Samopostrzelenie w Afganistanie
W nocy z soboty na niedzielę na terenie bazy Wulkan w Afganistanie ciężko
ranny został polski żołnierz z X zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego.
Z informacji żołnierzy z bazy w Ghazni (3 km od bazy Wulkan) wynika, że była
to próba samobójcza. Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych twierdzi jednak, że
żołnierz postrzelił się, bo nieostrożnie posługiwał się bronią. Ten żołnierz
był z naszej kompanii, dwa nasze plutony były w Ghazni, a dwa na Wulkanie.
Przyłożył sobie wista, czyli broń krótką, pod brodę i wystrzelił, stan jest
ciężki. Gdyby to zrobił z beryla, już by było po nim. Nie wiem, jakie miał
problemy, rozmawiał z rodziną w dniu tego incydentu, a do wylotu stąd zostało mu
około 12 dni relacjonuje w rozmowie z Naszym Dziennikiem” jeden z żołnierzy z
bazy w Ghazni.
Po incydencie na miejsce zdarzenia przyjechały Żandarmeria Wojskowa,
prokuratura i dowódca X zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Były pomiary
alkomatem, kilku żołnierzy przyłapano po spożyciu alkoholu. Poderwali lądowy i
lotniczy QRF [Quick Reaction Force siły szybkiego reagowania], złapali po tym
incydencie także siedmiu innych żołnierzy po spożyciu alkoholu. Dowódca plutonu,
który chciał odebrać sobie życie, pił z nimi. Ci żołnierze są w drodze do domu
opowiada nasz rozmówca.
Podpułkownik Mirosław Ochyra, rzecznik Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych,
twierdzi jednak, że nie było żadnej próby samobójczej. Ani że nikogo nie złapano
po spożyciu alkoholu. Nikt nie potwierdza tego, że była to jakakolwiek próba
samobójcza. Tylko nieostrożne posługiwanie się bronią. Prawdopodobnie bo
sprawa jest wyjaśniana nie dopełniono obowiązku rozładowania broni podczas
wjazdu na teren bazy mówi rzecznik. Jak dodaje, niekontrolowany strzał miał
prawdopodobnie paść, gdy żołnierz odkładał broń. Mówię prawdopodobnie, bo
sprawą zajmuje się m.in. Żandarmeria Wojskowa, bo taka jest procedura. Jeżeli
dochodzi do jakiegokolwiek incydentu z bronią, wtedy ona przejmuje sprawę.
Żołnierz, który się postrzelił, przebywa w szpitalu w Bagram i jest planowany do
rotacji w kraju. Został lekko ranny, ma uszkodzenie brody, żuchwy, jest po
zabiegu operacyjnym. Nie było żadnego zagrożenia życia wyjaśnia ppłk Ochyra.
Jak dodaje, nie posiada żadnej informacji, by w bazie Wulkan złapano kogoś po
spożyciu alkoholu. Jeżeli ktokolwiek jest złapany po spożyciu alkoholu, to
jest sprawdzany alkomatem przez Żandarmerię Wojskową i jest z tego sporządzana
notatka służbowa, i wysyłany meldunek do Warszawy. Nie mam takiej informacji,
żeby siedem osób spożywało alkohol twierdzi rzecznik dowództwa.
Słowo przeciw słowu
Wersja zdarzenia zrelacjonowana przez żołnierza daleko odbiega od tej
przedstawionej przez ppłk. Mirosława Ochyrę. Jednak istota pozostaje niezmienna,
bo podpułkownik potwierdził, że żołnierz postrzelił się w brodę. Czy odkładając
jednak broń, można się nią postrzelić? Nie można, nawet Jaś Fasola by tego nie
zrobił. Spodziewałem się takiej odpowiedzi, bo ciężko jest się przyznać, że
żołnierz chciał się zabić, będąc po spożyciu alkoholu mówi żołnierz, który
służy w Afganistanie. Mało tego. Dodaje, że w sylwestra złapano około 30
żołnierzy, którzy byli w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. W tym szefa
szkolenia dywizji. Gdyby do takiej sytuacji doszło, na pewno bym o tym
wiedział. Podejrzewam, że nie było takiego incydentu, bo byłoby o tym głośno.
Gdyby Żandarmeria Wojskowa stwierdziła, że szef szkolenia dywizji był po
spożyciu alkoholu, bez względu na stopień byłby rotowany do kraju. Osoba, która
się postrzeliła, też nie była po spożyciu alkoholu tłumaczy ppłk Ochyra.
Trzeźwa mentalność
Rzecznik twierdzi, że zmieniła się też mentalność samych żołnierzy i na misji
nie ma tolerancji dla spożywania alkoholu. Żołnierze doskonale zdają sobie
sprawę z tego, że mogliby być nagle użyci do różnych sytuacji, może być bowiem
ogłoszony alarm, dodatkowe wzmocnienie patroli, konwoju itd. W związku z tym ta
trzeźwość musi zostać zachowana podkreśla rzecznik.
Na terenie baz Polskiego Kontyngentu Wojskowego obowiązuje całkowity zakaz
spożywania alkoholu. Gdy jednak komuś uda się w jakiś nielegalny sposób
przewieźć do bazy alkohol, wtedy takie osoby podlegają rozpatrzeniu
dyscyplinarnemu. Konsekwencje są różne, w zależności od ilości spożytego
alkoholu, dlatego należy dokładnie zbadać okoliczności jego spożywania.
Natomiast naturalną konsekwencją jest rotacja do kraju i dalsze rozpatrywanie
dyscyplinarne żołnierza w macierzystej jednostce. Zazwyczaj taki żołnierz już
nigdy powtórnie nie wyjeżdża na żadną misję podkreśla Ochyra.
9 kwietnia ostatni raz opuściłem bazę, nigdzie nie jeżdżę. Minął więc ponad
tydzień, jak nic tutaj nie robię, a wydaje się, jakby minęła wieczność. To co
żołnierze mają robić? Piją i różne głupoty do głowy przychodzą mówi żołnierz,
który upiera się przy swojej wersji wydarzeń. Innego zdania jest podpułkownik
Ochyra. Niejednokrotnie patrole, działania operacyjne prowadzone są wspólnie
przez X i XI zmianę. Ma to na celu zapoznanie przede wszystkim z rejonem,
wskazanie najbardziej kluczowych zadań, wyzwań, ale także zagrożeń. Także
przekazanie informacji o nastawieniu lokalnej ludności w poszczególnych
dystryktach czy nawet miejscowościach do żołnierzy polskiego kontyngentu
zapewnia rzecznik.
Szwankuje dowodzenie
Generał dyw. dr Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM,
twierdzi, że sam dostaje sygnały od żołnierzy z Afganistanu, że na misji nie
dzieje się najlepiej. Nie dziwię się, że rzecznik mówi, jak powinno być, bo
rzeczywiście standardem i normą przy dobrym dowodzeniu jest to, że przy
przekazywaniu odpowiedzialności żołnierze nie mają do czynienia z bezczynnością,
ale wręcz podwójną aktywnością. Bo tych patroli powinno być więcej. Kolejna
zmiana powinna dowiedzieć się od poprzedniej, gdzie jest niebezpiecznie, gdzie
są strefy zagrożenia, bo tylko wtedy ta misja będzie skuteczna. Mam jednak
sygnały od żołnierzy, którzy pełnią służbę w Afganistanie, że siedzą bezczynie
mówi Polko. To nie pierwszy sygnał, że szwankuje dowodzenie w tej misji.
Myślę, że dowództwo operacyjne, zamiast zamiatać sprawę pod dywan, udawać, że
nic się nie dzieje, powinno przypatrzeć się dokładnie, jak rzeczywiście wygląda
przekazywanie obowiązków dodaje.
Polko zwraca uwagę na rolę i znaczenie dowódcy w procesie realizacji zadań.
Nangar Khel to był pierwszy przykład. Tam też brakowało dowódcy i bez względu na
to, jaki wyrok zapadł w procesie czy jeszcze zapadnie, nie została zachowana tam
podstawowa zasada jednoosobowego dowodzenia, która obowiązuje w wojsku kwituje
Polko.
Żelazna procedura
Procedura jest taka: żołnierze wracający z patrolu na bramie wjazdowej
powinni rozładować broń, to standard i żelazna procedura. Ostatnio złamał ją
jeden żołnierz z XI zmiany, który wychodząc z pojazdu, postrzelił się w stopę.
Żołnierz z XI zmiany faktycznie postrzelił się w stopę podczas wychodzenia z
pojazdu. Zasada jest taka, że przy wjeżdżaniu na teren bazy są miejsca do
rozładowania broni. Takie rzeczy się zdarzają, to nie jest pierwszy przypadek,
odkąd jesteśmy w Afganistanie mówi Ochyra. Tu jednak można od razu przyjąć,
że doszło do niekontrolowanego strzału, bo kula trafiła w stopę. Trudno jednak
oddać taki strzał w brodę dodaje żołnierz, zaznaczając, że na misji trudno o
pomoc psychologa. A gdzie pomoc psychologiczna? Jakieś rozmowy z nami, z
psychologiem? Odkąd tutaj jestem, żadnej takiej rozmowy nie miałem. Smutne, ale
prawdziwe. Pomoc psychologa to wielki mit mówi nasz rozmówca.
Podpułkownik Mirosław Ochyra tłumaczy, że Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych
nie wydało żadnego komunikatu prasowego na temat żołnierza, który się postrzelił
w brodę, bo ten incydent nie ma żadnego związku z działaniami bojowymi w
terenie”. Do zdarzenia nie doszło w wypadku jakiejś prowadzonej operacji,
akcji, patrolu itd., tylko po zakończeniu takich działań, kiedy żołnierz
przemieszczał się już na terenie bazy z bronią i amunicją. Nie wydaliśmy
komunikatu także ze względu na samego żołnierza i jego rodzinę, bo mówiąc
krótko, żołnierze, którzy przez przypadek się postrzelili, spotykają się później
z krytycznymi docinkami swoich kolegów kwituje ppłk Ochyra.
Generał Polko nie wierzy jednak w wersję o nieszczęśliwym wypadku.
Zrozumiałbym, gdyby rzecznik powiedział, że sprawa jest badana, a nie od razu
zaprzeczał, że nie było próby samobójczej. Niedawno jeden prokurator strzelił
sobie w policzek i mówiono o próbie samobójczej, a w tym wypadku, jeżeli
żołnierz strzelił sobie w brodę, mamy do czynienia z czymś poważniejszym. Raczej
nie można postrzelić się w brodę przy odkładaniu broni. W rękę tak, może w dłoń,
ale nie w brodę. Przecież nie odkłada się broni w tak dziwny sposób dziwi się
były dowódca GROM.
Podobnego zdania jest poseł Bartosz Kownacki (SP), członek sejmowej Komisji
Obrony Narodowej. Absolutnie nie wierzę, że doszło do wypadku na skutek
nieumiejętnego posługiwania się bronią. Mogła to być próba samookaleczenia, jak
w przypadku pana płk. Przybyła, albo próba samobójcza, co należałoby ustalić.
Rysuje się dramatyczny obraz X zmiany. Z jednej strony obecność alkoholu w bazie
świadczy o braku dyscypliny, z drugiej brak realizacji działań powoduje, że
żołnierze siedzą bezczynnie. Próba ukrycia tego i tuszowania źle świadczy o
dowództwie X zmiany. Złożę w tej sprawie interpelację zapowiada poseł.
Piotr Czartoryski-Sziler
