Sprawdzą pacjenta w internecie

Od września placówki służby zdrowia mają uzyskać dostęp do
centralnego wykazu ubezpieczonych. Uruchomienie systemu, który pozwoli na
potwierdzenie prawa do świadczeń wynikających z ubezpieczenia zdrowotnego, ma
spowodować, że odpowiedzialność za potwierdzenie prawa do świadczeń od placówek
służby zdrowia przejmie Narodowy Fundusz Zdrowia.

Obecnie to placówki zdrowotne – z najwyżej dużym prawdopodobieństwem – muszą
rozstrzygnąć, czy zgłaszający się do nich pacjent ma prawo do świadczeń
wynikających z ubezpieczenia zdrowotnego. W nowej ustawie o refundacji leków
rząd zdecydował się nawet karać aptekarzy zwrotem przez nich kosztów refundacji
leku, jeśli lek został przez farmaceutów wydany – a wcześniej przepisany przez
lekarza – pacjentowi nieubezpieczonemu. I to mimo że farmaceuta nie ma obecnie
możliwości sprawdzenia, czy każdy zgłaszający się do apteki z receptą na lek
refundowany posiada prawo do uzyskania takiego medykamentu. Minister
administracji i cyfryzacji Michał Boni zapowiedział, iż jeszcze w tym roku
zostanie uruchomiony system, który pozwoli placówkom służby zdrowia sprawdzić,
czy dany pacjent posiada ubezpieczenie zdrowotne. System miałby ruszyć od 1
września. Jednakże jeszcze na początku stycznia Boni zapowiadał, że będzie on
uruchomiony od lipca.
Michał Boni poinformował, że system pozwoli na potwierdzanie prawa do świadczeń
pacjentów w placówkach zdrowotnych na terenie całego kraju z wykorzystaniem
centralnego wykazu ubezpieczonych, jaki jest w dyspozycji Narodowego Funduszu
Zdrowia. – Celem proponowanych zmian jest uproszczenie oraz automatyzacja
procesu potwierdzania prawa pacjentów do świadczeń, a także zdjęcie ze
świadczeniodawców, czyli placówek zdrowotnych i lekarzy, odpowiedzialności za
potwierdzanie prawa do świadczeń – wyjaśniał Boni. Tłumaczył, iż przy okazji
wizyty w przychodni pacjenci nie będą musieli udowadniać swoich praw do
świadczeń w ramach NFZ np. drukiem RMUA, lecz wystarczy podać numer PESEL bądź
złożyć oświadczenie, że jesteśmy ubezpieczeni. – Zasada jest taka, że każdy
obywatel, który płaci składkę: sam, przez pracodawcę albo płaci za niego budżet,
poda po prostu w rejestracji swój PESEL. Pracownik rejestracji, lekarz wpisze to
do sytemu i po chwili Centralny Wykaz Ubezpieczonych NFZ odpowie, czy pacjent
jest ubezpieczony – wyjaśniał Boni. Według ministra, lekarze i przychodnie nie
będą się już martwić o to, czy NFZ zapłaci im za usługę zdrowotną. – Gdyby się
okazało, że pacjent nie był ubezpieczony albo gdyby jego pracodawca spóźnił się
z zarejestrowaniem go w ZUS, NFZ sam wyegzekwuje opłaty za wizytę: od
nieubezpieczonego obywatela albo od spóźnialskiego pracodawcy – dodał Boni.
System ma się opierać na sprawdzaniu danych przez internet. Boni wyjaśniał, iż w
przypadku, gdyby nastąpiły jakieś kłopoty na łączach czy też okoliczności by
sprawiły, że lekarz nie ma możliwości sprawdzenia faktu ubezpieczenia, gdyż np.
przybył z domową wizytą bez komputera, pacjent składałby oświadczenie, że jest
ubezpieczony. Za poświadczenie nieprawdy w oświadczeniu ma nie być sankcji
karnych. Jednakże – tłumaczył Boni – NFZ opłatę za usługę lekarza wyegzekwuje od
nieubezpieczonego pacjenta, tak jak obecnie ZUS egzekwuje zaległe składki od
przedsiębiorców albo od pracodawcy, jeśli spóźnił się ze zgłoszeniem pracownika
do ubezpieczenia. Boni poinformował, że centralny rejestr już istnieje i "ma
informacje w 90 proc." spełniające potrzeby ZUS i trzeba go jeszcze uzupełnić, a
także przygotować łącza, które wytrzymają sprawdzanie miliona osób dziennie.
Koszt tej operacji ma wynieść ok. 10 mln złotych.
Projekt ustawy w tej sprawie ma być gotowy do 10 lutego, a po konsultacjach na
początku kwietnia miałby trafić do Sejmu. Po uchwaleniu ustawy testy systemu
byłyby prowadzone od czerwca do sierpnia. Według Boniego, system, który ruszyłby
od września, niekoniecznie będzie systemem docelowym. – O tym, jak dalej
rozwijać ten system, zdecydujemy na początku kwietnia. Albo użyjemy rozwiązań
proponowanych w projekcie nowego dowodu osobistego z chipem, albo zdecydujemy
się na oddzielną kartę chipową w zdrowiu – mówił minister Boni.

 

Artur Kowalski

drukuj