Torysom nie po drodze z Landnerem
Za krytykę dewiacyjnych zachowań seksualnych wyrzucili go z Partii
Konserwatywnej
Dotychczasowy kandydat torysów do Izby Gmin Philip Landner został
usunięty z partii po tym, jak na swojej stronie internetowej napisał, że
homoseksualizm nie jest zachowaniem normalnym. Jego partyjnych kolegów oburzyły
słowa Landnera, który zaznaczył, iż nie wolno przymuszać obywateli – zwłaszcza
dzieci – do akceptowania podobnych wynaturzeń. Partia Konserwatywna stanowczo
odcięła się od tych opinii, zaznaczając, że są one „obraźliwe i nie do
zaakceptowania”.
„Nie zaakceptuję zachowania homoseksualistów jako normalności, lub zachęcania
dzieci do angażowania się w to” – napisał na swojej stronie internetowej
kandydat Partii Konserwatywnej w okręgu North Ayrshire i Arran w Szkocji,
którego cytuje brytyjski dziennik „The Independent”. „Tolerancja i zrozumienie
to jedno, ale propagowanie zachowań homoseksualnych jest już czymś zupełnie
innym” – dodaje Philip Landner, który poparł także na swojej stronie instytucję
tzw. sekcji 28 wprowadzonej przez rząd Margaret Thatcher, która zabraniała
„promocji” homoseksualizmu w szkołach. „Jako doświadczony nauczyciel i osoba,
która wierzy w prawa i obowiązki rodziców, obiecuję, że kiedy zostanę waszym
posłem, będę wspierał prawo nauczycieli i rodziców do odmowy nauczania dzieci,
że homoseksualizm jest 'normalny’ albo równowartościowy z tradycyjnym życiem
rodzinnym” – napisał w dziale zatytułowanym „W to wierzę”. Na odpowiedź swoich
partyjnych kolegów nie musiał długo czekać. Jeszcze we wtorek lider szkockich
torysów Andrew Fulton określił wypowiedzi Landnera jako „głęboko obraźliwe i nie
do przyjęcia” i zadecydował o wyrzuceniu kolegi z szeregów ugrupowania. „Poglądy
te nie mogą mieć miejsca w nowoczesnej partii konserwatywnej” – powiedział
Fulton cytowany przez „The Independent”. Wraz z zawieszeniem Landnera ze strony
niedoszłego kandydata torysów zniknęły także wszystkie wpisy odnoszące się do
odmiennych orientacji seksualnych.
Landner miał być kandydatem torysów w
majowych wyborach do Izby Gmin. Wyrzucenie go z szeregów stronnictwa oznacza
jednoczesne wykluczenie możliwości jego ubiegania się o mandat. Torysi znaleźli
się w podwójnie niesprzyjającej sytuacji. Minął już termin zgłaszania
kandydatów, w związku z czym nie mogą zgłosić innej osoby. W trudnej sytuacji
został także postawiony lider Partii Konserwatywnej David Cameron, bo choć rosną
jego szanse na zwycięstwo, to jednak musi się gęsto tłumaczyć z głoszonych przez
swoich kolegów tez. „The Independent” przypomina, że w ciągu ostatniego miesiąca
podobny incydent miał miejsce w przypadku Chrisa Graylinga, członka gabinetu
cieni, który także wyraził własne zdanie ? propos homoseksualizmu. Oświadczył,
iż chrześcijańscy hotelarze itp. powinni mieć prawo odmowy wynajęcia pokoju
parom homoseksualnym. Po reakcji ugrupowania Grayling ostatecznie przeprosił za
swoją wypowiedź. Oba te wydarzenia – tuż przed wyborami – nadszarpnęły wizerunek
torysów. Jak podaje niemiecki „Die Presse”, partia utraciła część
dotychczasowego poparcia. W zbliżających się wyborach zaledwie jedna dziesiąta
homoseksualistów odda swój głos na torysów. Z zamieszczanych w brytyjskiej
„prasie” gejowskiej sondaży wynika, że obecnie na 21-procentowe poparcie
homoseksualnych środowisk może liczyć Partia Pracy premiera Gordona Browna,
58-procentowe poparcie przypadnie zaś liderowi Liberalnych Demokratów
Nicholasowi Cleggowi.
Marta Ziarnik
