Spór o Smoleńsk jest sporem fundamentalnym

Z dr. Krzysztofem Pietrowiczem, socjologiem, adiunktem w Zakładzie
Interesów Grupowych, zastępcą dyrektora Instytutu Socjologii Uniwersytetu
Mikołaja Kopernika w Toruniu, rozmawia Paulina Jarosińska

Problem oceny katastrofy smoleńskiej jest ważną częścią sporu programowego
pomiędzy Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością?

– Oczywiście taki problem istnieje i generuje poważny konflikt pomiędzy dwiema
najważniejszymi partiami w Polsce, ale sprowadzanie go do poziomu partyjnego
jest być może zbyt daleko idącym uproszczeniem. Konflikt tkwi już w
społeczeństwie, choć jest chyba za wcześnie, żeby oceniać jego skalę. Jeśli
będzie się utrwalał, to na pewno nie pozostanie to bez znaczenia dla formowania
się elektoratów dwóch czołowych partii w Polsce. Im więcej niejasności wokół
śledztwa smoleńskiego, tym bardziej rośnie napięcie na poziomie społecznym,
czyli na poziomie potencjalnych wyborców PO i PiS. Przedstawia się on
następująco: z jednej strony jest taka determinacja, aby niezależnie od kosztów
politycznych, niezależnie od tego, jak trudna okazałaby się prawda o Smoleńsku,
dążyć do niej za wszelką cenę. Z drugiej strony natomiast mamy podejście,
zgodnie z którym, owszem, należy wykonywać minimum działań, ale sprawy nie można
stawiać na ostrzu noża, ponieważ toczą się równoległe śledztwa, są prowadzone
postępowania wyjaśniające.

Ten podział funkcjonuje w postaci jednego ze sporów na linii PO – PiS?
– W istocie. Przyczyn tego konfliktu jest wiele i ma on kilka wymiarów. Aspekt
walki o władzę na pewno nie jest tutaj bez znaczenia. To znaczy Platformie
zależy na tym, aby władzę utrzymać jak najdłużej, i dlatego zapewne nie zamierza
poświęcać uwagi sprawie, która może ją skompromitować i jest niewygodna.
Natomiast Prawo i Sprawiedliwość, odwołując się do konieczności poznania prawdy
o przyczynach katastrofy smoleńskiej, rozlicza obecną władzę, co w standardach
demokratycznych jest środkiem do korzystnego wyniku w wyborach. Jednakże walka o
władzę nie jest jedynym wymiarem tego konfliktu. Bardzo ważnym czynnikiem
determinującym spór o Smoleńsk jest fakt długofalowego dyskredytowania
prezydenta Lecha Kaczyńskiego przez poszczególnych przedstawicieli Platformy
Obywatelskiej i konsekwentne umniejszanie rangi jego udziału w uroczystościach
10 kwietnia w Katyniu. Z tej perspektywy jest to również bardzo niewygodny temat
dla Platformy Obywatelskiej i jakoś specjalnie nie dziwi, że politycy partii
rządzącej nie widzą potrzeby dogłębnego analizowania przyczyn katastrofy, w
wyniku której zginął tak negatywnie oceniany przez nich prezydent. Ponadto
konflikt ten ma wymiar osobisty. Jarosławowi Kaczyńskiemu jako bratu zmarłego
prezydenta zależy również w tym aspekcie na wyjaśnieniu przyczyn i pociągnięciu
do ewentualnej odpowiedzialności moralnej, politycznej itp. Widoczny jest poza
tym wymiar polityczny, ale w sensie poznania okoliczności tragicznego lotu, w
wyniku którego śmierć ponieśli na czele z prezydentem najwyżsi urzędnicy
państwowi oraz cała najwyższa kadra dowództwa Wojska Polskiego. Dla polityków
PiS to oczywiste, że choćby z tego powodu należy sprawę zbadać jak
najdogłębniej, a nie traktować tego jak każdy inny wypadek…

…gdy tymczasem niektórzy politycy Platformy dają wyraz temu, że dla nich to
był właśnie taki zwykły wypadek, pomimo iż wciąż nie są znane jego przyczyny…

– Tak, i to stanowi niezwykle istotny wymiar tego szerokiego konfliktu. Kolejnym
jest sprawa stosunków międzynarodowych, a zwłaszcza naszych relacji z Rosją.
Odnoszę takie wrażenie, że instrumentalne potraktowanie, przynajmniej przez
część polityków Platformy, katastrofy, opierające się na przekonaniu, że może
ona stanowić narzędzie do zbudowania lepszych stosunków z państwem rosyjskim,
jest częścią polityki zagranicznej prowadzonej przez obecny rząd. Gdzieś między
słowami pojawia się taka sugestia, że jeśli będziemy chcieli zbyt dużo, jeśli
będziemy stawiać zbyt wygórowane warunki, to pogorszy to w sposób gwałtowny
nasze relacje z Rosją. Ten element stosunków międzynarodowych ściśle łączy się z
tymi wszystkimi wymiarami, które wymieniłem wcześniej. Ta wielowymiarowość sporu
w debacie publicznej o Smoleńsk jest zjawiskiem według mnie trwałym i raczej
będzie on eskalował, niż się redukował.

Czy zdominował on całkowicie napięcie polityczne w dwupartyjnym systemie
Platforma Obywatelska – Prawo i Sprawiedliwość?

– W tej obecnej wydaje się on najważniejszy. Nie jest on jedyny, ale poprzez to,
że siłą rzeczy dotyka spraw fundamentalnych (w pewnym sensie ma on swoje źródła
w rozumieniu przez obydwie partii obecnej sytuacji Polski), staje się powoli
istotą sporu politycznego w naszym kraju. O ile można sobie wyobrazić – choć
jest to czysto hipotetyczne – że PO i PiS byłyby w stanie porozumieć się w
jakichś bieżących sprawach przed 10 kwietnia, o tyle po katastrofie smoleńskiej
takie porozumienie jest niemożliwe w jakiejkolwiek sprawie. Kwestia postrzegania
tragedii rządowego samolotu pokazuje, jak bardzo różnią się obydwie partie.
Konflikt, który obudził się w wyniku katastrofy, jest zbyt ważny, żeby go
lekceważyć i zamiatać pod dywan.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj