Silna rodzina siłą państwa
Dyskusja o polityce prorodzinnej zbyt często zawężana jest do zagadnienia
udzielania pomocy rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej. To
prawda, że większość rodzin wielodzietnych w Polsce znajduje się blisko lub
poniżej progu ubóstwa, jednak udzielanie im pomocy nie jest tożsame z polityką
prorodzinną państwa, lecz świadczeniem pomocy społecznej. Ta jakże konieczna
filantropia powinna być kierowana do najbardziej potrzebujących, w celu
uniknięcia międzypokoleniowego powielania biedy i stwarzania szans na awans
społeczny. Argument, że np. ulgi podatkowe czy inne prorodzinne działania
fiskalne powinny przysługiwać najbardziej potrzebującym, jest pomieszaniem
porządków. Polacy potrzebują polityki państwa stojącej na straży trwałości
rodziny, tak by była ona w stanie zabezpieczyć przetrwanie Narodu jako wspólnoty
politycznej. Taką rodzinę tworzy szczęśliwe małżeństwo z przynajmniej dwojgiem
dzieci.
Cel polityki prorodzinnej
Polityka prorodzinna państwa powinna być nakierowana szczególnie na klasę
średnią, na tę część populacji, która w pełni świadomie podejmuje decyzję o
poczęciu dzieci oraz o ich wychowaniu i wykształceniu. Celem polityki
prorodzinnej powinno być zatem społeczne, finansowe i kulturowe wsparcie
małżeństwa wspólnie wychowującego dzieci. Cel ten powinien przyświecać
instytucjom państwowym, systemowi wychowawczemu, systemowi szkolnictwa,
systemowi podatkowemu oraz systemowi zabezpieczenia społecznego. Postulat
wspierania rodziny w polityce państwa jest działaniem samozachowawczym państwa i
narodu.
Tymczasem pod nazwą polityki rodzinnej państwa kryją się często działania
niszczące rodzinę, jak np. szczególne uprzywilejowanie rodzin niepełnych (np.
rodziców samotnie wychowujących dzieci), co w swoim czasie spowodowało wzrost
liczby rozwodów. Pomoc matkom samotnie wychowującym dzieci jest koniecznym
elementem pomocy społecznej, ale nie elementem polityki prorodzinnej. Powstanie
sytuacji, w której matka lub ojciec samotnie wychowują dziecko, z wyjątkiem
sytuacji wdowieństwa, jest właśnie niepowodzeniem lub skutkiem braku polityki
prorodzinnej.
System podatkowy przyjazny rodzinie
Kwota wolna od podatku w związku z wychowywaniem dzieci powinna pojawiać się już
przy pierwszym dziecku i znacząco rosnąć od trzeciego dziecka. Rozwiązanie to
powinno być niezależne od tego, czy w Polsce zostanie wprowadzony podatek o
stałej stawce, czy będzie on miał charakter progresywny. Przy odpowiednio
dobranej stawce i kwotach wolnych od podatku uzyskuje się odpowiednią skalę
progresji podatkowej związanej z realnym ciężarem wychowania dzieci ponoszonym
przez rodzinę. Prorodzinny charakter takiego rozwiązania polega na tym, że dla
rodziny z klasy średniej narodzenie kolejnego dziecka nie jest związane z
istotnym pogorszeniem jej materialnego standardu życia.
Obok kwestii podatku dochodowego należałoby rozpatrzyć sytuację pewnych
szczególnych rozwiązań w podatku VAT (nie tylko utrzymania niższej stawki na
artykuły dziecięce) i w podatku akcyzowym. Powinno to dotyczyć pewnych
szczególnych zakupów rodzin z klasy średniej, które stanowią istotny wzrost ich
wydatków w stosunku do osób bezdzietnych. Dotyczy to chociażby zakupu samochodu
rejestrowanego przynajmniej na 6 osób czy wyjazdu na wczasy. W ofercie biur
podróży nie istnieje coś takiego jak wczasy dla rodziny z większą niż dwoje
liczbą dzieci (wychowuję czworo dzieci i nigdy nie korzystałem z wczasów
organizowanych przez agencje turystyczne, gdyż nie było produktu dla
"niewymiarowej" rodziny). Dodatkowo, w przypadku wprowadzenia w Polsce podatku
katastralnego, wielkość rodziny powinna być uwzględniona w ustaleniu
ostatecznego obciążenia tym podatkiem każdej nieruchomości zaspokajającej jej
potrzeby mieszkaniowe lub przy naliczaniu dodatkowej ulgi mieszkaniowej,
związanej z możliwością odliczenia części czynszu od podstawy opodatkowania
podatkiem dochodowym.
Za dobry element prorodzinnego systemu podatkowego należy uznać decyzję Sejmu z
lat 2006-2007 likwidującą faktycznie podatek od spadków i darowizn pomiędzy
najbliższymi krewnymi i małżonkami (ale nie konkubentami).
Pomoc w kształceniu dzieci
Częścią polityki prorodzinnej powinno być finansowanie przez państwo czy gminę
kompletu podręczników dla dzieci ze szkół publicznych oraz udzielanie
odpowiedniej ulgi podatkowej na kształcenie dzieci w szkołach niepublicznych.
Byłoby to dużo większą pomocą dla polskich rodzin aniżeli utrzymywanie chorego i
kosztownego społecznie systemu studiów bezpłatnych, który w obecnym stanie
rzeczy stanowi transfer pieniędzy od biednych do bogatych.
W miejsce obecnego systemu bezpłatnych studiów, który prowadzi do finansowania z
publicznej kieszeni bogatych jedynaków z wielkich miast, winien zostać
wprowadzony system odpłatności za studia połączony z państwowym systemem
stypendialnym, w którym uwzględnione byłyby kwestie sytuacji rodzinnej, np.
poprzez zapewnienie stypendiów dzieciom z rodzin wielodzietnych.
Odrębną kwestią jest to, że programy wychowawcze winny odpowiednio wartościować
życie rodzinne, a nie afirmować "alternatywne" sposoby życia. To jednak temat na
odrębne opracowanie.
W duchu pokoleniowej solidarności
System zabezpieczenia społecznego oparty jest na solidarności pokoleń. W
dzisiejszym kształcie powoduje, że rodzice ponoszący ciężar wychowania dzieci na
starość nie są z tego powodu uprzywilejowani. Ich dzieci bowiem utrzymują ze
swoich składek i podatków także tych, którzy tego trudu nie ponieśli. Jest to
niesprawiedliwe i sprzeczne z zasadą solidarności. Wysokość emerytury płaconej
przez państwo winna uwzględniać to, czy oraz ilu potomków wychowanych przez
danych rodziców czy dziadków płaci w danej chwili składki. Powinno to też być
elementem sprzyjającym trwałości małżeństwa poprzez związanie wysokości
emerytury z faktycznym wychowaniem dzieci, a nie tylko z ich spłodzeniem.
Polityka dostępu do dóbr kultury
Konieczne jest wprowadzenie ułatwień w dostępie do dóbr kultury rodzinom
wielodzietnym poprzez wprowadzenie "karty dużej rodziny" umożliwiającej
nabywanie biletów wstępu do muzeów, teatrów, na koncerty czy obiekty sportowe po
obniżonej cenie. To nie jest świadczenie skierowane do najbardziej
potrzebujących. To jest element polityki prorodzinnej.
Prawna ochrona małżeństwa i rodziny
Rozwód nie jest dobrem, ale jest złem. Podobnie konkubinat zamiast małżeństwa
nie jest alternatywnym, równoprawnym sposobem bycia razem. Tym, co determinuje
ocenę moralną, a także ocenę polityczną danej instytucji jest to, czy sprzyja
ona rozwojowi rodziny i prawidłowemu wychowaniu dzieci, czy też nie. Rozwód i
konkubinat im nie sprzyjają. Zauważmy, że w sytuacjach kryzysowych spada liczba
rozwodów. Rodzina jest środowiskiem, które najlepiej chroni nas i nasze dzieci
przed zagrożeniami. Naród i państwo były i będą silne siłą rodziny.
Prawo rodzinne i podatkowe powinno rozszerzyć ochronę małżeństwa poprzez prawnie
określone negatywne skutki dla strony odpowiedzialnej za jego kryzys (np.
bezwzględny obowiązek alimentacji drugiego małżonka i dzieci, obowiązek
świadczenia na rzecz państwowego funduszu alimentacyjnego poprzez utratę ulgi
podatkowej związanej z wychowaniem dzieci). Nakładanie obowiązku alimentacji w
stosunku do małżonka pozostającego z dziećmi w przypadku orzekania rozwodu
powinno być standardem, a nie wyjątkiem. Konkubenci nie powinni cieszyć się
takimi samymi uprawnieniami jak małżonkowie. Dotyczy to zarówno stosunków
cywilnoprawnych, jak i stosunków z państwem. Wprowadzanie do polskiego porządku
prawnego tzw. związków partnerskich jest psuciem państwa i prawa.
W obliczu demograficznej zapaści
Polityka prorodzinna nie jest jakąś fanaberią czy luksusem bogatych państw.
Zapaść demograficzna, emigracja z Polski powodują, że stajemy w obliczu
apokaliptycznej wizji załamania się systemu zabezpieczeń społecznych, gospodarki
i w efekcie samowymazania się państwa i Narodu Polskiego z mapy Europy. Polityka
sprzyjająca trwałości i rozwojowi rodziny jest jedyną szansą przetrwania
wspólnot politycznych, jakimi są państwo i naród. Obecny, dramatyczny kryzys
demograficzny, jaki obserwujemy w Polsce, wymaga odważnej polityki. Nie
potrzebujemy finansować z budżetu państwa wielu działań, które sprowadzają się
do walki z rodziną i z systemem wartości, który stanowi podstawę ich bytu,
zarówno narodowego, jak i państwowego.
Andrzej Mikosz prawnik
Autor jest ekspertem w dziedzinie praktyki rynków kapitałowych oraz prawa
spółek. Od października 2005 r. do stycznia 2006 r. pełnił funkcję ministra
Skarbu Państwa w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Jest mężem i ojcem czworga
dzieci.
