Sam nie dałbym rady

Z Marcinem Lewandowskim, mistrzem Europy w biegu na 800 metrów,
czwartym zawodnikiem mistrzostw świata, uczestnikiem igrzysk olimpijskich,
wielokrotnym rekordzistą i mistrzem Polski, członkiem kadry olimpijskiej, od lat
należącym do światowej czołówki biegaczy, rozmawia Bogusław Rąpała

Jest Pan bardzo zajętym człowiekiem. Czy znajduje Pan czas na modlitwę?
– Nie jest dla mnie problemem znaleźć kilka minut dziennie na "oficjalną"
modlitwę, szczególnie na zakończenie dnia. Ale ważniejsza, bo bardziej osobista
i intymna, jest dla mnie modlitwa wyrażona w codziennym życiu, w gestach.
Modlitwą może być wszystko, co robimy, relacje z ludźmi, przeżywanie dnia, nawet
hobby i pasje. Tak staram się modlić każdego dnia.

Kim jest dla Pana Bóg?
– Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie w kilku słowach. Niektórzy, aby
doświadczyć Boga, potrzebują wielu lat, a nawet całego życia. To tak głęboki
temat, że musielibyśmy poświęcić mu oddzielny wywiad.

Na swojej stronie internetowej zamieścił Pan cytat z Księgi Izajasza:
"Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez
zmęczenia, bez znużenia idą". Słowa Pisma Świętego wspierają Pana w sportowych
zmaganiach?

– Niektóre fragmenty Słowa Bożego, jak ten na stronie internetowej, nadają
kierunek moim działaniom. Ale nie tylko moim, w sportowych działaniach tworzymy
TEAM. Moja strona internetowa reprezentuje poglądy całego zespołu. Nie jest
moja, jest nasza.

Na swoim koncie ma Pan sporo sukcesów, stał się Pan sławny. Zmieniło to
Pana? A jeśli nie, jak udaje się Panu pozostać sobą?

– Wszystko, co osiągnąłem, przychodziło małymi kroczkami, było konsekwencją
przemyślanych programów, z których każdy miał także głębokie przygotowanie
psychologiczne i mentalne. Zawsze byłem gotowy na wszystkie konsekwencje swoich
działań. Dlatego nie zachłysnąłem się zwycięstwami i nie zniechęciłem porażkami.
Myślę, że to ma duże znaczenie. Ponadto dużą rolę odegrał tu mój brat i trener
Tomek, który ciągle mnie pilnował i uczył. Jest nie tylko najlepszym trenerem,
jakiego znam, ale także najlepszym wychowawcą. Przygotował mnie sportowo, ale
również do dorosłego życia. Gdyby nie on, na pewno nie byłbym w tym miejscu, w
którym jestem teraz. On jest sterem i żeglarzem, a ja okrętem. Nie mogę też nie
wspomnieć o mojej narzeczonej i rodzinie. Dzielę z nimi swoje radości i smutki,
często mi pomagają w dźwiganiu tego wszystkiego. Sam nie dałbym rady.

Ostre treningi, dieta, zero nałogów – z pewnością tak wygląda Pańskie
życie. Co odpowiedziałby Pan młodym ludziom na pytanie, dlaczego tak ważna jest
dyscyplina?

– Ostre treningi – zgadza się, dieta – zgadza się, zero nałogów – błąd! Sport
jest moim nałogiem (śmiech). Bez dyscypliny nie dojdzie się do celu, i nie
chodzi tu tylko o sport, ale nawet o prywatne życie. Dyscyplina jest świadomą
akceptacją niezbędnych do realizacji celu dróg, środków, zasad, ograniczeń i
poświęceń, które trzeba ponieść, by w efekcie osiągnąć cel. Nakłada reżim,
wymusza większe zaangażowanie, wzmacnia motywację, uczy akceptować to, co się
dzieje, cierpliwości i pokory. Nadaje rytm dnia. Mi osobiście ułatwia
podejmowanie decyzji, dokonywanie wyborów.

Nie czuje się Pan zakładnikiem takiego trybu życia? Czym jest dla Pana
wolność?

– Nigdy w życiu tak o tym nie pomyślałem. Robię to, co kocham, realizuję się. To
coś wspaniałego! Dzięki sportowi mam możliwość poznawania wspaniałych ludzi,
wielu miejsc, innych kultur, całej palety emocji – jestem pod tym względem
zdecydowanie bogatszy. Sport kształtuje mój charakter, przygotowuje do dorosłego
życia, uczy, jak radzić sobie z porażkami, jak wstawać po upadkach, jak
wyznaczać cele i daje siłę, by do nich dążyć. A nawet jeśli się ich nie
osiągnie, pozwala na doświadczanie nowych sytuacji w trakcie długiej drogi do
celu. Ta droga, choć sama w sobie trudna i ciężka, jest cudowna. Ciężko byłoby
poczuć te wszystkie emocje, żywić te uczucia bez sportu. Oczywiście jest w tym
też dużo rutyny. Określone są zasady wykonywania treningów, udziału w zawodach.
To jest narzucone, ale wszystko, czego doświadczam poprzez sport, pozwala
każdemu w sposób indywidualny wykorzystywać nabyte umiejętności i wiedzę w
każdym aspekcie życia. Dzięki bardzo kontrastowym doświadczeniom – czasem wręcz
ortodoksyjnym przekonaniom innych ludzi – jakie zdobyłem podczas podróży po
świecie, poszerzył mi się światopogląd, otworzyłem się, stałem się bardziej
tolerancyjny i wrażliwy. To pozwoliło mi poszerzać własne (narzucone z góry bądź
samemu ustanowione) granice logistyczne, psychiczne, mentalne oraz fizyczne.
Wprawdzie żyję pod presją wyników, ale dzięki zwiększonemu zakresowi żyję
swobodniej, elastyczniej. Sam dokonuję wyborów.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj