Stróże, czyli jak pomagać niepełnosprawnym

Do niedawna o wsi Stróże w powiecie nowosądeckim, w której znajduje się
ważny dla regionu węzeł kolejowy, słyszało się głównie przy okazji podróży
koleją na południe Polski. Mieszkańcy tej niewielkiej miejscowości do dziś z
zadowoleniem wspominają, że na stacji w Stróżach zatrzymywały się wszystkie
przejeżdżające tędy pociągi, nawet te jadące do Budapesztu. W ostatnich latach o
Stróżach mówi się coraz częściej za sprawą Centrum Szkoleniowo-Rehabilitacyjnego
im. Ojca Pio, w którym pomaga się osobom chorym i niepełnosprawnym. A wszystko
zaczęło się w 1998 r., kiedy Stanisław Kogut, wówczas przewodniczący Rady Sekcji
Krajowej Kolejarzy NSZZ "Solidarność", a dziś senator RP, powołał do życia
Fundację Pomocy Osobom Niepełnosprawnym (FPON).

Trudne początki…

Senator Kogut pytany o ideę, jaka mu przyświecała w momencie tworzenia
Fundacji i jaka towarzyszy mu nadal, wraca myślami do lat swojego dzieciństwa. –
Pochodzę z bardzo biednej rodziny, w której czasem brakowało nawet chleba. Mimo
to moi kochani i wspaniali rodzice zawsze mi powtarzali: "Dziel się, dziecko,
chlebem z drugim człowiekiem".
Kiedy wspiął się na szczyty życia publicznego, postanowił podziękować i
odwdzięczyć się tym wszystkim, którzy kiedyś pomogli jego rodzinie. – Doszedłem
do wniosku, że najlepiej pomogę tym, którzy tej pomocy najbardziej potrzebują,
czyli osobom niepełnosprawnym.

Ponieważ w tym czasie słowo "fundacja" nie kojarzyło się zbyt dobrze,
początkowo chciał utworzyć stowarzyszenie. Jednak znajomi prawnicy i lekarze
przekonali go, że większe możliwości pomocy osobom potrzebującym zapewni ta
pierwsza forma działalności. I tak w grudniu 1998 r. powstała Fundacja Pomocy
Osobom Niepełnosprawnym.

Początki były bardzo trudne. Kapitał zakładowy fundacji wynosił zaledwie 50
tys. złotych. Zaczęło się od przystosowania dla potrzeb osób niepełnosprawnych
miejscowej szkoły oraz wybudowania sali gimnastycznej. Następnie zajęto się
przebudową infrastruktury kolejowej i drogowej. Prezesa fundacji Stanisława
Koguta nie zrażało utyskiwanie niektórych osób, że bardziej dba o
niepełnosprawnych niż o ludzi zdrowych. Przy tym zaznacza, że zawsze mógł liczyć
na mieszkańców Stróż i jest dumny z ich postawy, która – jego zdaniem – w dużej
mierze jest również efektem pracy tamtejszych duszpasterzy, kładących w swoich
kazaniach bardzo duży nacisk na zagadnienie miłości bliźniego. – Chyba nie ma
takiej drugiej miejscowości w Polsce, gdzie z taką serdecznością przyjmowane
byłyby dzieci niepełnosprawne – deklaruje.

Wkrótce powstał budynek główny Centrum Szkoleniowo-Rehabilitacyjnego im. Ojca
Pio. Podczas ceremonii poświęcenia obiektu w kaplicy umieszczono relikwie
świętego, które Stróżom podarowała Wanda Półtawska.

…i sukces

Niewiele ośrodków może się też pochwalić tak szerokim spektrum działalności.
Pacjenci Centrum mogą liczyć na kompleksową pomoc. Jeśli zachodzi taka potrzeba,
kierowani są na oddział szpitalny, następnie poddawani zabiegom rehabilitacyjnym
i terapeutycznym, w tym dogoterapii i hipoterapii. Wśród pacjentów Centrum
największą grupę stanowią osoby ze schorzeniami układu nerwowego, narządów
ruchu, w tym z urazami powstałymi na skutek różnych wypadków, a także z wadami
postawy i wieloma innymi zdrowotnymi problemami. Centrum posiada własną
pływalnię.

– Skupiamy się głównie na standardowym leczeniu rehabilitacyjnym na podstawie
umowy podpisanej z Narodowym Funduszem Zdrowia, jak również z Zakładem
Ubezpieczeń Społecznych. Natomiast drugą naszą specjalnością jest terapia
manualna, po części prowadzona także w przedszkolu integracyjnym i w ośrodku
hipoterapii – mówi Zygmunt Fryczek, dyrektor Centrum
Szkoleniowo-Rehabilitacyjnego przy Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w
Stróżach.

Stanisława Kler, mieszkanka Nowego Sącza, w Centrum z powodzeniem leczy
schorzenia kręgosłupa. – Odczuwałam silny ucisk w okolicy szyi do tego stopnia,
że nie mogłam spać. Po masażach czuję się dużo lepiej – mówi pani Stanisława,
chwaląc pracujące w ośrodku rehabilitantki. I dodaje: – Przyjeżdżam tutaj jak do
rodziny. Centrum cieszy się bardzo dobrą renomą. Na dzienną rehabilitację trzeba
czasem czekać nawet osiem miesięcy. Pracują tu świetni fachowcy, a pacjenci mają
do dyspozycji nowoczesny sprzęt. – To wspaniała kadra, z której jestem bardzo
dumny – tak o pracownikach Centrum mówi senator Kogut.

Cud integracji

Na terenie Centrum odbywają się Warsztaty Terapii Zajęciowej, które w
styczniu tego roku obchodziły jubileusz dziesięciolecia swojego istnienia. Na
trwające siedem godzin warsztaty samochody Fundacji przez pięć dni w tygodniu
dowożą 42 osoby niepełnosprawne z powiatu gorlickiego i nowosądeckiego. – Celem
warsztatów jest rehabilitacja społeczna i zawodowa, a więc przystosowanie do
możliwie samodzielnego życia oraz umożliwienie podjęcia pracy – wyjaśnia Maciej
Olchawski, kierownik warsztatów. Zajęcia odbywają się w kilku różnych
pracowniach, m.in. ceramicznej, gospodarstwa domowego, informatycznej,
modelarskiej czy poligraficznej. Dodatkowo ich uczestnicy mogą wziąć udział w
odprawianej w kaplicy na terenie Centrum Mszy św. i skorzystać z sakramentów
świętych.

Dziełem osób biorących udział w zajęciach terapeutycznych jest droga krzyżowa
prowadząca od kościoła parafialnego w kierunku cmentarza. – Nasi uczestnicy
pomagali przy rzeźbieniu poszczególnych stacji, a teraz dbają o porządek i
wygląd drogi krzyżowej – mówi kierownik Olchawski.

Dwunastu uczestnikom warsztatów udało się znaleźć pracę, w tym również na
terenie Centrum, m.in. w pralni i budynkach gospodarczych.
W Stróżach leczeni są chorzy z całej Polski, a zdarzają się również
obcokrajowcy. W 2008 r. do Centrum na rehabilitację trafił ranny afgański
żołnierz. Wówczas też w ramach pomocy ofiarom walk w Afganistanie do Stróż
zaproszono sześć tamtejszych sierot. Nie zmienia to jednak faktu, że placówka
jest nastawiona głównie na pomoc mieszkańcom południowej Małopolski. – To nie
jest region bogaty. Nie ma tutaj też tylu tego typu ośrodków, co np. w Krakowie
– wyjaśnia Leszek Langer, dyrektor biura prasowego przy FPON.

W następnej kolejności powstało przedszkole integracyjne, którego budowę
senator Kogut określa jako spełnienie swojego marzenia. – Do mojej szkoły
chodził niepełnosprawny chłopiec. Bolało mnie to, że był traktowany gorzej od
innych. Dlatego zawsze uważałem, że tolerancji wobec takich osób należy uczyć
dzieci od najmłodszych lat – wspomina. Do przedszkola uczęszcza w sumie 80
maluchów, w tym 20 dzieci niepełnosprawnych, z pięciu gmin.

Ostatnio dzięki środkom unijnym otworzono kolejne przedszkole o wdzięcznej
nazwie "Mała Emilka" dla dzieci z rodzin najuboższych.

