Święto „wypędzonych”

Po burzliwej debacie Bundestag przyjął wczoraj uchwałę o stosunkach
polsko-niemieckich. W treści dokumentu pozostawiono najbardziej bulwersujące
sformułowania, czyli stwierdzenie, że Heimatvertriebenen ("wypędzeni") wyjątkowo
przyczynili się do pielęgnowania wspólnej kultury i angażowali się w budowę
relacji z Polską.

– Daliśmy sygnał, że polsko-niemiecka współpraca przyniesie nowe impulsy do
dalszego zjednoczenia Europy – powiedział po głosowaniu rzecznik CDU/CSU ds.
spraw zagranicznych Philipp Missfelder. Dodał, że to dowód odpowiedzialności za
Europę, jej historię i przyszłość. Missfelder ani razu nie użył sformułowania
"polska mniejszość", chociaż mówiąc o Niemcach mieszkających w Polsce, posłużył
się tą frazą kilkakrotnie. Polska mniejszość pojawia się w uchwale tylko w
kontekście Polaków mieszkających w Niemczech przed II wojną światową. Dokument
zatytułowany: "Niemcy i Polska – Odpowiedzialność wypływająca z historii i
przyszłość w Europie" został przygotowany przez cztery frakcje CDU/CSU, FDP, SPD
i Zielonych. Z prac nad uchwałą wyłączono Lewicę. W rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" poseł do Landtagu w Saksonii Heiko Kosel, rzecznik ds. polityki
mniejszości narodowych, powiedział, że jego ugrupowanie opowiadało się za
całkowitym wykreśleniem słów o "wypędzonych" z projektu oraz za nazwaniem
Polaków konkretnie "mniejszością narodową". W jednej z pierwszych wersji uchwały
(datowanej na 27 maja 2011 r. ) nie było ani słowa o niemieckich tzw.
wypędzonych. Brakowało w nim natomiast wielu istotnych z polskiego punktu
widzenia kwestii, np. nie wymieniono nazwy największych polskich organizacji
(Związek Polaków w Niemczech spod znaku Rodła, Konwent Organizacji Polskich w
Niemczech). Nie użyto ani razu określenia "polska mniejszość narodowa", nawet w
stosunku do tej przedwojennej.

Finalna wersja też z zastrzeżeniami
W ostatecznej wersji, która trafiła pod obrady Bundestagu, wprowadzono kilka
zmian. Najbardziej bulwersuje zdania: "Niemieccy wypędzeni angażowali się w
pielęgnację wspólnego dziedzictwa kulturowego oraz nawiązywali kontakty z
Polską". Jak tłumaczył poseł partii Zielonych Jerzy Montag, posłowie postanowili
wspomnieć w uchwale o tych wypędzonych, którzy w ciągu ostatnich 20 lat starali
się konstruktywnie wspierać polsko-niemiecki dialog. Heiko Kosel przyznał, że
umieszczenie słów w uchwale dotyczących wypędzonych to więcej niż niezręczność.
– Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, co pani Steinbach nie tak dawno mówiła o Polsce,
przypisując jej winę za II wojnę światową, i to samo powtarzała duża grupa
innych wypędzonych, to w takiej sytuacji pisanie w uchwale parlamentarnej, że
oni pomagali i pielęgnowali kontakty z Polską, jest wielkim nadużyciem – mówi
poseł.
W nowej wersji dokumentu znalazło się sformułowanie "dawna mniejszość polska" w
odniesieniu do Polaków mieszkających w Niemczech do II wojny światowej. To i tak
sukces – twierdzi Polonia – bo w poprzedniej wersji tego sformułowania nie było,
a polską mniejszość narodową określono mianem obywateli polskiego pochodzenia.
W finalnej wersji uchwały mieszkający w RFN Polacy są określani mianem "ludzi o
polskich korzeniach, którzy wskutek biegu historii stali się Niemcami i
odgrywali aktywną rolę" w społecznym i kulturalnym rozwoju kraju. Jest też
stwierdzenie, że Kościoły w obu krajach przyczyniły się do wzajemnego
pojednania. Niemcy wspomnieli też o obecnie działających w ich krajach polskich
organizacjach. Posłowie postanowili również podjąć problem przymusowej
asymilacji Niemców w komunistycznej Polsce. W tekście pojawił się także apel o
wspólną pielęgnację nowo odkrytych grobów ofiar II wojny światowej niemieckich i
polskich.
Marek Wójcicki, szef Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła, jest
zadowolony z faktu, że w uchwale znalazło się określenie "dawna polska
mniejszość narodowa w Niemczech". Wójcicki w jednym z wywiadów przyznał, że
uchwała jest tylko częściowym sukcesem, bo Polonia miała nadzieję, że Bundestag
dokona rehabilitacji polskiej mniejszości w formie odrębnej uchwały.

 

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj