Steinbach broni fałszerzy historii

Przewodnicząca niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) Erika Steinbach w
specjalnym oświadczeniu wystąpiła w obronie dwóch członków BdV: Hartmuta
Saengera i Arnolda Toelga, którzy znaleźli się w radzie Fundacji "Ucieczka,
Wypędzenie, Pojednanie", a którym sami Niemcy zarzucają fałszowanie historii
drugiej wojny światowej.

Hartmut Saenger, rzecznik Ziomkostwa Pomorskiego, w jednym z artykułów napisał,
że państwa europejskie, a szczególnie bojowo nastawiona wtedy Polska, są
współodpowiedzialne za wybuch II wojny światowej. Saenger stwierdza, że wina za
wybuch II wojny leży po stronie Polski, która w latach trzydziestych
"zachowywała się szczególnie wojowniczo". Natomiast Arnold Toelga,
przewodniczący Związku Wypędzonych w Badenii-Wirtembergii, w wywiadzie dla "Junge
Freiheit", tygodnika związanego z neonazistami, krytykuje wprost wypłaty
odszkodowań dla byłych robotników przymusowych. I za te wypowiedzi obaj byli
ostro zaatakowani przez niemieckich naukowców i polityków. Dlatego Erika
Steinbach w specjalnym oświadczeniu, jakie rzecznik prasowy BdV przesłał
"Naszemu Dziennikowi", broni swoich kolegów i stwierdza, że ataki na Saengera i
Toelga są całkowicie niezasadne. "Jeżeli sprawdzi się dokładnie ich argumenty,
to oskarżanie naszych przedstawicieli o rewizjonizm i brak chęci do pojednania
należy oddalić" – twierdzi szefowa Związku Wypędzonych. Jej zdaniem, Saenger
właściwie ocenił politykę zagraniczną przedwojennej Polski. "Kwestie, jakie
opisał Saenger, są podstawową wiedzą znaną każdemu historykowi" – stwierdziła
Steinbach, a dowodem na to mają być walki, jakie po 1918 roku Polska toczyła z
sąsiadami o swoje granice.
W swoim oświadczeniu Erika Steinbach stanęła także w obronie Arnolda Toelga, bo
ona również uważa, że wypłacanie przez rząd niemiecki i firmy odszkodowań dla
byłych robotników przymusowych było niesprawiedliwe, skoro także Niemcy byli po
wojnie przymusowymi robotnikami aliantów. Dalej Steinbach mówi o ilości
cierpień, jakie musieli znosić Niemcy. Szefowa Związku Wypędzonych zapewnia, że
wszyscy członkowie wytypowani przez BdV do rady fundacji zostali wybrani po to,
aby wyjawić prawdę o ucieczkach i wypędzeniu. "Ale na wielu ujawnienie prawdy
działa jak skąpanie diabła w święconej wodzie" – uznała Steinbach.
W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" historyk dr hab. Bogdan Musiał stwierdził, że
niestety zarówno Erika Steinbach, jak i Hartmut Saenger oraz wielu innych
Niemców dość chętnie posługują się fałszywą, ale bardzo w tym kraju
rozpowszechnioną teorią o "polskim nacjonalizmie, który doprowadził do drugiej
wojny światowej". – Takie zarzuty stawiane Polsce międzywojennej to nic nowego w
Niemczech – powiedział nam Musiał, dodając, iż strona polska zbyt łatwo pozwala
innym, w tym także Niemcom, na takie fałszywe oskarżenia, wcale na nie nie
reagując. – Polacy powinni potępiać takie fakty nie tylko w Niemczech, ale także
powinni piętnować podobnych fałszerzy publikujących i głoszących swoje fałszywe
wizje historii także w Polsce – stwierdził Bogdan Musiał.
 

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj