Schetyna na nielegalu

Zdaniem prawników, postanowienie marszałka Schetyny uprawomocni się
dopiero, gdy Sąd Najwyższy wyda orzeczenie. Do tego czasu postanowienie
marszałka nie jest prawomocne i nie może być opublikowane w Dzienniku Urzędowym
Rzeczypospolitej Polskiej "Monitor Polski".

Krótko mówiąc – mandaty obu prokuratorów formalnie nie wygasły. Na ich miejsce
nie mogą więc zostać zaprzysiężeni inni kandydaci, którzy startowali z tej samej
listy, a którzy w wyborach otrzymali kolejno największą liczbę głosów. Sytuacji
nie zmieniłoby nawet to, gdyby prokuratorzy odwołali się w takim terminie, że
orzeczenie Sądu Najwyższego mogłoby zostać wydane już po zaprzysiężeniu nowych
posłów, co ma nastąpić 8 listopada. – Dopóki Sąd Najwyższy się w tej materii nie
wypowie, marszałek Sejmu nie może informować następnych w kolejności kandydatów
na posłów i nie może ich zaprzysiąc – stwierdza dr Przemysław Czarnek,
konstytucjonalista z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
Kwestie te są regulowane przez kolejne przepisy kodeksu wyborczego: art. 249,
250 i 251. Co innego, gdyby Sąd Najwyższy wydał orzeczenie jeszcze przed
pierwszym posiedzeniem Sejmu nowej kadencji i byłoby to orzeczenie negatywne dla
prokuratorów – wówczas otwierałaby się droga prawna, by na ich miejsce kogoś
zaprzysiąc. – Co innego też, gdyby prokuratorzy nie skorzystali z możliwości
odwołania, wtedy postanowienie marszałka staje się prawomocne – ocenia dr
Ryszard Piotrowski, kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego Wydziału Prawa i
Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem dr. Czarnka, decyzja Schetyny
ma charakter stricte partyjny. – Przepis ustawy o prokuraturze obowiązuje,
pozwala prokuratorom w stanie spoczynku na objęcie mandatu posła jako funkcji w
organach władzy państwowej. To, czy przepis jest zgodny z art. 103 Konstytucji,
ocenia tylko Trybunał Konstytucyjny. Tymczasem decyzja marszałka zasadza się na
tym, że kogoś się lubi bądź nie. Mam nadzieję, że Sąd Najwyższy podejdzie do
zagadnienia wyłącznie na zasadzie merytorycznej i że jego orzeczenie będzie
korzystne dla obu prokuratorów – konkluduje konstytucjonalista.
Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna decyzję o wygaszeniu mandatów obu prokuratorom
podjął w czwartek. Jak czytamy w wydanym w związku z tym komunikacie Kancelarii
Sejmu, prokuratorzy nie dotrzymali terminu, w jakim – jako posłowie elekci
wybrani w tegorocznych wyborach parlamentarnych – byli zobowiązani do
przekazania na ręce marszałka Sejmu oświadczenia o złożeniu rezygnacji ze
stanowiska lub funkcji, których nie można łączyć z mandatem posła. Termin
upłynął 26 października br. Oczywiście kancelaria powołuje się tu na art. 103
Konstytucji RP, w myśl którego prokurator nie może sprawować mandatu posła. Jak
podkreśla kancelaria, terminu tego dotrzymali natomiast posłowie elekci
Krzysztof Hetman i Adam Jarubas (kandydaci z listy PSL), którzy zawiadomili
marszałka Sejmu o rezygnacji z mandatu poselskiego. A posłowie elekci Dariusz
Barski i Bogdan Święczkowski tego nie zrobili. "W związku z tym Marszałek Sejmu
wydał postanowienia w sprawie wygaszenia mandatów poselskich posłów elektów:
Dariusza Barskiego, Krzysztofa Hetmana, Adama Jarubasa i Bogdana Święczkowskiego"
– czytamy w komunikacie. Na formalne zaskarżenie decyzji marszałka Schetyny
prokuratorzy mają trzy dni, począwszy od momentu jej doręczenia. – Ten komunikat
zawiera oczywistą nieprawdę. Ja nie mam stanowiska prokuratora, nie mogłem więc
się go zrzec – komentuje Święczkowski. Kancelaria Sejmu informuje, że
zawiadomienia w sprawie wygaszenia mandatów zostały już wysłane. Prokuratorzy
jednak dotąd ich nie otrzymali. – Nie znam całego stanowiska pana marszałka.
Trudno mi więc z nim polemizować, dopóki nie otrzymam uzasadnienia jego decyzji.
Na ostatnim spotkaniu z marszałkiem Schetyną też nikt mi nie chciał podać tych
argumentów – mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Dariusz Barski. Jak
podkreśla, naczelną zasadą prawa jest to, że nie można stosować wykładni
rozszerzającej wtedy, gdy taka wykładnia jest na niekorzyść, tj. kiedy ogranicza
prawa obywatelskie, a w tym wypadku bierne prawo wyborcze. W tej sytuacji –
ocenia Barski – wykładnia ta została naruszona. Prokuratorzy zapowiadają, że nie
ujawnią mediom treści pisma, które otrzymają z Kancelarii Sejmu, tak samo jak
treści swego zażalenia do Sądu Najwyższego. W piątkowym komunikacie Prokuratura
Generalna przypomina, że prokuratorzy przechodzą w stan spoczynku – mężczyźni po
65. roku, a kobiety po 60. Wyjątkiem są prokuratorzy byłej Prokuratury Krajowej,
niepowołani do Prokuratury Generalnej, w tym właśnie Bogdan Święczkowski i
Dariusz Barski. Zgodnie z nowelizacją ustawy o prokuraturze z października 2009
r. byli prokuratorzy Prokuratury Krajowej niepowołani do Prokuratury Generalnej
przeszli w stan spoczynku i przysługuje im do czasu osiągnięcia wieku 65 lat
uposażenie w wysokości wynagrodzenia pobieranego na ostatnio zajmowanym
stanowisku. Jak stwierdza Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratora
Generalnego, prokuratorowi przechodzącemu w stan spoczynku na ogólnych zasadach
przysługuje uposażenie w wysokości 75 proc. wynagrodzenia pobieranego na
ostatnio zajmowanym stanowisku.

Anna Ambroziak
 

drukuj