IV Niedziela Wielkiego Postu

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna
Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg
umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy,
nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat
po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto
wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony,
bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że
światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli
światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości,
nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków.
Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego
uczynki są dokonane w Bogu.

J 3,14-21

***

Ciemność i światło



Nasz Dziennik, 2012-03-17

Zanim przeczytałem słowa niedzielnej Ewangelii wypowiedziane przez Chrystusa,
a zanotowane przez św. Jana Ewangelistę, najpierw przeglądałem serwisy
internetowe. Komentarze internautów, dotyczące kolejnej wypowiedzi pani
Senyszyn, oskarżenia Kościoła o to, że przez niego zamyka się szkoły i głodują
dzieci, kolejne przechwałki feministki, która dokonała iluś tam aborcji itd. od
jakiegoś czasu są monotematyczne. Bluzgi, oszczerstwa, agresja. Sprytnie
podsycane przez ekspertów od PR-u, opłacanych za publiczne pieniądze,
przekierowujących społeczne niezadowolenie na Chrystusa, Jego Kościół i
odwracające uwagę od rzeczywistych problemów. Zło zdaje się triumfować.
Nienawiść zatruwa serca ludzi, którzy tracą powoli zdolność do racjonalnego
myślenia, jad wsącza się w serca. Ale to nie wszystko. Oto na naszych oczach zło
zaczyna wydawać plon. Zasiane dawno, zlekceważone, starannie pielęgnowane przez
"ludzi ciemności" pokazuje złowieszcze oblicze. Przyzwolenie na nie, zarówno w
wymiarze indywidualnym, jak i społecznym, sprawia, że powstają nowe struktury.
Często stroi się w szaty tolerancji i przybiera pozy zatroskania o wolność i
rozwój ludzkości. Skomplikowanie argumentacji i chaos pojęciowy znacznie
utrudniają jego identyfikację. Absurdalny łańcuch się wydłuża. Kainowa zbrodnia
znajduje swoich naśladowców i ciągle zbiera okrutne żniwo. Tak wygląda świat bez
Boga. Ponury i ciemny.

"Ludzie bardziej umiłowali ciemność niżeli światło" – mówi Jezus. Dlaczego?
"Bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości,
nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego
uczynków". Trudno o bardziej trafną diagnozę tego, co dziś dzieje się w Polsce i
na świecie. Jej ponadczasowość i uniwersalizm wskazują, że choć zmieniają się
epoki i metody, mechanizm działania zła cały czas jest ten sam – bo też ciągle
ten sam jest ten, który kryje się w półmroku, nienawidzący Światła.

Przywołane przez Chrystusa wydarzenie: sporządzenie przez Mojżesza
miedzianego węża i umieszczenie go wysoko na palu tak, by każdy, kto go ujrzy,
spojrzał w niebo, zestawione z proroctwem o Mesjaszu, który będzie ukrzyżowany,
to nic innego jak wołanie, by porzucić "logikę ziemi" zatrutej palącym jadem
nienawiści, skażonej śmiercią, i szukać ratunku w Bogu. Wąż był tylko znakiem,
nie było w nim żadnej ozdrowieńczej mocy. Był zapowiedzią i typem Chrystusa,
który wywyższony na krzyżu jest w stanie obdarować nas mocą zwyciężania zła
dobrem. Nie siłą pięści i trafnością argumentów, ale miłością. "Tak bowiem Bóg
umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy,
nie zginął, ale miał życie wieczne".
W Nim nasza nadzieja.

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj