Święto Rodziny Radia Maryja
Rozmowa z ojcem Tadeuszem Rydzykiem CSsR, założycielem i dyrektorem Radia Maryja
Dziś Rodzina Radia Maryja gromadzi się w Toruniu na dziękczynieniu za 17 lat istnienia Radia. Co Ojca szczególnie cieszyło w tym roku?
– Mamy wiele radości, ale największą z nich jest dojrzewanie słuchaczy Radia Maryja. Coraz bardziej widać odpowiedzialność za losy Ewangelii w świecie, za Kościół, za Ojczyznę. To mnie najbardziej cieszy.
Widać, jak ludzie rosną razem z Radiem, jak stają się coraz bardziej zaangażowani?
– Jest ich coraz więcej. Na co dzień otrzymuję wiele świadectw, ludzie widzą, gdzie jest prawda, nawet ci, którzy są wprowadzani w błąd przy pomocy mediów liberalnych.
Te media wciąż mówią o „imperium ojca Rydzyka”, nie zauważając prawdziwego bogactwa Radia…
– To nieporozumienie. Typowa marksistowska manipulacja „divide et impera”, dziel i rządź, intryguj. Jeżeli chodzi o te zewnętrzne dobra – żeby było radio, telewizja, uczelnia, potrzebne są pieniądze, ale jest ich bardzo mało. Pan Bóg robi cuda, żeby to istniało. Jest potęga ducha, pomaga nam tylu ludzi kochających Pana Boga.
Czyli ludzie są największym bogactwem Radia?
– Tak. To nie jest 17. rocznica Radia Maryja, ale 17 lat ewangelicznej posługi Rodziny Radia Maryja. Radio jest tylko skromnym narzędziem.
Bycie w tej rodzinie oznacza wymianę darów: otrzymujemy niewypowiedzianie wiele i sami staramy się też coś dać. A co Ojciec zawdzięcza Radiu?
– Media mają być środkami społecznego komunikowania. W tej komunikacji jest wymiana darów, wymiana myśli, budzenie przez to serca, jest miłość, zaangażowanie wokół prawdy, jednoczenie. Co zawdzięczam Radiu Maryja? To jest mobilizacja, żeby ciągle być świadkiem, żeby patrząc na miłość ludzi, kochać coraz bardziej Pana Boga i bliźnich. To ciągła formacja, praca nad sobą. Dla mnie Radio Maryja to dar – Pan Bóg działa przez ludzi, dając tyle darów duchowych.
Odwiert geotermalny w Toruniu to najmłodsze dzieło wyrosłe przy Radiu Maryja. Jak posuwają się prace?
– Wczoraj nad ranem o godz. 5.00 rozpoczęło się rdzeniowanie, czyli wyjmowanie próbek do badań geologicznych, geofizycznych. Za parę dni powinniśmy wiedzieć, co jest w wapieniu muszlowym. Później będziemy wiercić dalej.
Wiele osób zadaje pytanie, dlaczego Ojciec podjął badania geotermalne, tak przecież odległe od duszpasterstwa?
– Też się zastanawiałem, czy powinienem powiedzieć „tak” czy „nie”. Ale przekonali mnie profesorowie, którzy znają się na tym: śp. prof. Julian Sokołowski, który 52 lata badał nasze zasoby naturalne, prof. Ryszard H. Kozłowski i prof. Jacek Zimny. Na początku myślałem: czy oni nie przesadzają? Tylu ludzi ma różne pomysły, czy to nie jest jeszcze jeden taki pomysł? Ale okazuje się, że nie. Profesorowie nie chcieli pieniędzy, robili to dla Polski. Katolicka nauka społeczna polega na tym, żeby pomagać ludziom, bo jesteśmy rodziną ludzką, narodową. Dlatego pomyślałem, że trzeba zbadać sprawę geotermii. Już w dzieciństwie widziałem w pobliżu mego rodzinnego miasta, jak robiono różne odwierty. Potem pracownicy mówili, że gdy coś odkryją, to każą im betonować odwiert. Polska jest bardzo bogata w złoża, może dużo dobra zrobić. W Polsce nie musi być biedy, nie musimy być uzależnieni od innych. Możemy być bogaci! Dlaczego mamy płacić obcym bardzo dużo za energię, gdy możemy mieć swoją i jeszcze drugiemu dać? Widziałem, jak działa geotermia w świecie. Dlaczego Niemcy to mają, Austriacy i im się opłaci? A nam wmawiali, że to się nie opłaci. Dlaczego? W Polsce nic się rzekomo nie opłaca… To jest nieprawda. Trzeba być pracowitym, oszczędnym, na tym polega gospodarność, i można wiele osiągnąć. Przecież tak się bogaciły inne narody. Nie chodzi o jakieś niesamowite bogactwo, o zbytki, ale o to, by ludzie godnie żyli. Człowiek musi mieć pieniądze na chleb, na rozwój rodziny, kształcenie. Dlaczego więc nie zrobić geotermii? I okazuje się, że pod Toruniem jest gorąca woda. A jak nas wyśmiewali…
Trzeba było dużo odwagi, by znów pójść pod prąd.
– I zaufania do Pana Boga, do ludzi. Ci profesorowie nas nigdy nie zawiedli, nie naciągali, bezinteresownie przyjeżdżali do Radia. Tylko dziękować za takich ludzi, mamy ich wiele, to jest nasze prawdziwe bogactwo, tylko potrzeba trochę serca i zrozumienia, a nie dokuczać i niszczyć.
Przy okazji geotermii doświadczył Ojciec kolejny raz dyskryminacji ze strony rządzących. Zerwana umowa, cofnięta dotacja na finansowanie odwiertu, brak zgody na zbiórkę publiczną. A tymczasem premier jak gdyby nigdy nic zapowiada… dofinansowanie odnawialnych źródeł energii. Kpi czy o drogę pyta?
– To jest niepoważne. Ponad rok temu Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej miał na te cele – z polskich środków – ponad 10 mld złotych. A na co je przeznacza? Okazuje się, że fundusz musi np. płacić hinduskiemu właścicielowi hut stali ogromne pieniądze z racji ochrony środowiska. Nie dość, że za rządów SLD oddali te huty prawie za darmo, to teraz dopłacają z naszych polskich pieniędzy. Takie prawo bez sensu ustanowili. Tam dopłacają, a tutaj Polakom nie dają środków na geotermię. Popatrzmy, ile środków na te cele przeznaczają Niemcy. Pani Merkel daje miliony euro tym, którzy podejmują takie inicjatywy jak nasza. Polska ma też bardzo poważne środki na ten cel: w programie operacyjnym „Infrastruktura i Środowisko” zapisano 37,6 mld euro z czego 27,9 mld to środki unijne, a 9,7 mld to wkład krajowy. Z kwoty 37,6 mld euro 18 proc., czyli 4,8 mld euro jest przeznaczone na środowisko. Musimy to wydać do 2013 roku. Dlatego te 1,5 mld premiera to jest śmieszne i niepoważne, robione chyba tylko po to, żeby się pokazać, jaki jestem piękny, jaki jestem dobry. Uważam, że to, co się dzieje w Polsce, to jest jedna wielka tragedia. Obawiam się, że Polacy obudzą się, gdy będzie już za późno…
Najwyraźniej ten rząd nie czuje się gospodarzem Polski. Trudno też szanować taką władzę, która nie szanuje własnych decyzji, mam na myśli zerwanie umowy z funduszem.
– Ojciec profesor Mieczysław Krąpiec mówił na jednym z naszych sympozjów, dlaczego w Polsce jest tak źle. Bo Polską od 1939 r. nie rządzą Polacy. Nie chodzi tu o przynależność narodową, ale o to, że ci ludzie nie kochają Polski, nie wsłuchują się w serce Ojczyzny, bardzo często uprawiają prywatę.
Nie czują związku z Narodem?
– Bycie u władzy jest dla nich okazją, żeby siebie wywyższać, zaspokajać swój egoizm, pychę, zabiegać o kasę. Nie widać pragnienia służby. Nie powiedziałbym, że wszyscy tacy byli czy są, ale wielu. Wystarczy łyżka dziegciu, żeby zabrudzić beczkę miodu, czy kropla trucizny, żeby zatruć wodę. A przecież wszyscy muszą być świadomi, prawi. Jeżeli będziemy Boży, to już na ziemi będziemy budować Królestwo Boże – królestwo prawdy, sprawiedliwości, pokoju, radości w Duchu Świętym, miłości. Dziś tego brakuje. Jest jakiś rozziew pomiędzy wiarą a życiem. Wracając do sprawy geotermii, jestem zbulwersowany tym, że szkodzą nam ludzie, którzy nazywają się wierzącymi, pokazują się na uroczystościach kościelnych, z biskupami, wcześniej z Janem Pawłem II. Potrafi taki człowiek z rządu jechać do Papieża, a na drugi dzień mówi co innego, albo tydzień wcześniej podpisywał ustawy, które były wbrew nauce Kościoła. Nam szkodzi minister, który bywa u księży, potem słyszę, że on pomaga biskupowi. Nie wiem, czy to jest prawda, ale wiem, że ci ludzie chcą się uwiarygodnić księżmi, biskupami, a tu kłamią, rozkradają Polskę. To wszystko jest podporządkowane, my możemy mieć rację, a nie wygramy z tym, kto ma władzę, siłę. Ale nie zrażam się tym, bo można mieć wszystko, można mieć armię, ale jeżeli się nie ma prawdy, to się przegra. Prawda zwycięży.
Cała nadzieja w młodych, również w absolwentach, którzy opuszczają mury Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
– Cieszę się rozwojem uczelni, ale to jest praca może trudniejsza od benedyktyńskiej. Moim marzeniem jest, by uczelnia była darmowa. Widzę, że studenci chcą studiować, ale często nie mają na chleb, muszą nawet zaniedbywać naukę, żeby zarobić na studia. I to jest niedobre. Czas nauki to jest czas wzrastania, tak jak czas Nazaretu Pana Jezusa, później będzie czas działania. Dlatego uczelnia to jest moja wielka troska. I media… Potrzebujemy ludzi do mediów, do polityki, do kultury, do formowania w prawdzie społeczeństwa. Żeby było wielu uczniów Chrystusa i wielu dobrych ludzi Narodu. Cieszę się, że na naszej uczelni studiują ludzie z innych narodów, z Polonii. Dlaczego mamy im nie pomóc?
Co ich przyciąga właśnie do tej szkoły?
– To jest uczelnia inna niż pozostałe. A poza tym tu nie uczą agenci czy byli agenci. Są ludzie kompetentni, którzy chcą służyć prawdzie. Jeżeli geotermia by wyszła, to byłaby pomoc dla uczelni czy dla telewizji, czy innych inicjatyw. Jeżeli mówiliśmy, że gdyby Fundacja „Lux Veritatis” zaangażowała się w sprawę telefonii komórkowej, to też będzie jeden ze środków, który można dobrze wykorzystać do komunikacji; jeżeli to będzie polski produkt, to i Polsce będzie pomagał, a może też pomóc dziełom, które prowadzimy. Media to są ludzie, ale i pieniądze na aparaturę, na zapłacenie pracownikom. Ludzie muszą mieć za co żyć, oddają całą swą pracę. Widzimy, jak zarabiają w mediach laickich. A czy katolicy nie mają rodzin, nie mają potrzeb?
Parę dni temu pojawiły się informacje, że jedna ze stacji kablowych zamierza wycofać TV Trwam ze swojej oferty. Czy jest szansa, że ta bulwersująca sprawa znajdzie pomyślny finał?
– To zależy od telewidzów, jak oni zareagują. Kablówki też żyją z abonentów, jeżeli ludzie będą stawiali warunki, będą się domagać Telewizji Trwam, to właściciel powinien zrobić rozeznanie, co mu się opłaci. Jeżeli telewidzowie będą rezygnować z tej kablówki, straci ona wielu klientów. Przede wszystkim mówili nieprawdę, posługując się jak zwykle moim nazwiskiem, że my chcemy pieniędzy. To jest nieprawda. Od początku mówiliśmy, że nie chcemy. To nie jest żaden warunek, jakkolwiek kablówki płacą nadawcom radiowym czy telewizyjnym. Ale my nie stawialiśmy takiego warunku. Zobaczymy, co będzie. Z tą kablówką wiąże się jeszcze inna sprawa – ideologiczna.
Chcą zastąpić Telewizję Trwam kanałem TV Religia należącym do stacji TVN?
– To jest robienie ersatzów religijnych. Mówi się, że to jest katolickie, religijne. Ale jak ci, którzy są antyewangelizacyjnie nastawieni, działają dla Ewangelii? Co z tego, że pokażą wydarzenia kościelne, ale potem gorszą, występują przeciwko nauce Chrystusa, przeciwko Ewangelii. Pamiętam, jak ks. abp Ignacy Tokarczuk mówił do księży: nie bierzcie od komunistów pieniędzy, od różnych pseudofundacji, bo to jest tak, jak byśmy wstawiali nowe drzwi do tonącego okrętu. I tak jest z tymi pseudoreligijnymi stacjami. Pójście na współpracę z nimi to jest jak wstawianie nowych drzwi do tonącego okrętu.
Dziękując Ojcu za wielkie dobro, jakie dokonuje się za sprawą Radia Maryja i wszystkich dzieł z niego wyrosłych, życzymy zrealizowania z Bożą pomocą kolejnych marzeń.
Małgorzata Rutkowska
