Sądów ruina to wina Gowina

Przeciwko reorganizacji sądów protestowało wczoraj w Warszawie ponad
1,5 tys. urzędników sądowych oraz samorządowców. Manifestanci domagają się także
podwyżek płac.

– Nie mamy gwarancji, że urzędnicy zatrudnieni w sądach, które zostaną
zniesione i przyłączone do innych sądów, będą mieli możliwość dalszej pracy –
wskazuje Beata Tomaszewska, przewodnicząca Krajowej Rady Związku Zawodowego
Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości. – Jak takie osoby odnajdą się np. po
przeniesieniu ich do odległej głównej siedziby sądu z jego wydziału
zamiejscowego, który dziś jest osobnym sądem? – zastanawia się.

Manifestacja związkowców niemal ze wszystkich województw rozpoczęła się pod
Sejmem. Następnie protestujący przeszli pod kancelarię premiera i resort
sprawiedliwości. Nieśli transparenty z hasłami: "Sądów ruina to wina Gowina",
"Nie dla likwidacji sądów", "Małe sądy – sprawne sądy", "Pracy, podwyżki,
szacunku" oraz "Sędzia bez urzędnika – jak samochód bez silnika". Pracownicy
sądowi złożyli w Ministerstwie Sprawiedliwości petycję w sprawie reorganizacji
sądów i podwyżek płac. Związkowcy domagają się w niej zawieszenia planowanej
reorganizacji sądów.

Protest popierają sędziowie skupieni w stowarzyszeniu "Iustitia", które
przyjęło w tej sprawie specjalną uchwałę. "Stowarzyszenie podziela obawy
związków zawodowych związane z planowanymi przez ministra sprawiedliwości
zmianami w strukturze sądownictwa, które nie są poprzedzone należytą analizą
rzeczywistych potrzeb oraz możliwych konsekwencji" – stwierdza "Iustitia".
"Oburzenie budzi ciągłe lekceważenie pracowników sądów, przejawiające się przede
wszystkim ich rażąco niskim wynagradzaniem. Kolejne rządy nie podejmowały
żadnych działań zmierzających do poprawy ich sytuacji, pomimo że w znacznej
mierze to właśnie na nich ciąży odpowiedzialność za prawidłowe funkcjonowanie
wymiaru sprawiedliwości" – podkreślają sędziowie. Jak dodają, "zamrożone od
kilku lat płace osób zatrudnionych w sądach, przy ciągle zwiększających się
wymaganiach oraz braku perspektyw poprawy sytuacji, prowadzą do coraz większego
zniechęcenia, co może negatywnie wpływać na jakość ich niezwykle ważnej pracy".
Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin odpiera zarzuty pracowników sądów. –
Jeśli ktoś mówi o likwidacji sądów, to świadomie wprowadza opinię publiczną w
błąd. To nie jest żadna likwidacja, to jest przekształcenie w ośrodki
zamiejscowe. Czyli w tych budynkach, w których dzisiaj odbywają się rozprawy,
nadal będą się odbywać, będą osądzać ci sami sędziowie. Natomiast, owszem, ci
sędziowie będą w razie potrzeby jeździli do sądów w sąsiednich powiatach, tam,
gdzie jest nadmiar spraw – mówił pytany przez dziennikarzy w Sejmie.

Przyznał jednak, że jeżeli chodzi o zarobki urzędników sądowych, to dawno nie
zanotowano żadnych podwyżek. – Faktycznie te zarobki od dawna nie były
podnoszone. Mam nadzieję, że w przyszłorocznej ustawie budżetowej będzie
przewidziana kwota na podwyżki – stwierdził minister Gowin.

W resorcie sprawiedliwości od wielu miesięcy trwają prace nad rozporządzeniem
przewidującym likwidację ponad 100 sądów rejonowych i przyłączeniem ich – już
jako wydziałów zamiejscowych – do innych sądów rejonowych.
 

Zenon Baranowski

drukuj