Rząd się wycofuje

Rada Ministrów na wczorajszym posiedzeniu zajęła się projektem
nowelizacji ustawy dotyczącej refundacji leków, który w poniedziałek
protestującym lekarzom przedstawił minister zdrowia Bartosz Arłukowicz.
Zapowiedź nowelizacji nie oznacza jednak, iż pacjentom już od dziś będzie
łatwiej zrealizować recepty.

Stworzony przez ekipę Donalda Tuska problem z dostępnością leków refundowanych
dla pacjentów może zostać rozwiązany dopiero z chwilą wejścia w życie
nowelizacji, która zdejmie z lekarzy obowiązek rozstrzygania pod groźbą
finansowej kary, czy i w jakim stopniu dany pacjent jest uprawniony do uzyskania
leku refundowanego.
Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zapowiadał wczoraj, iż nowelizacja ustawy
refundacyjnej powinna zostać przeprowadzona przez parlament bez zbędnej zwłoki.
– W tempie maksymalnie szybkim, ale zgodnie z procedurą. Mam nadzieję, że nie
zajmie nam to dużo czasu – powiedział. To, jak dużo czasu miałoby zająć
poprawianie rządowej ustawy refundacyjnej, zależy praktycznie od determinacji
polityków Platformy Obywatelskiej. W przeszłości doświadczaliśmy już bowiem
błyskawicznej pracy parlamentu nad strategicznymi z punktu widzenia rządzącej
ekipy projektami, chociażby związanymi z realizowaniem akcji propagandowych
Platformy – walki z hazardem czy dopalaczami bądź też z podnoszeniem składek czy
podatków. Czas pracy parlamentu nad projektami od dnia wpłynięcia ich do Sejmu
można było niekiedy liczyć raczej w dziesiątkach godzin niż w dniach. Prezydent
Bronisław Komorowski nie chciał wczoraj zadeklarować, iż ustawę refundacyjną
podpisze jeszcze tego samego dnia, którego trafi ona na jego biurko. – Będę się
chciał z nią zapoznać – zadeklarował. Zapewnił jednak, iż "dostrzega pilność
wprowadzenia tej nowelizacji". W piątek rząd ma przedstawić Sejmowi informację w
sprawie sytuacji w służbie zdrowia związanej z nowymi zasadami refundowania
leków.
Przygotowana przez resort zdrowia nowelizacja ustawy refundacyjnej zakłada
wycofanie się z części pomysłów, których wprowadzenie zostało przeforsowane
jeszcze przez poprzednią minister zdrowia Ewę Kopacz, a które później były
bronione przez jej następcę Bartosza Arłukowicza i premiera Donalda Tuska.
Nowelizacja spowodować ma m.in. wykreślenie z ustawy refundacyjnej zapisu o
karze finansowej grożącej lekarzowi, jeśli nieprawidłowo wypisze receptę. W
takim przypadku lekarz jest obecnie zobowiązany przepisami nowej ustawy
refundacyjnej do zwrotu kwoty nienależnej refundacji wraz z odsetkami. Prawa do
refundacji nie mają np. pacjenci nieubezpieczeni. Nowymi przepisami ustawy
refundacyjnej rząd na lekarzy przerzucił ryzyko związane z przepisaniem leku
refundowanego osobie nieuprawnionej. Nie ma jednak praktycznie systemu, który w
pełni wiarygodnie pozwoliłby zweryfikować fakt ubezpieczenia wszystkich
pacjentów. Centrum Informacyjne Rządu podało po wczorajszym posiedzeniu Rady
Ministrów, iż lekarze, którzy do czasu wejścia w życie przyjętej wczoraj przez
rząd nowelizacji wystawili receptę niezgodnie z uprawnieniami pacjenta, zostaną
objęci abolicją. W nowelizacji przewidziano także m.in. możliwość objęcia – w
wyniku decyzji ministra zdrowia – refundacją leku o wskazaniach do stosowania,
dawkowania lub podawania innego niż określono w Charakterystyce Produktu
Leczniczego. Miałoby to zapewnić możliwość objęcia refundacją leków
przepisywanych ze względu na ich zastosowanie kliniczne, a nie tylko ze względu
na zakres rejestracji. Do około 200 ma także zostać zmniejszona liczba leków,
które będą wymagały wpisania przez lekarza na recepcie poziomu refundacji.
Jeszcze w poniedziałek zrzeszające część protestujących lekarzy Porozumienie
Zielonogórskie uzależniało przerwanie protestu od przedstawienia przez rząd
jasnego harmonogramu wprowadzenia zmian w ustawie refundacyjnej. Prezes
Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz skierował z kolei datowane na 9
stycznia br. listy do prezydenta, premiera, ministra zdrowia oraz prezesa
Narodowego Funduszu Zdrowia. W piśmie do szefa rządu Hamankiewicz –
stwierdzając, iż dziękuje za wyrażoną przez Donalda Tuska "wolę osiągnięcia
porozumienia" – zwrócił uwagę, że do tej pory nie ukazał się komunikat prezesa
NFZ w sprawie nienakładania na lekarzy kar za nieprawidłowe wypełnienie recept
oraz kar na apteki w okresie od 1 stycznia – czyli dnia wejścia w życie nowej
ustawy refundacyjnej, do czasu wejścia w życie nowelizacji tej ustawy, która
możliwość nakładania tych kar zniesie. – Niewywiązanie się z pierwszego z
zobowiązań przyjętych przez władze państwa w treści komunikatu jest o tyle
zdumiewające, iż pan premier osobiście przychylnie wypowiedział się o
rozwiązaniu zmierzającym do niekarania lekarzy przy użyciu "złego prawa" w
trakcie konferencji prasowej 4 stycznia 2012 r. – stwierdził Hamankiewicz.
13 stycznia ma się odbyć posiedzenie NRL poświęcone kwestii ustawy
refundacyjnej. Tymczasem zdążyła się jeszcze uaktywnić rzecznik praw pacjenta
Krystyna Barbara Kozłowska, która kilka dni temu radziła pacjentom mającym
problem z realizacją recepty z pieczątką "Refundacja do decyzji NFZ", aby
chodzili od apteki do apteki w poszukiwaniu "ludzkiego aptekarza", który taką
receptę z refundacją zechce zrealizować. Rzecznik wezwała lekarzy do zakończenia
protestu, strasząc ich karami finansowymi do kwoty pół miliona złotych. Taka
kara zagraża placówce zatrudniającej lekarza – za "naruszanie zbiorowych praw
pacjentów". Tylko od 2 do 6 stycznia do biura rzecznika wpłynęło 1586 sygnałów
dotyczących problemów z dostępem do leków w związku z protestem lekarzy. RPP
wszczął wczoraj postępowanie wyjaśniające wobec 91 placówek medycznych. Zwrócił
się także o jak najszybszy kontakt z Biurem Rzecznika Praw Pacjenta tych, którzy
zetknęli się z odmową wypisania przez lekarza recepty na lek refundowany osobie
posiadającej aktualny dokument potwierdzający ubezpieczenie.

 

Artur Kowalski

drukuj