Szanse na natowsko-rosyjską tarczę raczej nikłe

Z Robertem Śmigielskim, ekspertem ds. polityki bezpieczeństwa na obszarze
WNP z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, sekretarzem redakcji
kwartalnika "Jewropa", rozmawia Łukasz Sianożęcki

Jak Pan ocenia ideę włączenia Rosji do projektu natowskiej tarczy
antyrakietowej?

– Idea współpracy Stanów Zjednoczonych oraz NATO z Rosją w zakresie obrony
antyrakietowej nie jest nowa, ale jak dotąd jej efekty trudno uznać za
zadowalające. Niepowodzeniem zakończyły się m.in. dwa przedsięwzięcia
rosyjsko-amerykańskie dotyczące współpracy w obszarze wymiany danych z systemów
wczesnego ostrzegania o startach rakiet balistycznych (Joint Data Exchange
System) i budowy dwóch satelitów wykrywających starty takich rakiet (Russian-American
Observation Satellite System). W ramach Rady Rosja – NATO odbywały się natomiast
ćwiczenia w zakresie taktycznej obrony antyrakietowej. Tym razem chodziłoby
jednak o współudział Rosji w tworzeniu globalnego systemu obrony antyrakietowej,
czyli projekt zdecydowanie bardziej zaawansowany technologicznie. Obie strony –
i zachodnia, i rosyjska – musiałyby zgodzić się na wymianę informacji o swych
najnowszych technologiach, co bez osiągnięcia wysokiego poziomu zaufania między
nimi wydaje się mało prawdopodobne. Warto wspomnieć, że Rosja odziedziczyła po
ZSRS spore doświadczenie i wiedzę w zakresie budowy systemów antyrakietowych. Do
tej pory wokół Moskwy funkcjonuje system obrony antyrakietowej A-135. Ten brak
zaufania negatywnie zaciążył na dotychczasowych próbach współpracy między Rosją
a Zachodem w tym obszarze. Obawiam się, że w chwili obecnej jest jeszcze zbyt
dużo nieufności między stronami, która może stanowić poważną przeszkodę dla
efektywnej współpracy na rzecz stworzenia wspólnej tarczy antyrakietowej.
Przyjęta w lutym br. doktryna wojenna Rosji jasno wskazuje na NATO jako
potencjalne zagrożenie dla jej bezpieczeństwa. Szereg państw członkowskich Paktu
domaga się stworzenia planów ewentualnościowych na wypadek agresji Rosji. Dopóki
obie strony będą traktować siebie jako potencjalnych przeciwników, trudno mówić
o współpracy w tak ważnym obszarze jak obrona antyrakietowa.

Dlaczego Moskwa jest tak niechętna temu pomysłowi? Od początku władze Kremla
dają do zrozumienia, że nie widzą się w tym przedsięwzięciu.

– Rosja niechętnie patrzy na amerykańskie plany stworzenia globalnej tarczy
antyrakietowej, widząc w tym zagrożenie dla wypełnienia przez jej siły
strategiczne funkcji jądrowego odstraszania. Z uwagi na kryzys sił
konwencjonalnych to właśnie arsenał nuklearny jest główną gwarancją jej
bezpieczeństwa. Natomiast nie jest prawdą, że odrzuca jakikolwiek udział w
powstaniu w Europie obrony antyrakietowej. W 2001 r. zaproponowała stworzenie ze
swoim udziałem wspólnego z NATO systemu obrony przed rakietami balistycznymi
krótkiego i średniego zasięgu Euro-Pro. Rosyjska propozycja została odrzucona,
gdyż państwa europejskie nie widziały potrzeby wydawania pieniędzy na taką
tarczę, a USA nastawiały się już na budowę własnej tarczy antyrakietowej. W 2009
r. Rosja i USA ustaliły, że wspólnie ocenią zagrożenia związane z proliferacją
technologii rakietowych. Rosyjski udział w budowie natowskiego systemu obrony
antyrakietowej będzie zależał przede wszystkim od ogólnego stanu relacji Rosji z
Zachodem oraz od kształtu samej tarczy. Jeżeli jej możliwości obronne będą
uwzględniały potencjalne zagrożenie irańskie czy północnokoreańskie, a nie
stawiały sobie za cel odparcia zmasowanego ataku rakietowego, szanse na udział
Rosji w takim projekcie wzrastają.

Sądzi Pan, że może powstać jakiś alternatywny projekt zrzeszający wyłącznie
Moskwę, Paryż i Berlin?

– I kanclerz Merkel, i prezydent Sarkozy podkreślali konsultacyjny charakter
szczytu z Rosją. Oba państwa stawiają sobie za cel nie stworzenie z Rosją
alternatywnego projektu polityczno-gospodarczego, lecz maksymalne zbliżenie
Rosji ze strukturami zachodnimi, przede wszystkim z Unią Europejską i NATO. Temu
służyć miała też niemiecko-rosyjska propozycja z czerwca br. powołania do życia
Komitetu UE – Rosja ds. Polityki i Bezpieczeństwa oraz wzmocnienia współpracy w
sferze zarządzania kryzysowego. Ja więc takiego zagrożenia nie widzę.

Rosja i Niemcy dosyć ściśle są powiązane choćby poprzez Nord Stream. Czy tak
szeroko zakrojony projekt może rodzić jakieś kolejne wzajemne zobowiązania? To
przecież głównie Niemcy lobbują za przyłączeniem Rosji do projektu tarczy.

– Niemcy to główny partner gospodarczy Rosji. To właśnie Berlin jest inicjatorem
Partnerstwa dla Modernizacji, które ma zintensyfikować współpracę UE z Rosją.
Niemiecki biznes jest szeroko zaangażowany w wiele przedsięwzięć w Rosji, ma
udziały w największych rosyjskich firmach. Na zwiększenie handlu z Rosją liczy
także Francja. Oba państwa wykazują zatem większą gotowość uwzględniania
rosyjskich racji i interesów, przede wszystkim na obszarze WNP. Nieprzypadkowo
wykazują największy sceptycyzm wobec planów rozszerzenia NATO na Wschód i gotowe
są w większym stopniu brać pod uwagę rosyjskie stanowisko w kwestii budowy
tarczy antyrakietowej w Europie. Francja i Niemcy widzą w Rosji nie zagrożenie
dla Europy, ale strategicznego partnera, państwo, które mimo licznych braków w
obszarze standardów demokratycznych należy do tej Europy przyciągać, a nie
odseparowywać się od niego żelaznym kordonem. Nie znaczy to jednak, że byłyby
gotowe przymykać oko na kwestie związane choćby z bezpieczeństwem energetycznym
i przejrzystością procedur w tym obszarze.

Były wiceminister spraw zagranicznych Paweł Kowal ocenił, że Moskwa realizuje
konsekwentnie swoją politykę wewnętrznego osłabiania NATO.

– Gdyby Rosji udało się przeforsować jej przedstawiony rok temu projekt układu o
bezpieczeństwie europejskim z prawnie wiążącą zasadą równego i niepodzielnego
bezpieczeństwa, to faktycznie pozycja NATO zostałaby wyraźnie osłabiona. Jednak
szanse na przyjęcie rosyjskiej propozycji są praktycznie żadne. Nawet państwa,
które odnoszą się do rosyjskiej propozycji z pewnym zrozumieniem, jak Francja
czy Niemcy, nie są gotowe podpisywać traktatu w takiej postaci. Opowiadają się
nie za tworzeniem nowych instytucji, tylko za wzmocnieniem już istniejących, jak
np. Rada Rosja – NATO. Trzeba też pamiętać, że państwa NATO różnią się w
poglądach na wiele kwestii, w tym – co oczywiste – w zakresie kształtowania
stosunków z Rosją, ale także w zakresie proporcji między działalnością out of
area [reagowanie kryzysowe – przyp. red.] a skupieniem się na zapewnieniu
bezpieczeństwa członkom w myśl artykułu 5 traktatu waszyngtońskiego. Niemcy,
Francja, Włochy, Hiszpania opowiadają się za możliwie bliską współpracą. Państwa
byłego bloku wschodniego, Wielka Brytania, USA wykazują w tej materii większą
wstrzemięźliwość. Rosyjska dyplomacja oczywiście wykorzystuje te wewnętrzne
różnice w swoim interesie, czego najbardziej wyrazistym przykładem jest de facto
odłożenie ad acta kwestii wejścia do NATO Gruzji. Zapewne będzie także starać
się wpływać na kształt przyszłej tarczy antyrakietowej.

Jakie decyzje mogą zapaść na nadchodzącym, listopadowym szczycie NATO –
Rosja?

– Biorąc pod uwagę ogólny klimat stosunków między Zachodem a Rosją w ostatnich
miesiącach, kształtowany w dużej mierze pod wpływem ogłoszonej przez
administrację prezydenta Obamy polityki resetu, należy oczekiwać potwierdzenia
kursu na dalszą normalizację i zbliżenie między NATO a Rosją. Dużo będzie
zależeć od tego, w jakiej roli Rosja będzie przedstawiona w nowej koncepcji
strategicznej NATO, choć można się spodziewać, że będzie to raczej wyciągnięta
do współpracy dłoń niż zaciśnięta pięść. Sojusz na pewno nie ogłosi odejścia od
polityki otwartych drzwi i zapewni Gruzję, że nadal ma perspektywę członkostwa,
ale bez podania jakiegokolwiek możliwego terminu jej przyjęcia. Można spodziewać
się rozpoczęcia w sposób bardziej formalny rozmów co do kształtu systemu obrony
antyrakietowej w Europie i ewentualnego udziału w nim Rosji. Na pewno pojawią
się problemy związane z wojną w Afganistanie i programem jądrowym Iranu, w
których to sprawach Zachód bardzo liczy na współpracę z Rosją, a Rosja od takiej
współpracy się nie odżegnuje. Nie jest bowiem w jej interesie ani zwycięstwo
talibów w Afganistanie, ani zdobycie przez Iran broni jądrowej. Przy tym Rosja
liczy na pomoc Zachodu przy modernizacji swojej gospodarki i swojej armii.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj