Sekcja przy tomografie
W Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu
rozpoczęła się sekcja zwłok prof. Janusza Kurtyki, prezesa Instytutu Pamięci
Narodowej.
Wdowa po historyku Zuzanna Kurtyka postanowiła osobiście uczestniczyć w
procedurze. Wcześniej wyraziła chęć włączenia do zespołu biegłych prof. Michaela
Badena z USA. Po odmowie ze strony prokuratury zgłosiła sprzeciw wobec
ekshumacji i otwarcia zwłok męża. Ten też został odrzucony. Wtedy Kurtyka
zdecydowała się sama obserwować czynności biegłych. Widziała ciało męża w
Moskwie i pamięta, że nie było na nim żadnych śladów sekcji (Zuzanna Kurtyka
jest lekarzem). Z dostarczonego przez Rosjan protokołu wynika zaś, jakoby taka
czynność została przeprowadzona.
Jak dowiedział się "Nasz Dziennik", podczas badania we Wrocławiu okazało się,
że jednak na ciele Janusza Kurtyki są pewne ślady czynności medycznych. Wszystko
wskazuje jednak na to, że nie doszło do pełnej sekcji zwłok, tylko do
pozorowania tej procedury.
Czynności prowadzone w Polsce odsłaniają też drastyczny brak szacunku dla
ludzkiego ciała w moskiewskim Biurze Ekspertyz Medycyny Sądowej.
Profesor Michael Baden jest uznanym amerykańskim ekspertem. Specjalizuje się w
badaniach ciał ofiar katastrof, zamachów i innych zdarzeń szczególnych.
Wykonywał m.in. sekcję zwłok prezydenta Johna Kennedy´ego i cara Mikołaja II.
Kierownik Zakładu prof. Barbara Świątek oświadczyła, że nie ma nic przeciwko
obecności wybitnego kolegi. Wcześniej prokuratorzy wysuwali argument, że polski
zespół może być obrażony próbą podważenia jego kwalifikacji. Ostatecznie nie
zgodzono się nawet na to, żeby Baden jedynie obserwował czynności.
Zuzannę Kurtykę przywiozła do Wrocławia Żandarmeria Wojskowa, okolice zakładu
są pilnie strzeżone przez żołnierzy. Jak się dowiedzieliśmy, do ostatniej chwili
trwały próby negocjowania ze śledczymi, do których należy ostateczna decyzja.
Prokurator ppłk Karol Kopczyk z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie nie
dał się jednak przekonać. Na miejscu poza Kurtyką i Badenem byli też mec. Rafał
Rogalski i poseł Antoni Macierewicz, przewodniczący zespołu parlamentarnego
badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej. Amerykanin podjął współpracę z
zespołem. W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" profesor Baden zwraca uwagę na
szereg nieprawidłowości podczas akcji ratunkowej i procedur medycyny sądowej w
Smoleńsku i Moskwie. Niepokoi go zwłaszcza pośpiech w wykonywaniu sekcji zwłok.
Uważa, że nie powinny one być przewożone od razu do Moskwy, a pewne czynności
należy wykonać na miejscu katastrofy lub w pobliżu. Za karygodne niedopatrzenie
uznaje fakt, że w Polsce nie wykonano żadnych badań ciał ofiar, tylko zostały
one pochowane w stanie, w jakim wróciły z Rosji.
Sekcja Janusza Kurtyki potrwa do dzisiaj. Wcześniej w Krakowie wykonano
tomografię komputerową jego ciała. – To nie zaszkodzi. Ładnie, że wasze służby
są takie dokładne, ale do tego rodzaju badań, jakie prowadzą lekarze wobec ofiar
katastrof lotniczych, to akurat na niewiele się przydaje. Wystarczy zwykły
rentgen, który jest wszędzie – komentuje prof. Baden.
Wczoraj we Wrocławiu zakończyła się sekcja ciała wicepremiera Przemysława
Gosiewskiego. W związku z doniesieniami, że w zespole prowadzącym badania ma nie
być patologa sądowego, Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała w specjalnym
komunikacie, że zarówno w polskiej, jak i europejskiej specjalizacji medycznej
nie występuje patolog sądowy. Jest to bowiem specjalizacja amerykańska. W
polskiej specjalizacji występuje medyk sądowy, specjalista z zakresu medycyny
sądowej, którego uprawnienia, obowiązki i zakres działania odpowiadają dokładnie
temu, co przypisane jest w USA patologowi sądowemu. "To tylko kwestia przyjętego
nazewnictwa. Polscy specjaliści z zakresu medycyny sądowej powołani w skład
zespołu, który dokonuje badań po ekshumacji zwłok ofiar katastrofy z dnia 10
kwietnia 2010 roku, poruszają się w tym samym obszarze medycznym, co patolodzy
sądowi w Stanach Zjednoczonych" – napisał płk Zbigniew Rzepa.
Piotr Falkowski
Wrocław
