Santo subito Prorok i świadek
Z ks. bp. Markiem Mendykiem, biskupem pomocniczym diecezji legnickiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Czym Jan Paweł II najbardziej zaskoczył Księdza Biskupa?
– Jan Paweł II jest prezentem od Pana Boga dla współczesnego pokolenia Polaków. Kiedy przyjrzymy się pontyfikatowi Sługi Bożego, to z pewnością dostrzeżemy w nim sporo elementów zaskakujących. Pierwszym, który wyjątkowo zwrócił moją uwagę, był moment, kiedy Ojciec Święty, tuż po wyborze na Stolicę Piotrową, udał się do kliniki Gemelli, by odwiedzić swojego ciężko chorego przyjaciela – ks. bp. Andrzeja Deskura. To „konspiracyjne” wyjście z Watykanu – pierwsze z długiej listy „zaskoczeń” papieskich – pokazało, jakim Człowiekiem jest ten Papież. Od dnia wyboru byliśmy świadkami, jak radzi sobie chociażby ze sztywnym protokołem dyplomatycznym. Już wtedy pokochaliśmy Jego swobodę bycia, ujmujący uśmiech i sposób, w jaki wychodził do ludzi.
Jak wytłumaczyć fakt, że im był słabszy, mniej sprawny fizycznie, tym bardziej Go słuchano?
– Trzeba pamiętać, że Jan Paweł II był dla dzisiejszego świata prorokiem i jednocześnie świadkiem. Zwłaszcza wtedy, kiedy przyszło mu zamienić papieski tron na inwalidzki wózek. Zauważaliśmy wówczas jego ewangeliczną mądrość, podziwialiśmy go jako człowieka głębokiej wiary. Swoim życiem pokazywał dzisiejszemu światu, że „moc w słabości się doskonali”. Uświadamiał nam, że prawdziwa moc płynie od Boga i każde wydarzenie, nawet to najbardziej bolesne, najtrudniejsze, ale przyjęte z pokorą i przeżyte z wiarą, może stać się początkiem duchowego wzrostu, ubogacenia siebie i innych. Patrzyliśmy, z jaką miłością pochylał się nad chorymi i niepełnosprawnymi, widzieliśmy też, jak przy wielkich celebrach papieskich najbliżej ołtarza znajdowali miejsce chorzy i niepełnosprawni. Papież wiedział, że ci ludzie są wielkim skarbem Kościoła.
Ktoś pięknie powiedział, że Sługa Boży może i powinien być dla świata dowodem na istnienie Pana Boga. Jak to rozumieć?
– To trudne pytanie. Teologia rzeczywiście rozwinęła tzw. dowody na istnienie Boga. Oczywiście nie chodzi tu o takie dowody, z jakimi spotykamy się w matematyce czy naukach przyrodniczych. Święty Tomasz z Akwinu, jeden z największych teologów średniowiecza, który w sposób szczególny sformułował te dowody, mówi o nich jako o „drogach”. Punktem wyjścia dla tych „dróg” prowadzących do Boga jest Stworzenie: świat materialny i osoba ludzka. Sługa Boży Jan Paweł II z całą pewnością swoim życiem i nauczaniem odwoływał się do rzeczywistości człowieka. Z jednej strony poprzez apostolskie nauczanie, ale też i przez twórczość literacką podpowiadał współczesnemu człowiekowi pytania dotyczące Boga, prawdy, piękna, ludzkiego dążenia do szczęścia; był głosem sumienia. Z drugiej strony widzieliśmy Papieża rozmodlonego, wyraźnie „obecnego w innej rzeczywistości”. Wspominany już wcześniej ks. kard. Deskur mówił, że Jan Paweł II miał nadprzyrodzoną zdolność rozmawiania ze świętymi. Kiedy patrzyliśmy na twarz Ojca Świętego, tak wiele razy pokazywanego w pierwszoplanowym ujęciu podczas Mszy św., można było odnieść wrażenie, że jest pogrążony w mistycznej wizji. On cały żył dla Chrystusa, tylko dla Niego.
W czym powinno się wyrażać nasze naśladowanie Jana Pawła II?
– Może odpowiem na to pytanie bardziej osobiście, czyli w czym ja chciałbym naśladować Jana Pawła II. Z wielu rysów świętości Papieża urzeka mnie Jego ufność pokładana w Bogu, wręcz pewność wiary. Vittorio Messori powiedział kiedyś: „Papież nie potrzebuje wierzyć, on widzi (…) jest w posiadaniu pewności”. Ojciec Święty uczył nas wyobraźni miłosierdzia, wrażliwego odczuwania, widzenia człowieka. Za św. Faustyną wskazywał, że należy się modlić o miłosierne oczy, miłosierny wzrok i miłosierny słuch. Ten sam Papież uczy zawierzenia Maryi; posłuszny Matce Najświętszej, czyni tylko to, co Mu powie. Kiedy czasem radzano Mu, w trosce o Jego bezpieczeństwo, by zrezygnował z jakiejś podróży, stanowczo przypominał, że niczego się nie obawia, bo chroni go Matka Najświętsza. I rzeczywiście udawał się do tych konkretnych miejsc i do ludzi, bo oni Go tam potrzebowali. Kolejnym rysem świętości Jana Pawła II jest Jego osobista modlitwa. Kiedy oglądam albumy z Papieżem, urzekają mnie nie tylko Jego pełen pokoju wyraz twarzy, uśmiech czy spotkania z drugim człowiekiem, ale też i zdjęcia Papieża, który się modli. Pamiętamy wzruszający, a może też i trochę dla nas zawstydzający obraz Ojca Świętego modlącego się przed Konfesją św. Stanisława biskupa i męczennika na Wawelu. Długa chwila… a On wyłączony ze świata, zupełnie niezwracający uwagi na kamery, światła i utkwiony w siebie wzrok wielu ludzi. Pustynia w środku miasta – sam na sam z Bogiem.
Bóg zapłać za rozmowę.
