Rząd nas nie informuje
Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej domagają się od Jerzego Millera,
szefa resortu spraw wewnętrznych i administracji, zapoznania ich z końcowym
raportem komisji na temat przyczyn katastrofy przed jego publicznym
zaprezentowaniem. Dzisiaj pismo w tej sprawie, pod którym podpisało się
kilkadziesiąt osób, ma wpłynąć do MSWiA.
Rodziny podkreślają, że nie chcą się dowiadywać z mediów o ustaleniach
dotyczących katastrofy smoleńskiej i dlatego chciałyby poznać wcześniej
założenia raportu komisji Millera. – Chcielibyśmy mieć wyjaśnienia z pierwszej
ręki, mamy swoje pytania, dlatego przygotowałam krótki, dwuzdaniowy list,
podpisany przez blisko trzydzieści osób – mówi nam Ewa Kochanowska, wdowa po
rzeczniku praw obywatelskich, inicjatorka akcji.
– To nie jest nic nadzwyczajnego, to żaden precedens – uważa Andrzej Melak. –
Ich trzeba naciskać – dodaje.
Kochanowska podkreśla, że nie może być tak, że rodziny, których kwestie
katastrofy bezpośrednio dotyczą, dowiadują się o różnych okolicznościach z
mediów. – Nie mogę się dowiadywać np. o propozycjach ugody z mediów, bo to jest
sprawa poufna – podkreśla Kochanowska. – To dotyczy w pierwszym rzędzie nas,
rodzin bliskich ofiar tragedii, ja tak nie mogę się dowiadywać o wszystkim –
dodaje.
Wdowa po RPO ocenia, że taka ułomna polityka informacyjna rządu narusza
podstawowe prawa rodzin smoleńskich. – To lekceważenie naszych praw – zaznacza.
– Pytanie, co to jest, to, co robią władze, czy to brak informacji, czy
dezinformacja. Niektórzy mówią lekceważenie, ignorowanie nas, rodzin –
zastanawia się.
Jak poinformowała nas Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA, minister Miller na
pewno odniesie się do tego wniosku po jego wpłynięciu do resortu spraw
wewnętrznych.
Jak zaznacza mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik części rodzin smoleńskich, w
grudniu Donald Tusk obiecywał kolejne spotkanie z rodzinami w styczniu. –
Premier zapewniał nas, że przed ujawnieniem raportu MAK odbędzie się kolejne
spotkanie, co niestety nie nastąpiło – mówi. Adwokat podkreśla, że widzi
potrzebę kolejnego spotkania. – Mamy szereg pytań do premiera dotyczących gen.
Andrzeja Błasika, formy zawartej umowy w sprawie stosowania konwencji
chicagowskiej – wskazuje Kownacki. I zaznacza, że ze strony rządu rodziny nie
otrzymują "merytorycznych odpowiedzi".
"Nasz Dziennik" pytał Centrum Informacyjne Rządu, czy premier w najbliższym
czasie przewiduje spotkanie z rodzinami smoleńskimi. Dotychczas nie uzyskaliśmy
odpowiedzi.
Mecenas Kownacki widzi także konieczność kolejnego spotkania z przedstawicielami
prokuratury pod koniec lutego. Ale prokuratura na razie nie ma w tym względzie
żadnych skonkretyzowanych planów. – Nic mi o tym nie wiadomo – mówi kpt. Marcin
Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Kownacki wskazuje, że koniec lutego, początek marca byłby optymalnym terminie,
ponieważ powinny być już znane ustalenia prokuratorów, którzy wczoraj wyjechali
do Rosji.
Być może pojawią się także inne ustalenia. Rosja obiecuje przekazanie w ciągu
kilku tygodni kolejnych 30 tomów akt ze swojego śledztwa. Poza tym prokuratura
nadal czeka na wyniki ekspertyz, m.in. fonoskopijną. Kapitan Maksjan podkreśla,
że ostateczna ekspertyza nie została jeszcze przekazana z krakowskiego instytutu
ekspertyz. Śledczy nie wiedzą także nic o nowych słowach odczytanych z czarnych
skrzynek. – My takich informacji nie mamy, nas instytut w żaden sposób o tym nie
informował – zaznacza.
Prokuratura otrzymała już "opinię biegłych z Wyższej Szkoły Sił Powietrznych w
Dęblinie w zakresie kart podejścia lotniska 'Siewiernyj’ w Smoleńsku oraz opinię
w zakresie analizy teledetekcyjnej zdjęć satelitarnych z dnia 5 kwietnia 2010 r.
oraz 12 kwietnia 2010 r.", lecz wystąpiła o kolejną. – Po dokonaniu analizy tych
opinii prokuratura zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku postanowiła
pogłębić wiedzę i wywołała opinie uzupełniające, na które obecnie oczekuje –
stwierdza płk Zbigniewa Rzepa, rzecznik NPW.
Zenon Baranowski
