Stany sądowe
Przebieg procesu oraz fakt, że w tej sprawie sąd występuje z takimi
pytaniami, budzi głębokie wątpliwości i pytania o intencje sądu – napisał w
specjalnym oświadczeniu rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman po
ujawnieniu przez media pytań, jakie warszawski sąd rejonowy skierował do prezesa
PiS Jarosława Kaczyńskiego. Sąd w związku ze sprawą, wytoczoną prezesowi PiS
przez byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, zapytał Kaczyńskiego m.in. o
przyjmowane leki oraz czy korzystał z porad psychiatry.
W odniesieniu do pytań skierowanych do prezesa Prawa i Sprawiedliwości przez Sąd
Rejonowy w Warszawie rzecznik PiS Adam Hofman wyjaśniał, że "dla wielu Polaków
nie jest niczym dziwnym, że po stracie najbliższych zażywają leki uspokajające".
– Jarosław Kaczyński stracił w katastrofie smoleńskiej brata i bratową oraz
wielu przyjaciół i wieloletnich współpracowników. Dodatkowo matka Jarosława
Kaczyńskiego była wówczas w krytycznym stanie medycznym. Po zaleceniach lekarzy
Jarosław Kaczyński przyjmował leki uspakajające – oświadczył Hofman. Według
niego, "sam przebieg procesu, który toczy się przed sądem rejonowym, oraz fakt,
iż w tej sprawie sąd występuje z takimi pytaniami, budzi głębokie wątpliwości i
pytania o intencje sądu". – Niezrozumiałe jest również, dlaczego pytania sądu
znalazły się w rękach dziennikarzy – dodał Hofman. Pytania skierowane przez sąd
do Kaczyńskiego ujawniło radio RMF. Sąd zapytał o to, jak brzmi nazwa leków,
"które oskarżony przyjmował w związku ze swoim stanem psychicznym od dnia
10.04.2010 r.", jaki lekarz zaordynował te leki lub w jakiej placówce zostały
przepisane lub podane, "czy oskarżony obecnie przyjmuje jakiekolwiek środki
farmakologiczne oddziałujące na psychikę" oraz "czy oskarżony korzystał w
przeszłości z porady psychologa, neurologa lub psychiatry i czy obecnie korzysta
ze świadczeń medycznych w zakresie psychiatrii lub neurologii albo z pomocy
psychologa". Sąd wyznaczył Kaczyńskiemu siedmiodniowy termin na odpowiedź.
Sądowe uzasadnienie jest zaskakujące: "Wobec treści publicznych wypowiedzi
oskarżonego Jarosława Kaczyńskiego odnoszących się do kwestii jego stanu
psychicznego i skutków przyjmowania środków farmakologicznych celem
rozstrzygnięcia, czy konieczne jest dopuszczenie dowodu z opinii dwóch lekarzy
psychiatrów odnośnie do zdolności oskarżonego do udziału w postępowaniu
sądowym". PiS upubliczniło odpowiedź prezesa na zapytanie sądu. Kaczyński
poinformował, że przyjmował leki zgodnie z załączonym zaświadczeniem lekarskim.
"Leki zostały zaordynowane w Wojskowym Instytucie Medycznym natychmiast po moim
przybyciu tam 10 kwietnia 2010 r. rano do mojej chorej Matki, zaraz po
otrzymaniu tragicznej wiadomości, celem zabezpieczenia jej przed tą informacją"
– napisał w piśmie do sądu. Prezes PiS oświadczył również, że nie przyjmuje
leków, o które sąd pyta, ani nie korzystał z wymienionych w piśmie porad.
Były szef MSWiA w rządzie PiS, który stracił stanowisko po wybuchu afery
gruntowej, wytoczył sprawę Jarosławowi Kaczyńskiemu, gdyż czuł się zniesławiony
określeniem, iż był "agentem śpiochem".
Artur Kowalski
