Także w stolicy
IPN: Przyzwolenie na funkcjonowanie nazw związanych z ideologią komunistyczną czy nazistowską jest poniekąd formą okazywania im czci i szacunku
Zbrodniarze nie mogą być bohaterami
Działania mające na celu uporządkowanie nazewnictwa m.in. placów, ulic, obiektów architektonicznych, miejsc pamięci oraz patronów i imion instytucji publicznych rozpoczął Instytut Pamięci Narodowej. Chodzi o to, by z honorowych miejsc znikały postaci, formacje czy znaki mające swoje źródła w ideologii nazistowskiej bądź komunistycznej.
Pośród nazw ulic, placów, skwerów, obiektów architektonicznych, pomników, tablic i miejsc pamięci, a także patronów i imion instytucji publicznych wciąż funkcjonują nazwiska, nazwy czy też symbole związane z nazizmem i komunizmem. – Skala problemu jest gigantyczna. Sam byłem zdziwiony, kiedy się okazało, że samych ulic Świerczewskiego jest w Polsce ponad sto – podkreśla Maciej Korkuć z Biura Edukacji Publicznej krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej, koordynator projektu.
Jego zdaniem, z przyczyn historycznych najwięcej zaległości występuje na ziemiach północnych i zachodnich. W Polsce wciąż funkcjonują m.in. ulice Armii Czerwonej (w Górowie Iłoweckim, Krośnie Odrzańskim), Gwardii Ludowej (w Białej Podlaskiej, Ciechanowie, Międzychodzie), Armii Ludowej (w Warszawie, Toruniu, Wrocławiu, Radomiu, Brzesku), Związku Walki Młodych (na warszawskim Ursynowie, w Płońsku), Zygmunta Berlinga (w Białymstoku, Wrocławiu, a w Warszawie do dziś stoi pomnik Berlinga przy moście, który do niedawna nosił jego imię), Karola Świerczewskiego (w Siemianowicach), Hanki Sawickiej (w Sochaczewie, Kaliszu) czy Janka Krasickiego (w Sosnowcu, Kocku, Radomiu, Mławie). Nie sposób zapomnieć o pomniku gen. Karola Świerczewskiego w gminie Baligród. Takich przykładów jest znacznie więcej.
Dlatego IPN chce występować do władz i społeczności lokalnych, wskazując na zaniedbania „utrwalające tezy prowadzonej w okresie PRL komunistycznej indoktrynacji społeczeństwa oraz będące faktycznie haniebnym wyrazem lekceważenia pamięci ofiar nazizmu i komunizmu oraz pogardy dla dorobku walki Polaków o wolność obywatela i niezawisłość państwa w XX wieku”. Instytut apeluje o podjęcie działań zmierzających do likwidacji wszelkich form upamiętnienia zbrodniczych systemów: narodowego socjalizmu bądź komunizmu. Do krakowskiego IPN każdy może też kierować informacje na temat wciąż istniejących w kraju niechlubnych nazw, symboli i miejsc pamięci.
– Odzew na naszą inicjatywę jest duży. Z całego kraju napływają zgłoszenia zarówno od dziennikarzy, jak i od mieszkańców różnych miejscowości. Oprócz tego IPN prowadzi swoje poszukiwania – stwierdza Korkuć. Po stworzeniu kompletnej listy „niechlubnych ulic” IPN przygotuje dla każdej z miejscowości, gdzie problem występuje, specjalne pismo, w którym wskaże nieprawidłowości.
– Od lat apelujemy o uporządkowanie tych spraw. Inicjatywa IPN bardzo nas cieszy. Z drugiej strony, dziwię się władzom samorządowym, które mają na swoim terenie ulicę zbrodniarza i nic z tym nie robią – mówi nam Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych. Jak podkreśla, w sprawie nazw większą wrażliwością historyczną powinni wykazywać się też sami mieszkańcy.
