Sens bioetykiWyprzedzić raka?

W latach 90. ubiegłego stulecia naukowcy odkryli dwie mutacje genów z
rodziny BRCA, które w istotny sposób zwiększają u kobiet ryzyko zachorowalności
na raka piersi lub raka jajnika. W konsekwencji – jak zauważa Anna Gorman w swym
niedawnym artykule opublikowanym na łamach "Los Angeles Times" – "wielu
onkologów zaleca, by kobiety z tymi mutacjami zastanowiły się nad
profilaktycznym [jako środek zapobiegawczy] usunięciem jajników, jajowodów i
piersi, by ograniczyć to ryzyko".

Zalecenie to budzi jednak pewne kontrowersje. Tego rodzaju zabieg zapobiegawczy
uznaje się za "okaleczenie" oraz "ostateczność", a niektórzy wątpią w jego
rzeczywistą zasadność z racji tego, że organy wyglądają na zdrowe (nie można w
nich jeszcze wykryć raka). Prawdopodobieństwo tego, że któregoś dnia zaatakuje
je nowotwór, jest ograniczone. Zamiast tego lekarze zachęcają pacjentki z
mutacjami BRCA do częstszych badań sprawdzających i przesiewowych, dzięki
którym, jeśli wykryje się raka i jak tylko się go wykryje, pacjentkę można
poddać agresywnemu leczeniu operacyjnemu.
Mamy więc z jednej strony tych, którzy podkreślają istotę poszanowania spójności
i porządku ciała ludzkiego, argumentując, że nie należy ich niepotrzebnie
zakłócać (zasada integralności), a z drugiej tych, którzy akcentują, że
pojedyncze organy lub części ciała można poświęcić, jeśli ich utrata oznacza
przeżycie całej osoby (zasada całościowości). Rozwiązanie dylematu dokonania
profilaktycznego zabiegu będzie zapewne leżeć gdzieś pośrodku, ze wskazaniem na
przewagę zasady całościowości. Decyzja o poddaniu się operacji zapobiegawczej
wydaje się więc etycznie uzasadniona i rozsądna w niektórych przypadkach.
Mimo to nawet sama doktor Mary-Claire King, która zbadała mutacje genu BRCA,
zauważyła, jak niesamowite wyzwanie pociąga za sobą jej naukowe odkrycie:
"Bardzo ciężko jest zalecić komuś owarektomię [usunięcie jajników], kiedy mówimy
o zdrowej kobiecie. Jest to dość radykalna rzecz do zaproponowania w dobie
feminizmu". W odniesieniu do obustronnej mastektomii [usunięcia obu piersi]
problem jest jeszcze większy. Jak zauważył inny naukowiec: "Przynajmniej w
społeczeństwach zachodnich nie ma innego organu, który byłby tak silnie związany
z kobiecością, zmysłowością, seksualnością, dorosłością i macierzyństwem, jak
piersi".
Anna Gorman, dziennikarka "Los Angeles Timesa", u której stwierdzono mutację
genu BRCA i która zdecydowała się na usunięcie jajników, opisała, jak trudno
było jej przekonać samą siebie do usunięcia także piersi, mimo że jej ojciec,
babcia i ciocia umarli na raka w młodym wieku: "Wciąż jeszcze zmagałam się z
myślą o utracie jajników. Zawsze uważałam mastektomię zapobiegawczą za środek
drastyczny. Wydawało się, że przyjdzie mi utracić wszystko, przynajmniej pod
względem fizycznym – co czyniło ze mnie kobietę".
Rzeczywiste koszty tego rodzaju operacji przypominają nam o konieczności
podjęcia słusznej i etycznej decyzji, biorąc pod uwagę konkretne okoliczności.
Mimo istnienia zwiększonego prawdopodobieństwa wystąpienia danej choroby nie
jest całkowicie pewne, że u kobiety, u której stwierdzono mutację genu BRCA,
wystąpi nowotwór. Z pewnością pojawi się on u niektórych – ale nie u wszystkich.
Chirurgiczne usunięcie jajników i/lub piersi zapobiegnie rozwojowi nowotworów u
niektórych kobiet, lecz dla innych będzie bez znaczenia, ponieważ u nich ta
choroba nigdy nie miała wystąpić. W takiej sytuacji zdrowe organy (które
wydzielają ważne hormony, istotne dla zdrowia ogólnego danej osoby) usunięto by
niepotrzebnie. Jak zauważył jeden z badaczy, "wiele kobiet po profilaktycznym
usunięciu piersi niewątpliwie z tego skorzysta, ale nigdy się nie dowiemy, które
to były…".
Zważywszy na praktyczną niemożność dowiedzenia się, u kogo wystąpi postać
nowotworowa, a u kogo nie, oprócz stwierdzenia u danej osoby mutacji genu BRCA
należy wziąć pod uwagę także inne czynniki, zanim zapadnie decyzja o poddaniu
się operacji zapobiegawczej. Jeśli wywiad rodzinny mówi o zachorowaniach na raka
piersi w młodym wieku, braku donoszonej ciąży, aborcji lub poronieniu pierwszego
dziecka, wystąpieniu raka piersi u krewnych płci męskiej – to wskazuje na
czynniki, o których wiadomo, że zwiększają ryzyko zachorowania na raka piersi.
Po uważnym rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw kobieta może osobiście być
przekonana, że w przyszłości wystąpi u niej nowotwór, co będzie uzasadnieniem
poddania się tak radykalnemu rodzajowi operacji.
Nawet w przypadku obecności kilku czynników ryzyka kobieta może jednak chcieć
poczekać z tego rodzaju operacją zapobiegawczą do czasu urodzenia dzieci bądź
też w ogóle się na nią nie zdecydować.
Podsumowując: nawet jeśli kobieta, u której występuje wiele czynników ryzyka,
nie może kategorycznie udowodnić, że rozwinie się u niej nowotwór, to na
podstawie dogłębnej analizy wszystkich tych czynników może dojść do rozważnego
przekonania, że ta choroba się u niej pojawi. Utwierdzona w tym przekonaniu nie
tylko może, lecz wręcz powinna poważnie zastanowić się nad możliwością poddania
się operacji zmniejszającej ryzyko zachorowania na raka.

 

Ks. dr Tadeusz Pacholczyk
 


Ksiądz dr Tadeusz Pacholczyk otrzymał doktorat w dziedzinie neurologii na
Yale University i kontynuował pracę naukową na Harvardzie. Jest kapłanem
diecezji w Fall River (Massachusetts) oraz dyrektorem do spraw nauczania i
oświaty w Narodowym Katolickim Ośrodku Bioetycznym (National Catholic Bioethics
Center) w Filadelfii. Zob. www.ncbcenter.org.

drukuj