Rozważania Wielkopostne: PANOWIE! KTO Z WAS JEST BEZ GRZECHU?
Znam w szczegółach
to wydarzenie z Magdaleną.
Obyczajówka chwyciła ją na
nielegalnym nierządzie,
a taką trzeba ukamienować.
Tych sprawiedliwych kamieniarzy
– duchownych i cywilów,
zbiegło się wielu.
I byłoby wszystko poprawnie
jak w sądzie, gdyby nie Ten,
co zaczął palcem coś pisać
na piasku.
On wszystko wie!
Pisał.
Czytali.
A potem powiedział:
Kto z Was jest bez grzechu,
niech rzuci w nią kamieniem.
Oni jeszcze mieli sumienie.
Odeszli.
To przecież nie o Magdalenę chodzi.
To chodzi o mnie,
o każdego z nas.
Nikt Cię nie potępił?
Nie.
A co Ty ze mną zrobisz?
Ty możesz mnie zabić,
bo Ty wszystko wiesz.
Dziecko, Ja Cię nie potępiam,
idź do domu, więcej nie grzesz!
Ja chyba oszaleję.
Obrońco mój
i Wybawicielu!
Do końca życia
nie przestanę Cię kochać.
Tyś mi wszystko przebaczył.
Rabbuni!
Nauczycielu Kochany!
Nic się nie zmieniło.
Są komisje prawa, etyki.
Są sądy, instytuty z dokumentami.
Są listy przestępców, krzywoprzysięzców
i są gotowe zastępy kamieniarzy,
którzy ukamienują, gdy trzeba,
przecież to nasz fach.
Czy słusznie – to nie nasza rzecz.
I ukamienowali.
Najłatwiej biskupa,
bo nikt go nie obroni.
Były komisje, obronili siebie,
a zapomnieli o tamtym.
Obronili się uczeni, sędziowie,
dziennikarze, aktorzy,
a zapomnieli o TAMTYM
ukamienowanym między
świątynią a ołtarzem.
W pierwszym oskarżeniu,
nikt nie stanął
w mojej obronie.
Nie stanie!
Oni wszyscy umyją ręce,
będą zabierać głos o in vitro,
o aborcji, o godności człowieka.
O tempora!
O Mores!
Jest jeden, który stanie,
aby mnie obronić.
Ja Cię nie potępię!
Jezu, Obrońco mój
i Wybawicielu.
Tylko Ty jesteś Sprawiedliwy,
Miłosierny i Dobry.
A Wy, kamieniarze, co?
Do spowiedzi,
bo teraz Was pokamienują.
bp Józef Zawitkowski
