Sto lat w służbie jednoczenia

Z siostrą Dorotą Duszyk, przełożoną domu zakonnego Zgromadzenia
Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny i kustoszem sanktuarium bł. Bolesławy
Lament w Białymstoku, z okazji jubileuszu 100-lecia istnienia zgromadzenia
rozmawia Adam Białous

Proszę Siostry, kim była bł. Bolesława Lament i jak to się stało, że
założyła Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny?

– Błogosławiona Bolesława Lament, założycielka naszego zgromadzenia,
urodziła się 3 lipca 1862 r. w Łowiczu. Polska w tych czasach była
rozdarta między zaborców. Bolesława od dziecka widziała złe skutki
rozdarcia Ojczyzny, ale też podziału chrześcijan żyjących wspólnie
na jej ziemiach. Łowicz leżał w zaborze rosyjskim, więc linia religijnego
podziału przebiegała tu głównie między katolikami a prawosławnymi.
Bolesława widziała zatem to rozdarcie między chrześcijanami i
bardzo ją to bolało. Już wtedy chciała w jakiś sposób temu zaradzić.
W młodzieńczym wieku odkryła w sobie powołanie do życia zakonnego.
Wychowywała się w bardzo religijnej rodzinie katolickiej, która
nie czyniła jej przeszkód w realizacji powołania. Z pomocą spowiednika
Bolesława wybrała franciszkańskie Zgromadzenie Sióstr Rodziny
Maryi. Swoją ukrytą działalność (zaborca nie pozwalał na jawną) siostry
prowadziły w Warszawie. Tam Bolesława rozpoczęła życie zakonne,
jednak po kilku latach rozeznała, że Bóg żąda od niej pójścia inną
drogą. Postanowiła więc, że podejmie posługę wśród najnędzniejszych
materialnie i duchowo. Tak trafiła do domu noclegowego w Warszawie
na Pradze, a po niedługim czasie została jego dyrektorką. Z noclegowni
korzystali przeważnie ludzie z marginesu społecznego, czasem niebezpieczni
kryminaliści. Jednak Bolesława potrafiła z nimi rozmawiać, docierać
do ich poranionych dusz.

Jak długo matka służyła bliźnim w praskiej noclegowni?
– Jej posługa w noclegowni trwała 10 lat. Momentem zwrotnym w życiu
Bolesławy była śmierć jej ukochanego brata Stefana, który ratując
kolegę, utonął w Wiśle. Stefan zginął w młodym wieku, przed maturą,
po której chciał wstąpić do seminarium duchownego. Bolesława bardzo
głęboko przeżyła jego śmierć. Ona przekreśliła również jej plany
życiowe związane ze Stefanem. Myślała bowiem, że jej powołaniem
będzie wspierać kapłaństwo brata modlitwą w klasztorze klauzurowym.
Bóg wyznaczył jej jednak inne zadanie. Jego głos, jak wspominała,
dotarł do niej bardzo wyraźnie, gdy stała nad trumną brata. Usłyszała
wówczas w sercu: "Nie jego, lecz twego powołania pragnę". Głos ten
był tak realny, że Bolesława odwróciła się za siebie, by dojrzeć,
kto do niej mówi. Oczywiście nie ujrzała nikogo, jednak od tego
momentu intensywnie o tym myślała i modliła się o rozeznanie
swego powołania. W jego znalezieniu dopomógł jej spowiednik,
dzisiejszy błogosławiony – Honorat Koźmiński. Wiedząc, że Bolesławie
bliski jest problem rozdarcia Kościoła, zaproponował jej wyjazd
do Mohylewa, gdzie mogłaby się zająć młodzieżą różnych wyznań,
której groziła tam zupełna demoralizacja. Bolesława zgodziła
się na to. Do Mohylewa przybyła w roku 1903 i zaraz zabrała się
do pracy. Młode dziewczęta, obserwując jej postawę, pełną poświęcenia
i oddania Bogu, brały z niej wzór. Potem zaczęły przychodzić do
niej i prosić, by przyjęła je do swego zgromadzenia. Bolesława
tłumaczyła im, że nie należy do żadnego zgromadzenia, że jest osobą
świecką. Dziewczęta nie ustępowały, prosząc ją w takim razie, by
założyła nowy zakon. Dopiero wtedy Bolesława zrozumiała, że
właśnie to jest jej powołaniem – zorganizowanie apostolskiego
zgromadzenia zakonnego, które będzie pracowało na rzecz jednoczenia
chrześcijan i podtrzymywania wiary katolików, których jedność
z Kościołem była w ówczesnych trudnych warunkach zagrożona. Zgromadzenie
Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny powstało w roku 1905 w Mohylewie
nad Dnieprem.

Czym zajmowały się siostry na początku?
– Siostry w Mohylewie podjęły najpierw prace w zakładach: krawieckim,
hafciarskim i trykociarskim. Te usługi należały wówczas do bardzo
potrzebnych. Siostra Bolesława zakładała więc takie zakłady,
a z czasem przekształcała je w szkoły zawodowe. Do tych szkół trafiały
przeważnie młode dziewczęta, które z czasem dorastały, zakładały
rodziny i mogły potem – dzięki zdobytemu u sióstr fachowi – pomóc
je utrzymywać. Szkoły zakładane przez matkę Bolesławę odróżniało
od innych placówek przyjmowanie wszystkich chętnych, bez względu
na wyznawaną przez nich wiarę. To realizacja głównej misji zgromadzenia,
jaką jest jednoczenie. Młodzież uczyła się razem, pracowała i mieszkała
wspólnie w internacie. Takie wspólne życie pozwalało jej lepiej
poznać się i zrozumieć, że tak naprawdę nie ma między chrześcijanami
podziałów, których nie można by pokonać. Po dwóch latach prężnej
działalności zgromadzenia w Mohylewie Bolesława uznała, że trzeba
ją rozszerzyć. Powołań do zgromadzenia było w tym czasie bardzo
wiele, wspólnota się rozrastała, tak że Mohylew stał się miastem
zbyt małym na jej możliwości. Bolesława pojechała więc z siostrami
do Petersburga. Tam zgromadzenie zajęło się głównie szkolnictwem.
Przełożona wysyłała siostry na studia pedagogiczne, by mogły
wzbogacić swą wiedzę i zwiększyć kompetencje. Wkrótce siostry założyły
dwie szkoły gimnazjalne przy dwóch parafiach katolickich. Zaczęły
powstawać również internaty i sierocińce.

Wreszcie nastała rewolucja bolszewicka. Jaki wpływ miała
na działalność sióstr w Rosji?

– Po rewolucji w Rosji Kościół katolicki był – tak jak inne wyznania
– prześladowany przez komunistów, jednak działalność zgromadzenia
trwała w Petersburgu do roku 1925. W końcu posługa na Wschodzie stała
się bardzo niebezpieczna i niemal niemożliwa. Siostry zostały poddane
ostrym represjom, jedną z nich za nauczanie religii i języka polskiego
zesłano na 10 lat na Sybir. Matka Bolesława w tak dramatycznej sytuacji
postanowiła uchronić siostry przed wyniszczeniem i zdecydowała
się przenieść działalność zgromadzenia na terytorium Polski. Większość
sióstr opuściła wówczas sowiecką Rosję, jednak nieliczne pozostały,
działając tam w ukryciu i konspiracji. W Polsce siostry zamieszkały
w Chełmnie na Pomorzu, w domu, który posiadały tu od roku 1922. Dopiero
w Ojczyźnie, pierwszy raz w historii zgromadzenia, matka Bolesława
ubrała swoje siostry w habity zakonne. W Rosji nie można było ich
nosić ze względu na carskie, a potem komunistyczne zakazy. Kiedy
siostry przywdziały habity, rozpoczął się wzmożony wzrost liczby
powołań. Po prostu zostały lepiej zauważone. Zgromadzenie rozwijało
się dynamicznie, otwierało swoje placówki w diecezjach na terenie
całej Polski. Najwięcej sióstr matka Bolesława posyłała jednak
na Kresy Wschodnie, ponieważ tu można było najpełniej realizować
główny charyzmat zgromadzenia, jakim jest jednoczenie chrześcijan.

Gdzie i w jaki sposób siostry pełnią dzisiaj swoją posługę?
– Obecnie 347 sióstr pracuje w 44 placówkach zgromadzenia znajdujących
się w Polsce i na całym świecie, m.in. we Włoszech, w Afryce (Kenia,
Zambia), USA i za wschodnią granicą Polski – na Białorusi, Litwie
i w Rosji (w tej ostatniej mamy 11 placówek). Na Wschodzie niektóre
siostry przetrwały pomimo wielu komunistycznych prześladowań.
Teraz wysyłamy tam młode siostry, by wspomogły ich trudną apostolską
pracę. Dziś najwięcej powołań mamy właśnie na Wschodzie i w Afryce.
Wszędzie, gdzie jesteśmy, tak jak nam to poleciła założycielka
naszego zgromadzenia bł. Bolesława Lament, zajmujemy się głównie
pracą apostolską i ekumeniczną. Nasz dom generalny znajduje się
w Komorowie niedaleko Warszawy – z tego prostego powodu, że
najwięcej jest nas w Polsce i ułatwia nam to komunikację z centralą.
W kraju prowadzimy pięć dużych przedszkoli, szkoły i jedną świetlicę
socjoterapeutyczną. Nasze siostry pracują głównie tam, gdzie mogą
spotykać się z przedstawicielami różnych wyznań. Bardzo wiele
sióstr, bo aż sześćdziesiąt, mieszka w naszym domu w Białymstoku
– tu przez wspólną modlitwę i kontakty osobiste dążymy do jedności
z wyznawcami prawosławia. Siostry Misjonarki Świętej Rodziny
w Białymstoku prowadzą przedszkole, szkołę podstawową, pracują
jako katechetki, zakrystianki i kancelistki. Sanktuarium bł.
Bolesławy Lament w Białymstoku przy ul. Stołecznej jest miejscem
kultu założycielki (tu upłynęły ostatnie lata jej owocnego życia),
gdzie siostry prowadzą rekolekcje ekumeniczne, spotkania małżeństw
mieszanych i pielęgnują codzienną modlitwę o jedność chrześcijan.

Jak wygląda praca sióstr za granicą?
– Za wschodnią granicą Polski praca jest bardzo trudna, gdyż tam po
niemal 80 latach walki z religią, jaką prowadziły komunistyczne
władze, trzeba praktycznie wszystko budować od początku. Siostry
na Wschodzie zajmują się więc głównie katechezą, przygotowaniem
do przyjęcia sakramentów świętych. Prowadzą również domy dla ludzi
biednych. W największym takim ośrodku, w Baranowiczach, siostry
wydają głodnym ponad 200 posiłków dziennie. W Moskwie mamy Dziecięce
Centrum Świętej Rodziny, gdzie zajmujemy się dziećmi porzuconymi
przez rodziców. Jest ich tam bardzo wiele, bo w tym kraju rodzina
jest zniszczona. W Afryce natomiast podjęłyśmy służbę również ze
względu na występującą tam wielość i różnorodność wyznań, głównie
protestanckich, chociaż są tam obecne także religie inne niż chrześcijańska,
takie jak muzułmańska czy hinduska. Siostry w krajach afrykańskich
prowadzą głównie przedszkola, szkoły zawodowe czy kursy przygotowujące
młode kobiety do prowadzenia nowoczesnego gospodarstwa domowego.
Do tych naszych placówek są przyjmowane osoby bez względu na wyznawaną
przez nie religię. Obecnie w jednym z przedszkoli prowadzonym przez
siostry w Afryce spośród korzystających z niego 150 dzieci tylko
co szóste jest katolikiem. Posługa sióstr jest różnorodna. Dla przykładu:
siostry, które pracują w Stanach Zjednoczonych, mają jako główne
zadanie wspomagać finansowo naszą działalność apostolską w krajach,
gdzie placówki nie są w stanie same się utrzymać. Oprócz pracy zarobkowej
prowadzonej w szpitalach czy szkołach siostry w USA pełnią oczywiście
posługę jednoczenia chrześcijan, do której zostały powołane.
W Ameryce mają duże pole działania, ponieważ również tam istnieje
wielka ilość wyznań. Samych wspólnot protestanckich są tam tysiące.

Dziękuję Siostrze za rozmowę. Szczęść Boże na następne lata tak potrzebnej
Kościołowi posługi.

drukuj