Scenariusz „polskiego Kosowa”
Kreowanie tendencji autonomicznych i separatystycznych może doprowadzić –
w perspektywie – do realizacji dramatycznego scenariusza stworzenia ze Śląska
"polskiego Kosowa". Scenariusz ten będzie bardziej prawdopodobny, gdy polską
polityką będą kierowali kontynuatorzy koncepcji liberałów z początków lat 90.,
którzy zaczęli wówczas propagować koncepcję Europy regionów. Należał do nich
Donald Tusk, który lansował program daleko idącej autonomii Pomorza (Kaszub). W
wystąpieniach regionalistów pojawiła się wówczas wizja Europy regionów, która
zakładała, że zamiast Polski powstaną: Mazowsze, Kujawy, Warmia, Mazury,
Wielkopolska i Śląsk. Było to powtórzenie koncepcji "europejskich architektów",
które w naszym kraju zaczęli głosić "pożyteczni idioci" z kręgów Kongresu
Liberalno-Demokratycznego, partii, której działacze kształtowali Platformę
Obywatelską.
Niebezpieczne związki
12 stycznia Prokuratura Okręgowa w Opolu złożyła apelację od postanowienia
Sądu Rejonowego w Opolu z 21 grudnia 2011 r., który zdecydował o wpisaniu do
Krajowego Rejestru Sądowego Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej.
Stowarzyszenie zamierza między innymi rozbudowywać i ugruntowywać świadomość
narodową Ślązaków. Grudniowa decyzja ukazała całkowitą bezradność polskiego
wymiaru sprawiedliwości.
Prokuratura uznała, iż dokonanie rejestracji stowarzyszenia nastąpiło z
naruszeniem ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku
regionalnym. W szczególności prokuratura zwróciła uwagę, że statut
stowarzyszenia odwołuje się do pojęcia narodowości śląskiej oraz uzależnia
członkostwo od złożenia deklaracji przynależności do narodowości, która w
obowiązującym systemie prawa nie istnieje.
Warto przypomnieć, że 15 czerwca 2011 r. sąd w Opolu odmówił dokonania wpisu
Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej, ale na skutek złożonej przez
wnioskodawcę skargi postanowieniem z 21 grudnia ubiegłego roku zmienił decyzję,
co wywołało protest wielu środowisk patriotycznych.
Jeden z założycieli stowarzyszenia przyznał, że sąd, uzasadniając w czerwcu
2011 roku odmowę rejestracji, "wskazał nam kierunek, w którym powinniśmy pójść".
Wcześniejsza odmowa sądu uzasadniona została tym, że stowarzyszenie może
próbować skorzystać z przysługującej w polskim prawie mniejszościom narodowym
możliwości ominięcia 5-procentowego progu w wyborach parlamentarnych. Dlatego,
kierując się logiką sądu, założyciele stowarzyszenia wykreślili ze statutu
pojęcie mniejszości narodowej i zapisali, że nie będą próbowali rejestrować
komitetów wyborczych do parlamentu.
Autonomiści, regionaliści, separatyści, wrogowie "szowinizmu polskiego"
(czytaj: patriotyzmu) triumfowali! Kazimierz Kutz oznajmił: "To sukces. Decyzja
sądu w Opolu jest dobrym znakiem. Ślązacy odzyskują poczucie tożsamości"
("Dziennik Zachodni", 31.12.2011). Radość z faktu rejestracji wyraził też Jerzy
Gorzelik, lider Ruchu Autonomii Śląska (RAŚ), który decyzję sądu w Opolu uznał
za "ważny krok w negocjacjach statusu licznej grupy obywateli RP". Zadeklarował
też, że wstąpi do zarejestrowanego w Opolu SONŚ ("Dziennik Zachodni",
29.12.2011). Warto przypomnieć, że Gorzelik znany jest z wcześniejszych,
skrajnie antypolskich wypowiedzi.
W wyborach samorządowych w 2010 roku RAŚ, który liczy około 7 tysięcy
członków, otrzymał w województwie śląskim niespełna 123 tys. głosów, tj. 8,49
procent. Pozwoliło to na wprowadzenie trzech przedstawicieli do sejmiku
wojewódzkiego i uzyskanie 40 mandatów radnych w województwie śląskim. Gorzelik
został wicemarszałkiem Sejmiku Województwa Śląskiego.
RAŚ utrzymuje kontakty z niemieckimi organizacjami Ślązaków oraz
regionalistami z krajów Unii Europejskiej. W 2003 roku został przyjęty do
Wolnego Sojuszu Europejskiego (EFA) – ponadnarodowej reprezentacji
kilkudziesięciu ruchów regionalnych (separatystycznych) dążącej do likwidacji
państwa narodowego. Wolny Sojusz Europejski opowiada się za Europą Stu Flag,
gdyż jego zdaniem w Europie jest co najmniej 100 narodów i grup etnicznych. W
chwili akcesji Ruchu Autonomii Śląska do EFA bretońscy autonomiści napisali do
działaczy RAŚ: "Drodzy śląscy przyjaciele, życzymy Wam Śląska wolnego od
polskiej okupacji" ("Wprost", nr 17/2003). Wolny Sojusz Europejski opowiada się
za ustanowieniem do Parlamentu Europejskiego okręgów wyborczych odpowiadających
zasadom regionalizmu, co godzi w zasadę suwerenności państwowej.
Na stronie internetowej EFA prezentowana jest mapa Europy, na której Śląsk
znajduje się poza granicami Polski. W takiej oto "międzynarodówce regionalistów"
znajduje się RAŚ. Obecnie działacze Ruchu akcentują, że organizacja odrzuca
zasadę separatyzmu, tj. utworzenia odrębnego państwa śląskiego. Nadal jednak
utrzymuje kontakty zagraniczne z organizacjami separatystycznymi.
Pierwszorzędnym postulatem Ruchu Autonomii Śląska jest doprowadzenie do
autonomii Górnego Śląska, w których to granicach ujęta jest większa część
województwa opolskiego. Gorzelik jest zwolennikiem koncepcji zawartej w haśle:
"Autonomia Zagłębia w Autonomii Śląska". Do pomysłu tego krytycznie odnosi się
Związek Ludności Narodowości Śląskiej, który zarzuca autonomistom, że lansując
takie rozwiązania, dzieli Ślązaków z obydwu województw – śląskiego i opolskiego.
Celem ZLNŚ jest "zjednoczenie ziem śląskich w ramach jednej jednostki
administracyjnej". Mimo różnic RAŚ i ZLNŚ współpracowały ze sobą przez wiele
lat, m.in. w organizacji Górnośląskich Dni Dziedzictwa.
Działalność RAŚ stanowi zagrożenie dla państwa polskiego i tożsamości
narodowej Polaków. Jego celem jest nie tylko uzyskanie autonomii dla Górnego
Śląska, ale przede wszystkim doprowadzenie do znanej nam z historii Polski
dzielnicowej. RAŚ chce propagować idee regionalne w całej Polsce i doprowadzić
do powstania ogólnopolskiego ruchu na rzecz realizatorów idei federacyjnej.
Nie ma narodowości śląskiej
Związek Ludności Narodowości Śląskiej powstał w 1996 roku. Jego założyciele,
w tym Gorzelik, złożyli wówczas pierwszy wniosek o rejestrację. W 1998 r. Sąd
Najwyższy nie zarejestrował jednak związku, podając w uzasadnieniu, że
narodowość śląska nie istnieje. Mimo kolejnych prób Związek nie został wpisany
do rejestru stowarzyszeń. Wówczas założyciele ZLNŚ złożyli skargę do
Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Sąd w Strasburgu w 2004 r.
odrzucił skargę z powodu możliwości uzyskania przez ZLNŚ nieuzasadnionego
przywileju wyborczego – możliwości uniknięcia wymaganego 5-procentowego progu
wyborczego do Sejmu. Przedmiotem zainteresowania Trybunału nie była natomiast
kwestia istnienia narodu śląskiego. W 2006 r. Sąd Okręgowy w Katowicach
rozpatrzył odmownie wniosek komitetu założycielskiego ZLNŚ o rejestrację
stowarzyszenia pod nazwą ZLNŚ – Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej.
Znamienne, że argument Trybunału w Strasburgu odnoszący się do ordynacji
wyborczej powtórzył Sąd Rejonowy w Opolu, rejestrując Stowarzyszenie Osób
Narodowości Śląskiej. Czy ma to oznaczać, że decyzja sądu w Opolu otwiera
możliwość rejestracji Związkowi Ludności Narodowości Śląskiej, jeśli podejmie
działania w duchu Strasburga, sądu opolskiego i zadeklaruje rezygnację z
tworzenia komitetów w wyborach parlamentarnych? Apelacja Prokuratury Okręgowej w
Opolu daje nadzieję, że proces destrukcji państwa polskiego spotka się jednak z
właściwą reakcją.
Śląska godka
Najbliższym celem zwolenników "narodowości śląskiej" jest wniesienie do Sejmu
projektu ustawy o języku śląskim i uznanie Ślązaków za mniejszość etniczną.
Przygotowanie takiego obywatelskiego projektu ustawy zapowiedział poseł Marek
Plura z Platformy Obywatelskiej, który od razu zgłosił też chęć wstąpienia do
Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej. Poparcie w parlamencie dla tej ustawy
zadeklarował już Janusz Palikot. Następnie podjęte zostaną zapewne działania o
ustanowieniu statusu śląskiej mniejszości narodowej.
Sztuczny proces tworzenia języka śląskiego to pierwszy krok w kierunku
uznania Ślązaków za naród. Stąd intensywne prace nad jego kodyfikacją, czym
zajmuje się działające od pięciu lat Pro Loquela Silesiana Towarzystwo
Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy. Działania te wspiera Komitet Ekspertów
Rady Europy UE, którego przedstawiciele w lutym 2010 roku odwiedzili Polskę.
Komitet zwrócił się do polskich władz z postulatem umieszczenia w kolejnym
raporcie z realizacji postanowień Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub
Mniejszościowych informacji dotyczącej inicjatywy ustawodawczej związanej z
językiem śląskim.
Jerzy Gorzelik snuje plany, że wybory parlamentarne w 2019 roku wyłonią
większość, która zmieni Konstytucję tak, aby regiony w Polsce mogły uzyskać
autonomię. Być może jest sprawą przypadku, że ma to nastąpić w setną rocznicę
wybuchu I Powstania Śląskiego. Podobnie jak utworzenie Związku Ludności
Narodowości Śląskiej w 75. rocznicę powrotu Śląska do Macierzy.
ZLNŚ swój stosunek do polskiej tradycji wyraził w oświadczeniu "w sprawie
awanturnictwa w dniu 11.11.2011": "Dzień 11 listopada, zwany Dniem
Niepodległości pokazał prawdziwe oblicze części narodu polskiego oraz nową
definicję pojęcia patriota". Aspirujący do miana "narodowości śląskiej" nie mają
prawa do oceny polskiego patriotyzmu. Powinni natomiast odnieść się do
bandyckich zachowań niemieckich bojówek usiłujących rozbić obchody Święta
Niepodległości 11 listopada. Tego nie uczynili.
Jakże trafny jest opis ludności Śląska Jadwigi Chmielowskiej, legendy
śląskiej "Solidarności" i "Solidarności Walczącej": "Ślązacy nie zasłużyli sobie
na taką kompromitację, na jaką naraża ich RAŚ i jego przybudówki. Przez wieki
chronili mowę polską, stąd "śląska godka" – archaiczny język Kochanowskiego.
Walczyli w trzech Powstaniach i w Armii Polskiej u Maczka i Andersa. Tzw.
wyzwolenie przyniosło im mordy krasnoarmiejców i śląskie łagry. Przeszło 150
tys. górników wywieziono do ZSRR. Wróciła połowa. Potem pogarda władców PRL-u –
zmiana nazwisk i imion, bicie za posługiwanie się gwarą. Potem nastał czas
godności i "Solidarności". Ślązacy poczuli się wreszcie szanowanymi ludźmi,
podziwianymi w całej Polsce. Było wiadomo, że jak Śląsk huknie, to władza
ustąpi. Stan wojenny ich nie przestraszył. Walczyli najmocniej i najdłużej, choć
wszystkie huty i kopalnie były zmilitaryzowane od samego ogłoszenia stanu
wojennego. To tu, na Śląsku, polała się krew, to tu podziemie było
najsilniejsze. Najwięcej tytułów prasy podziemnej ukazywało się właśnie w tym
regionie – nawet gazetki zakładowe. Ślązacy nie zdradzali. Trzy osoby ukrywały
się od 13 grudnia 1981 do 1990 r. To właśnie podczas strajku sierpniowego w 1988
r. Wałęsie podstawiono w Jastrzębiu taczkę. Nie chcieli Ślązacy pertraktować z
komunistami. Chcieli ich pozbawić władzy. Marzyli o wolnej niepodległej Polsce.
Nie zgadzam się na traktowanie Ślązaków jako "przymulonych", jak to robi Kutz.
Nie zgadzam się też na to, by kilku gości, współpracując z Niemiecką Inicjatywą
na Rzecz Autonomii Śląska (Bawaria), ogłupiało i kompromitowało Ślązaków durnymi
hasłami o Autonomii, nowym języku i nowej narodowości. Zbyt dużo zawdzięczam
Ślązakom, bym mogła milczeć" (j.chmielowska.salon24.pl).
Dr Krzysztof Kawęcki
historyk, publicysta
