budżetowa spowoduje, że co najmniej przez dwa lata będziemy musieli bardzo
drastycznie ciąć wydatki inwestycyjne i bieżące – tłumaczy Jan Stanisław Kap,
burmistrz Sejn. – Na pewno odczują to nasze szkoły, bo na ich utrzymanie, w
związku z niezrozumiałą dla nas decyzją władz państwowych, idzie połowa budżetu
miasta – dodaje.
Celów, na które łoży miasto, jest dużo, a rząd z roku na rok dopisuje nowe. Ze
skromnego budżetu samorząd gminny musi obecnie utrzymać m.in. szkoły,
przedszkola, drogi, sport, kulturę, oświetlenie miasta i dróg, wypłacać zasiłki,
remontować budynki komunalne itd. – Chcielibyśmy, żeby władze państwowe
dostrzegły, że kryzys dotyka najmocniej najbiedniejsze rejony Polski, i
skonstruowały program pomocowy, być może kierując dodatkowe środki dla gmin na
utrzymanie np. szkół. Jednak do tej pory z ich strony nie ma żadnej pomocy, a
sytuacja finansowa ubogich samorządów jest coraz bardziej tragiczna – mówi
burmistrz Sejn.
Pogłębia się podział naszego kraju na Polskę bogatą i biedną. Burmistrz Sejn
podkreśla, że ostatnie zmniejszenie środków dla powiatowych urzędów pracy, w
przypadku gmin tak ubogich jak Sejny, oznacza dla nich katastrofę. –
21-procentowy wskaźnik bezrobocia, który tu mamy, jeszcze mocno wzrósł pod
koniec grudnia, bo wielu ludziom kończą się umowy o pracę – informuje Jan Kap.
Zmniejszenie przez rząd środków dla urzędu pracy jest katastrofą. Zauważa
również, że rosnące bezrobocie i ubożenie miejscowej ludności obciąża mocno kasę
miasta m.in. przez konieczność większych wypłat zasiłków w miejskim ośrodku
pomocy społecznej oraz liczniejsze dofinansowania dodatków mieszkaniowych.
Więcej pieniędzy idzie również na wyprawki szkolne dla dzieci z rodzin, w
których rodzice tracą pracę. Budżet miasta jest coraz słabszy. – W roku 2010
samorząd miasta zatrudniał w ramach prac interwencyjnych, publicznych czy stażów
120 osób. Natomiast od sierpnia tego roku prawie nie ma pieniędzy na żadną z
tych możliwości zatrudnienia. Obecnie zatrudniamy w ten sposób jedynie dwie
osoby – mówi burmistrz Sejn. – A pracy np. przy budowie infrastruktury naszego
rejonu jest moc. Tutaj ciągle brakuje w wielu miejscach rzeczy tak podstawowej
jak np. kanalizacja – zauważa.
Cofanie się cywilizacyjne Sejneńszczyzny, o której media przyzwyczaiły się mówić
jedynie w kontekście incydentów narodowościowych, zapowiada również niższy
kontrakt z NFZ na 2012 rok dla miejscowego szpitala. W przyszłym roku placówka
ta na swoją działalność dostanie o 40 proc. mniej pieniędzy na porady lekarskie
oraz o 10 proc. mniej na zabiegi rehabilitacyjne. NFZ lepiej ocenił placówki
niepubliczne, które uzupełniają swoje funkcjonowanie opłatami pobieranymi od
pacjentów. Jednak sejneńska poradnia jako jednostka publiczna nie może
wprowadzić systemu opłat z kieszeni pacjenta, a poza tym niewielu mieszkających
tu ludzi byłoby na to stać. Waldemar Kwaterski, dyrektor szpitala w Sejnach,
sytuację drastycznego zmniejszenia środków z NFZ ocenia jako "przerażającą".
Adam Białous
