Schnepf pojedzie do Madrytu

Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych jednogłośnie zaakceptowała kandydatury nowych ambasadorów: Ryszarda Schnepfa na placówkę w Hiszpanii oraz Andrzeja Jaroszyńskiego w Związku Australijskim. W ramach „pragmatycznej racjonalizacji” zapowiedzianej przez szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego w najbliższym czasie mają nastąpić zmiany w funkcjonowaniu ambasad, w tym ograniczenie ich liczby o blisko 10 procent.

Zdaniem szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego, osłabienie wzrostu gospodarczego na świecie oraz niedostatki budżetowe resortu wymagają podjęcia decyzji o redukcji niektórych placówek dyplomatycznych. – Jeżeli chce się wybierać priorytety i wybierać kierunki, które chcę wzmocnić, to jedynym sposobem przy stałym budżecie jest zracjonalizowanie sieci i znalezienie środków w samym budżecie – zapowiedział wczoraj szef MSZ, przedstawiając reformy placówek dyplomatycznych. – To jest jedna z tych rzeczy, jakie polityk musi wziąć na siebie – ocenił.

Ministerstwo pod kierownictwem Sikorskiego chce skupić się na „bezdyskusyjnych” priorytetach. W ramach zmian planowane jest zatrudnianie mniejszej liczby, ale lepiej wykształconego i lepiej opłacanego personelu placówek, jak również zlikwidowanie małych, kilkuosobowych placówek na rzecz jednej, ale większej i skuteczniej działającej w regionie. – W tej chwili następuje proces pragmatycznego definiowania mapy naszych interesów i potrzeb i dostosowania do nich kształtu placówek zagranicznych – zapowiedział Sikorski. – Dotyczy to tych regionów i miast, w których nasze interesy nie mają charakteru ponadczasowego, a stanowią konsekwencje zmieniających się uwarunkowań – dodał. Mają zostać wzmocnione placówki o charakterze centrów regionalnych. – Polska dyplomacja powinna być profesjonalna i godna, ale to nie powinno oznaczać przerostu formy nad treścią – mówił szef MSZ.

Ma zostać zamkniętych 16 placówek: 11 ambasad, 4 konsulaty i instytut polski. Jak podkreśla Sikorski, wszystkie te placówki są małe, a liczba personelu dyplomatycznego nie przekracza w nich od dwóch do trzech osób. – Zamierzamy się oprzeć na nowym modelu ambasad, silnych kadrowo i finansowo placówkach o charakterze centrów regionalnych – powiedział minister. Sikorski chce, aby polska dyplomacja była bardziej mobilna. Natomiast zamiast dużych konsulatów generalnych mają powstać małe i sprawne urzędy konsularne. W sezonie turystycznym w miejscach licznie odwiedzanych przez Polaków mają odbywać się dyżury konsularne.

Łącznie ministerstwo planuje redukcję palcówek o blisko 9 procent. W tej chwili posiadamy 180 zawodowych placówek zagranicznych. W tym ze 102 ambasad ma być zlikwidowanych 11, z 50 konsulatów generalnych przekształconych ma zostać 7, a 4 z nich będą zlikwidowane. Z 20 istniejących instytutów polskich zostanie zlikwidowany jeden. Do liczby placówek dyplomatycznych należą też 184 konsulaty honorowe. Kilka placówek ma być zamkniętych w Afryce i na Bliskim Wschodzie, w Azji, Ameryce Południowej, jak również w Europie. – Decyzje likwidacyjne nie oznaczają tego, że nie będą tworzone nowe placówki dyplomatyczne – zapowiada Sikorski, podając przykład palcówki w Rejkiawiku czy konsulatu w Manchesterze. Z wyliczeń ministerstwa wynika, że obecnie planowane zamknięcia placówek oznaczają oszczędności w skali roku rzędu około 20 mln złotych.


Grzegorz Lipka
drukuj