Rzecznik ZUS radzi Korekty nadszedł czas
Uwaga przedsiębiorcy! Z końcem kwietnia upływa termin weryfikacji i
korekty dokumentów rozliczeniowych złożonych w Zakładzie Ubezpieczeń
Społecznych, a dotyczących ubiegłego roku.
Korekty mają obowiązek złożyć wszyscy ci przedsiębiorcy, którzy popełnili
błąd w dokumentach rozliczeniowych i raportach imiennych przekazywanych co
miesiąc do ZUS. Korekty wymaga nie tylko źle obliczona podstawa wymiaru i
wysokość wykazanych składek, ale także takie informacje, jak dane
identyfikacyjne czy kody tytułów ubezpieczenia. Wymagające korekty błędy mogą
pojawić się również w dokumentacji rozliczeniowej dotyczącej wypłaconych
świadczeń. Oczywiście płatnik składek ma obowiązek naprawić błąd w ciągu siedmiu
dni od jego stwierdzenia lub też 30 dni od chwili wykazania go przez kontrolę
Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Korekty należy dokonać na identycznych
formularzach rozliczeniowych, jakie płatnik co miesiąc przekazuje do ZUS. W
identyfikatorze formularza należy jedynie zaznaczyć, że jest to dokument
korygujący. Oznaczeniem dla dokumentu korygującego jest cyfra „2”, a jeżeli są
to kolejne dokumenty korygujące, należy wpisać cyfry „3”, „4” lub „5”. Nawet
jednostkowy błąd oznacza konieczność ponownego przedłożenia globalnej
dokumentacji rozliczeniowej za wszystkich pracowników na druku ZUS DRA.
Dodatkowo korekty należy dokonać na raporcie imiennym ZUS RCA już za konkretnego
pracownika. Ostatni dzień kwietnia to termin graniczny, w którym przedsiębiorcy
są zobligowani do sprawdzenia, czy do dokumentacji rozliczeniowej za poprzedni
rok kalendarzowy nie wkradł się żaden błąd. Nie oznacza to jednak, że po 30
kwietnia nie można dokonywać już korekt. Jeżeli płatnik odkryje pomyłkę po tej
dacie, również jest zobligowany do złożenia korekty. I tu obowiązuje go termin
siedmiodniowy.
W przypadku gdy przedsiębiorca świadomie i celowo nie
podejmuje naprawienia błędów w dokumentacji rozliczeniowej, Zakład Ubezpieczeń
Społecznych może skierować sprawę do sądu grodzkiego. Ten zaś może nałożyć na
płatnika karę grzywny w maksymalnej wysokości 5 tys. złotych.
Przemysław Przybylski
