To nie była przypadkowa śmierć

Z Ewą Sowińską, rzecznikiem praw dziecka w latach 2006-2008, rozmawia
Paulina Jarosińska

Jaka była Pani reakcja na informację o tragicznej śmierci Marka
Rosiaka?

– Ta śmierć nie była przypadkowa i odebrałam ją z wielkim żalem i
smutkiem. Wiadomość o niej wzbudziła we mnie poczucie przygnębienia.
Myślę, że ogromna wina leży po stronie agresji, która już od jakiegoś
czasu wyznacza kierunek w dyskursie politycznym. Wszystkie kluby
parlamentarne powinny już dawno dołożyć wszelkich starań, aby
wyeliminować z debaty wszelkie elementy agresji, a zwłaszcza przywołać
do porządku tych członków, którzy szczególnie przyczyniają się do tego
typu atmosfery. Tak bardzo potrzeba nam dzisiaj odnowy kultury słowa.
Nie powinny już padać takie straszne określenia, wypowiedzi, które
nawołują wprost do nienawiści, które można nazwać groźbami. Taki język
budzi skojarzenia tylko z latami II wojny światowej czy czasem panowania
systemów totalitarnych.

Znała Pani osobiście Marka Rosiaka?
– To był dobry, bardzo życzliwy człowiek. Był osobą niezwykle oddaną
służbie naszej Ojczyźnie i bardzo zaangażowaną w ważne sprawy.

Większość mediów, a także politycy koalicji rządzącej PO – PSL
starają się tragiczne wydarzenia w łódzkim biurze Prawa i
Sprawiedliwości odciąć koniecznie od bieżącej polityki. Politycy PiS
mówią wręcz o próbie zacierania faktów.

– To prawda. Dzieje się coś bardzo niepokojącego. Media mają ogromną
siłę oddziaływania na odbiór zdarzeń, nie możemy o tym zapominać. Są
takie ośrodki medialne, które kreują rzeczywistość. Sama doświadczyłam
tego, jak można zniszczyć człowieka.

Czy uważa Pani, a raczej czy żywi Pani nadzieję, że tragiczna śmierć
Marka Rosiaka, a wcześniej tragedia narodowa pod Smoleńskiem, zmienią
coś w naszym Narodzie?

– Chciałabym, żeby zmieniły. Mam nadzieję, że nasze społeczeństwo obudzi
w sobie jakąś reakcję na to, co się dzieje. Jak będzie, czas pokaże…
Próby wyciszenia tych niezwykle ważnych spraw i to, jak bardzo ich
wyjaśnienie odwleka się w czasie, nie mogą powodować w nas utraty tej
nadziei, nadziei, że w Polsce będzie lepiej.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj