Sąd nad koncesjami

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpatrzy dziś skargę
Fundacji Lux Veritatis, właściciela Telewizji Trwam. Fundacja domaga się
unieważnienia uchwały Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w sprawie
przydzielenia koncesji dla stacji telewizyjnych na naziemne nadawanie cyfrowe na
pierwszym multipleksie.

O cztery miejsca na pierwszym multipleksie (MUX-1) starało się kilkanaście
podmiotów, w tym Fundacja Lux Veritatis. Cztery pozostałe koncesje zarezerwowano
dla TVP. W kwietniu ubiegłego roku KRRiT zdecydowała, że prawo do nadawania
cyfrowego uzyskały stacje: Stavka, ATM Group, Lemon Records i Eska TV. Miejsca
na multipleksie odmówiono za to katolickiej Telewizji Trwam. Fundacja
zapowiedziała złożenie odwołania, ale zanim KRRiT je rozpatrzyła, przewodniczący
Rady Jan Dworak podpisał dokumenty o przyznaniu koncesji wspomnianym czterem
podmiotom. W tej sytuacji nie było zaskoczeniem, że w styczniu br. Krajowa Rada
Radiofonii i Telewizji odrzuciła odwołanie Fundacji Lux Veritatis – gdyby je
uwzględniła, naraziłaby się na roszczenia ze strony podmiotów, które dostały
prawomocne koncesje podpisane przez Dworaka. Dlatego sprawa Telewizji Trwam
została skierowana do sądu administracyjnego.

Rada łamała procedury
Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis, wyjaśnia, że w
swojej skardze Fundacja wskazuje przede wszystkim na uchybienia formalnoprawne,
jakich dopuściła się KRRiT w postępowaniu koncesyjnym. – Oceniając wnioski pod
względem finansowym, Krajowa Rada nie ustaliła kryteriów takiej oceny. Stosowała
dowolne wskaźniki w zależności od podmiotu, a właśnie w tym zakresie wniosek
Fundacji został oceniony negatywnie – mówi Lidia Kochanowicz. Przewodniczący Jan
Dworak konsekwentnie przekonuje od roku, że powodem odrzucenia wniosku o miejsce
na multipleksie dla Telewizji Trwam były właśnie względy finansowe – utrzymuje,
że kondycja ekonomiczna Fundacji nie gwarantuje, iż będzie ją stać na wywiązanie
się z zobowiązań związanych z działalnością multipleksu.

Dyrektor Kochanowicz kwestionuje te argumenty. Jak podkreśla, w skardze
sądowej Fundacja umieściła profesjonalną analizę ekonomiczną 10 podmiotów, które
starały się o miejsce na MUX-1. – Każdy podmiot był oceniany według tych samych
wskaźników finansowych, których używa się przy podobnych badaniach. Te dane to
np. zysk, wielkość kapitałów, majątku trwałego, środków na kontach bankowych.
Wynika z nich, że sytuacja naszej Fundacji była lepsza niż nadawców, którzy
dostali koncesje – mówi Lidia Kochanowicz. I zaznacza, że gdyby KRRiT
posługiwała się takimi samymi wskaźnikami przy ocenie wszystkich wnioskodawców,
to musiałaby przyznać koncesję Telewizji Trwam.
Ponadto Fundacja w swojej skardze wskazuje sądowi, że Krajowa Rada złamała
własne rozporządzenia, które miały regulować postępowanie koncesyjne. Ponieważ
chętnych na multipleks było więcej niż miejsc, prawo zakazywało uzupełniania
wniosków w części programowej i finansowej po upływie terminu ich składania. Ale
w kilku przypadkach Rada zgodziła się na wprowadzenie takich zmian właśnie po
terminie, a powinna takie poprawione wnioski po prostu odrzucić. Co więcej,
ponieważ po sprawdzeniu dokumentów pod względem formalnym okazało się, że KRRiT
ma do rozdania cztery miejsca na MUX-1, a potencjalnych koncesjonariuszy jest
więcej, powinien zostać ogłoszony przetarg. Rada go jednak nie przeprowadziła.
Fundacja Lux Veritatis dowodzi w swoim wniosku, że obok tych uchybień członkowie
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji złamali zasady pluralizmu właścicielskiego
i programowego i różnorodności źródeł informacji, których powinni przestrzegać.
– Dwa podmioty, które dostały koncesję na pierwszym multipleksie, należą do
stacji telewizyjnych, które są już obecne na drugim multipleksie – przypomina
Lidia Kochanowicz. Chodzi o stacje Stavka (należy do TVN) i ATM Group (jej
właścicielem jest Polsat). Z kolei dwa pozostałe kanały – czyli Lemon Records i
Eska TV – należą do tego samego właściciela, którym jest ZPR SA, właściciel
m.in. sieci radiowej Eska i salonów gier hazardowych. A warto też dodać, że np.
Stavka ma korzystać z programów i serwisów informacyjnych przygotowywanych przez
TVN. – To na pewno nie jest pluralizm – ocenia dyrektor Kochanowicz.