Wybudowano również ośrodek hipoterapeutyczny z krytą ujeżdżalnią. Prezes
Fundacji nie ukrywa, że początkowo z dużą nieufnością podchodził do terapii z
udziałem koni. – Teraz jestem największym zwolennikiem hipoterapii, bo widzę jej
pozytywne efekty w leczeniu dzieci z porażeniem mózgowym – przyznaje senator
Kogut. Co ciekawe, wśród osób zajmujących się końmi oraz przy budowie
powstającego kompleksu sportowego pracują również więźniowie skazani za lżejsze
przestępstwa. – Bardzo utkwił mi w pamięci moment, kiedy Jan Paweł II odwiedził
w rzymskim więzieniu swojego niedoszłego zabójcę Ali Agcę – mówi senator,
tłumacząc motywy podpisania stosownej umowy z zakładem karnym w Nowym Sączu.

Hospicjum jak żywy pomnik

Działające w ramach FPON hospicjum jest aktualnie jedynym działającym na
terenie Sądecczyzny. Również w przypadku tego ośrodka dużą rolę odegrały
osobiste przeżycia senatora Koguta. – Mój brat w ostatnich latach życia ciężko
chorował na raka. Odwiedzając go, obiecałem sobie zrobić coś takiego, żeby
ludzie mogli godnie umierać – tłumaczy.
I tak powstało jedno z najnowocześniejszych hospicjów w kraju. Budynek znajduje
się w cichej i spokojnej okolicy i jest w całości klimatyzowany. Jego pacjenci
mieszkają w dwuosobowych pokojach z łazienką, z dostępem do telewizji i
internetu.

Pielęgniarka oddziałowa Halina Łątka z dumą oprowadza po lśniącym czystością
obiekcie i pokazuje wiszące na ścianie podziękowania od bliskich osób, którymi
hospicjum opiekowało się w ostatnich chwilach ich życia.

Hospicjum nadano imię Chrystusa Króla. – Dużo czytałem o Rio de Janeiro,
gdzie znajduje się pomnik Chrystusa Króla. W podzięce za talent organizacyjny,
jakim mnie obdarzył, i możliwość niesienia pomocy innym ludziom postanowiłem
zbudować Mu żywy pomnik – wyjaśnia Stanisław Kogut.

Dodatkowo FPON obejmuje opieką hospicyjną dzieci i dorosłych w zorganizowanym
cyklu objazdowym. Pracownicy Fundacji odwiedzają kolejne 35 osób chorych w ich
domach.

Spartakiady

W ciągu roku w Centrum Szkoleniowo-Rehabilitacyjnym odbywa się wiele imprez.
Na wiosnę i na jesieni organizowana jest Spartakiada, w której biorą udział
niepełnosprawne dzieci i młodzież z całej Polski oraz z zagranicy, m.in. ze
Słowacji, Włoch, Izraela, a nawet z krajów arabskich. Spartakiady mają charakter
integracyjny, toteż zawodnikom kibicują mieszkańcy Stróż i okolicznych
miejscowości. Po zawodach odbywają się występy straży granicznej, pokazy jazdy
konnej i koncerty z udziałem gwiazd – w czerwcu tego roku zaśpiewa m.in. Eleni.
W zimie odbywają się zawody narciarskie. We współpracy z Katolickim
Uniwersytetem Lubelskim organizowane są również konferencje i warsztaty na
tematy związane z wiarą, kulturą, mediami i polityką.
Na tym jednak nie koniec. Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym ciągle
poszerza ofertę pomocy osobom chorym i niepełnosprawnym. W trakcie budowy jest
kompleks sportowo-rekreacyjny zlokalizowany na terenach dawnej cegielni, gdzie
znajdzie się również zintegrowany ośrodek pomocy osobom chorym na stwardnienie
rozsiane. Jak zauważa dyrektor Centrum Zygmunt Fryczek, będzie to uzupełnienie
oferty w ramach leczenia terminalnego. – W tym rejonie jest olbrzymie
zapotrzebowanie na tego typu ośrodek. Wielofunkcyjny stadion z podjazdami i
odpowiednio przygotowaną murawą będzie kapitalną sprawą dla osób
niepełnosprawnych oraz szansą na ich integrację z ludźmi zdrowymi – podkreśla
dyrektor Fryczek, dodając, że obiekt, w którym w jednym miejscu prowadzone będą
leczenie, rehabilitacja i terapia sportowa, to ewenement w skali całego kraju.

Bogusław Rąpała

drukuj