Santo subito Potrafił rozpalić serca
Z ks. Bartoszem Rajnowskim, kanclerzem Kurii Metropolitalnej w Przemyślu, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Która z cech osobowości Sługi Bożego Jana Pawła II zwróciła szczególną uwagę Księdza?
– Łaska buduje na naturze, dlatego niewątpliwie ważna była formacja ludzka Karola Wojtyły, to, jakim był człowiekiem. Przez całe życie pracował nad sobą, odkrywał swoje talenty i rozwijał je. Poznawanie siebie odnosił do Boga, swego Stwórcy. Stąd Jego głęboka więź ze Zbawicielem, której owocem były modlitwa i kontemplacja. Kontakt z Panem Bogiem pozwalał Papieżowi na szersze otwarcie się na drugiego człowieka. Wystarczyło jedno spotkanie z Ojcem Świętym, by zauważyć, że umiał całym sobą słuchać drugiego człowieka, na nim skupiał całą swoją uwagę.
Dlaczego było to tak ważne?
– Odkrywanie siebie i otaczającego świata prowadzi do postawy wdzięczności Panu Bogu. Najlepszą odpowiedzią na Bożą miłość jest ludzka miłość skierowana ku Bogu i drugiemu człowiekowi. Relacja do Boga w procesie poznawania siebie i bliźniego jest nieodzowna, gdyż – jak mawiał Papież – „człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa”. Natomiast współczesny świat zaczyna człowieka traktować przedmiotowo, zapomina o istocie jego powołania. Jan Paweł II nauczał, że człowiek jest powołany do świętości oraz że droga do niej prowadzi przez drugiego człowieka. Tempo życia i pogoń za dobrami doczesnymi sprawiają, że przestajemy zauważać innych. To z kolei prowadzi do zamykania się w sobie, sprzyja postawom egoistycznym, kiedy człowiek żyje dla siebie i wszystko czyni z myślą o sobie. Tymczasem Ojciec Święty sprawiał, że każdy, kto się z Nim spotkał, czuł się kimś wyjątkowym, takim, jakim jest w oczach Boga.
Jak wyglądały spotkania Księdza z Ojcem Świętym?
– Miałem okazję z bliska widzieć Ojca Świętego i powiedzieć do Niego kilka słów. Nigdy nie zapomnę Jego wzroku i ciepła Jego dłoni, kiedy w 1991 r. wchodził do przemyskiej katedry. Nawet w tłumie umiał wyłowić konkretną osobę, skupić się na niej i zainspirować. Wzrok, który wówczas zatrzymał na mnie, towarzyszy mi do dziś. Później było jeszcze spotkanie w Krośnie podczas kanonizacji św. Jana z Dukli w 1997 r., a także spotkanie w apartamentach papieskich w Watykanie. Papież był obdarzony charyzmatyczną osobowością. Świadczą o tym świadectwa ludzi, którzy oglądając transmisje telewizyjne z papieskich uroczystości, doświadczali niekiedy wewnętrznego poruszenia, które w konsekwencji prowadziło do przemiany życia. Zobaczyli w osobie Jana Pawła II tego, kto rzeczywiście mówi do nich o ich problemach, przekonuje, że należy inaczej postrzegać rzeczywistość, niż lansują to środki społecznego przekazu, niektóre układy polityczne czy – mówiąc wprost – siły masońskie. Wielu po takim obudzeniu sumienia nawracało się, przystępowało do spowiedzi, zaczynało się modlić. Wszystko zaczynało się od spotkania, zaciekawienia, które przeradzało się w głębsze relacje, a potem Ojciec Święty prowadził takiego człowieka do Boga.
Czy nauczanie papieskie przekłada się na konkretną przemianę ludzi dzisiaj?
– Za życia Jana Pawła II za mało wnikaliśmy w treść Jego nauczania, bardziej skupiając się na przeżywaniu Jego obecności i ciesząc się z moralnego wsparcia. Po śmierci Papieża daje się zauważyć, że coraz chętniej wracamy do Jego słów. Chociażby do słynnego zdania skierowanego do młodzieży: „Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”, czy opatrznościowego: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Te papieskie przesłania świadczą, że świat i Kościół potrzebują dziś takich świadków. Zdumiewający jest także fenomen Jana Pawła II w ostatnich latach Jego życie, który mimo swojej niepełnosprawności bez reszty zawładnął sercami młodzieży, stając się nie tylko autorytetem i przewodnikiem po drogach ludzkiej egzystencji, ale także kimś, kogo młodzież nie wahała się uznać za świętego. Ojciec Święty potrafił rozpalić serca młodych, mimo że głosił trudną naukę dotyczącą moralności. Młodzież znajdowała w nauce Papieża radykalizm weryfikowany przez Jego postawę, którą wielu dziś akceptuje i stara się naśladować.
Dziękuję za rozmowę.