Dworak igra z faktami
Głos przed jutrzejszym procesem zabrał naturalnie Jan Dworak. Przewodniczący
KRRiT w wywiadzie dla portalu Onet.pl zapewnił, że Rada nie dyskryminuje
Telewizji Trwam. – Zwalczanie któregokolwiek z nadawców byłoby niezgodne z
zapisami Konstytucji RP i zadaniami, które Ustawa o radiofonii i telewizji
stawia przed Krajową Radą. Dyskryminowanie któregokolwiek z nadawców byłoby
niezgodne z moimi osobistymi przekonaniami, jak również z przekonaniami członków
KRRiT – powiedział Dworak. I stwierdził, że decyzja odmowna dla Telewizji Trwam
wynikała z oceny wiarygodności ekonomiczno-finansowej Fundacji Lux Veritatis. –
Po wyłączeniu nadawania naziemnego Telewizja Trwam nic nie straci – zapewnił
jednocześnie Jan Dworak. Wyjaśnił, że sygnał katolickiej stacji będzie tak jak
teraz nadal rozpowszechniany za pośrednictwem satelity lub przez sieci kablowe,
bo Telewizja Trwam nie ma koncesji na analogowe nadawanie naziemne.

Dyrektor Lidia Kochanowicz nie jest zdziwiona słowami Dworaka, bo nie
pierwszy raz wypowiedział się w ten sposób, ale żałuje, że przewodniczący Rady
nie odniósł się do zarzutów stawianych przez Fundację. – Gdyby przewodniczący
chciał się odnieść do naszych pism procesowych, musiałby przyznać, że to my mamy
rację. Dlatego tego nie robi – podkreśla Kochanowicz. – Pan Dworak był
zapraszany do stacji telewizyjnych na wywiady na temat procesu koncesyjnego, ale
nie zgadzał się na dyskusję z udziałem przedstawiciela naszej Fundacji. Bo
mielibyśmy okazję, aby udowodnić np. manipulowanie danymi finansowymi przez
Krajową Radę – dodaje. Dyrektor Kochanowicz podtrzymuje zarzut o dyskryminowanie
Telewizji Trwam przez KRRiT. – A czym innym jak nie dyskryminowaniem jest
odmienne traktowanie naszej Telewizji niż innych nadawców? O kwestiach
ekonomicznych już mówiłam, ale Rada "nie zauważyła" tego, że na rynku jesteśmy
od 9 lat, że mamy doświadczenie, swój unikalny program, bo sprawy programowe dla
KRRiT nie istniały – wyjaśnia Lidia Kochanowicz.

Tak samo nietrafione są argumenty Dworaka, że nieprzyznanie koncesji na
nadawanie cyfrowe nic w sytuacji Telewizji Trwam nie zmieni, bo ma ona aktualną
koncesję satelitarną. Wszak czterej nadawcy, którzy dostali koncesję na MUX-1,
wcześniej w ogóle nie nadawali programu telewizyjnego. Co więcej, im też Krajowa
Rada najpierw dała koncesje satelitarne, a dopiero drugim krokiem było
rozszerzenie tych koncesji na naziemne nadawanie cyfrowe.

Posłowie o dyskryminacji
Sprawą nieprzyznania koncesji Telewizji Trwam zajmie się na dzisiejszym
posiedzeniu także Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski.
Okazuje się, że posłowie też mają problemy z otrzymaniem wyczerpujących
informacji od Jana Dworaka na temat koncesji na nadawanie cyfrowe. Przykładem
może być list otwarty prof. Jana Szyszko do Jana Dworaka, w którym poseł PiS
stawiał przewodniczącemu KRRiT konkretne pytania dotyczące procesu koncesyjnego
i traktowania przez Radę Telewizji Trwam. Profesor Szyszko dostał wprawdzie
odpowiedź, ale – jak podkreśla – nie odnosiła się ona do jego pytań. Zdaniem
posła, Jan Dworak celowo wprowadza w błąd opinię publiczną. Dlatego Jan Szyszko
skierował do szefa Krajowej Rady kolejne pismo, w którym stwierdził, że
decydującym czynnikiem przy przydzielaniu koncesji i pominięciu Telewizji Trwam
była uznaniowość KRRiT. Zdaniem posła, "decyzja KRRiT o nieprzyznaniu koncesji
dla TV Trwam była przemyślaną decyzją polityczną mającą na celu wyeliminowanie
tego ośrodka nadawczego jako groźnego dla myśli politycznej obecnej koalicji
rządzącej".

Parlamentarzyści z Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski wskazują, że
decyzje podjęte przez KRRiT są dowodem na dyskryminowanie katolików, którzy
domagają się prawa do tego, aby mogli za darmo oglądać program ulubionej
katolickiej stacji. Podkreślają też, że o przyznanie Telewizji Trwam koncesji na
cyfrowe nadawanie naziemne apelowała Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski.
Poseł Andrzej Jaworski (PiS), przewodniczący Zespołu, przypomniał argument
księży biskupów, że "wykluczenie stacji o charakterze religijnym w procesie
koncesyjnym narusza zasadę pluralizmu oraz równości wobec prawa, tym bardziej że
większość mieszkańców naszego kraju to katolicy, którzy powinni mieć zapewniony
swobodny dostęp do programów Telewizji Trwam w systemie naziemnej telewizji
cyfrowej".

Parlamentarzyści będą się dzisiaj zastanawiać nad działaniami, jakie można
jeszcze podjąć w obronie Telewizji Trwam. Nie kryją, że czują się zobligowani do
podjęcia takich kroków przez 2,2 mln ludzi, którzy do tej pory podpisali się pod
protestem przeciwko decyzji Krajowej Rady.

Krzysztof Losz

drukuj