Rozstrzelani niezgodnie z prawem
W grupie rodzin katyńskich wspieranej przez dr. Ireneusza Cezarego
Kamińskiego dążymy do sprawiedliwego osądzenia zbrodni na polskich oficerach w
Katyniu już od 2004 roku. Na kierowane do Wojskowej Prokuratury Federacji
Rosyjskiej wnioski o rehabilitację i odtajnienie dokumentów śledztwa za każdym
razem otrzymywaliśmy odpowiedzi odmowne. Po skierowaniu skargi do Europejskiego
Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, podczas rozprawy, nieoczekiwanie padło
stwierdzenie wiceministra sprawiedliwości Rosji Georgija Matiuszkina, że
możliwość rehabilitacji ofiar zbrodni katyńskiej jest właśnie przez Rosję
rozpatrywana. Jak długo jednak przyjdzie nam jeszcze czekać?
Rehabilitacja, ale jaka?
Podstawowym zarzutem stawianym Rosji przed Trybunałem w Strasburgu jest fakt
bezprawnego odebrania życia 22 tys. bezbronnych jeńców wojennych, których
chroniły artykuły Międzynarodowego Prawa Konfliktów Zbrojnych oraz ogólnie
szanowane i respektowane w świecie prawo zwyczajowe. Ponadto stanęła sprawa
utajnienia wobec Polaków i Rosjan wyników 14-letniego tzw. śledztwa katyńskiego
nr 159 (1990-2004) prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Federacji Rosyjskiej.
Przypomnę, że w październiku 1989 r. zastępca prokuratora generalnego
Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Herzog specjalnym pismem prosił prokuratora
generalnego ZSRS Aleksandra Suchariewa o wszczęcie sprawy karnej w związku z
mordem katyńskim. Polska zawierzyła Rosji prowadzenie tego śledztwa w 1990 roku.
W skardze skierowanej do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu
zażądaliśmy przede wszystkim rehabilitacji prawnej ofiar zbrodni katyńskiej –
tzn. przyznania, że rozstrzelanie polskich oficerów było bezprawne, odbyło się z
pogwałceniem wszelkich konwencji zapewniających ochronę życia jeńcom wojennym.
Pierwszym sygnałem sprawy był wniosek o rehabilitację poruczników Wincentego
Wołka i Wacława Kruka złożony do Wojskowej Prokuratury Rosji za pośrednictwem
polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w 1997 roku. Odpowiedź potwierdzała
rozstrzelanie oficerów na wiosnę 1940 roku i ukierunkowywała nasze dalsze
działania w momencie "zakończenia rosyjskiego śledztwa katyńskiego".
Sprzeczności Matiuszkina
Podczas rozprawy przed Trybunałem w Strasburgu w imieniu rządu Polski
przemawiali: ambasador Jakub Wołąsiewicz i Aleksandra Mężykowska, żądając
pełnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności zbrodni i określenia jej sprawców,
stwierdzając, że odmowa wyjaśnienia równa jest odmowie sprawiedliwości. Żądali
oficjalnej kwalifikacji prawnej zbrodni jako zbrodni wojennej. Podkreślali, że
przez lata zniewolenia Polski przez państwo sowieckie brak było jakiejkolwiek
możliwości podejmowania działań rozliczeniowych zbrodni katyńskiej z uwagi na
względy polityczne.
Wiceminister sprawiedliwości Rosji Georgij Matiuszkin zarzucił kilkakrotnie
Trybunałowi brak prawa do osądzenia "wydarzenia katyńskiego", które miało
miejsce 70 lat temu, a mianowicie przed podpisaniem przez Rosję Europejskiej
Konwencji Praw Człowieka 5 maja 1998 roku. Poza tym skonstatował, że Rosja nie
ma obowiązku wyjaśniania tego, co stało się w roku 1940. Wiceminister Matiuszkin
stwierdził, że skarżący nie zwrócili się o "status poszkodowanych". Zapomniał
jednak, że tego rodzaju "status" daje ustawa o rehabilitacji ofiar represji
politycznych dopiero po pośmiertnym zrehabilitowaniu ofiary, a ponadto, że
zawsze obowiązuje prawo zwyczajowe. Z wypowiedzi Matiuszkina można było
wyprowadzić jeden wniosek: "wydarzenie katyńskie" nie powinno być nigdy i przez
nikogo osądzone! Zaprzeczył możliwości rehabilitacji, aby z kolei w odpowiedzi
na pytanie rosyjskiego sędziego Trybunału Anatolija Kowlera stwierdzić, że
możliwość taka jest właśnie rozpatrywana.
"Wydarzenie katyńskie"?
Pragnę zwrócić uwagę na stosowane przez przedstawiciela Rosji – Georgija
Matiuszkina sformułowanie "wydarzenie katyńskie". Użyła go Rada Ministrów ZSRS w
roku 1988 w decyzji "zbudowania w Lesie Katyńskim kompleksu memorialnego dla
Katynia jako "wydarzenia" godnego upamiętnienia". Matiuszkin przyswoił sobie to
określenie być może dlatego, że nikt w Polsce wówczas nie zaprotestował wobec
tego sformułowania lekceważącego fakt największej zbrodni na jeńcach wojennych.
Dalszym ciągiem tej decyzji była uchwała rządu FR z 19 października 1996 r.
zabezpieczająca, odbudowująca i ewidencjonująca stałe pomniki historii i kultury
pt. "O stworzeniu zespołów memorialnych o statusie instytucji państwowych w
miejscach pochówku obywateli radzieckich i polskich – ofiar represji
totalitarnych w Katyniu (obwód smoleński) i Miednoje (obwód twerski)". W
miejscach tych powstaną "polskie cmentarze wojenne". Polsce wydano "zezwolenie
nr 40-05/12 na prowadzenie prac remontowo-restauracyjnych przy tych pomnikach
historii i kultury", które znane są społeczeństwu polskiemu pod nakazaną nazwą
"polskie cmentarze wojenne". Na ten fakt również nikt nie zwrócił uwagi, a było
to założone z góry działanie, aby na zawsze zawłaszczyć szczątki ofiar zbrodni i
celowo ukryć dowody. Przed Trybunałem Matiuszkin mógł powiedzieć, że po
umieszczeniu nazwisk ofiar na listach wywozowych NKWD "ofiary gdzieś ZAGINĘŁY"!
Rosja nie uznała dowodów z 1943 r., gdy podczas ekshumacji zidentyfikowano
szczątki większości jeńców z obozu w Kozielsku. Nie dopuściła do wywiezienia
szczątków ofiar zbrodni katyńskiej z terenu Rosji, z tzw. memoriałów-pomników,
ponieważ po pierwsze – stanowiły dowód prokuratorski, a po drugie – można było
przeprowadzić identyfikację na podstawie analizy fotografii i czaszek.
Niech sprawiedliwości stanie się zadość
Wymóg wobec Rosji został sprecyzowany przez naszych prawników: domagamy się od
władz Federacji Rosyjskiej rehabilitacji prawnej ofiar Katynia, uznania masakry
katyńskiej za zbrodnię w świetle prawa międzynarodowego, czyli zbrodnię wojenną,
oraz wskazania osób odpowiedzialnych za ten mord (Stalin wraz z najwyższymi
władzami państwa sowieckiego).
Mamy prawo oczekiwać, że wreszcie polecenia prezydenta Rosji zostaną wypełnione,
bo zapowiedziane zostały któryś raz z rzędu. Podobno rosyjskim ekspertom udało
się już przygotować propozycje procedur niezbędnych do prawnej rehabilitacji
ofiar zbrodni katyńskiej. Powtarzam – prawnej – bo żadna polityczna, moralna czy
tzw. historyczna nie wchodzi w rachubę – zamordowani oficerowie nie byli
przestępcami, natomiast zostali rozstrzelani niezgodnie z prawem i ten fakt,
budzący tak wielki opór władz Rosji, musi być jednoznacznie podkreślony.
Satysfakcjonująca jest dla nas rehabilitacja uznająca wszystkich zamordowanych
za niewinne ofiary represji politycznych; rehabilitacja wyłącznie imienna, tzn.
uwzględniająca imię, nazwisko, imię ojca, datę urodzenia, obóz, miejsce i datę
rozstrzelania na podstawie szczegółowych list NKWD z obozów w Kozielsku,
Ostaszkowie, Starobielsku; z "listy ukraińskiej i listy białoruskiej" i tych
oficerów WP, których nie zdążono umieścić w specobozach, a których wywieziono na
Kołymę i Workutę i tam zamęczono, na co mamy dowody w formie zeznań ich
towarzyszy.
Rosja posiada wszystkie dowody, bo nie przedstawiła protokołów zniszczenia akt.
"Smutny temat" dla Rosjan
Po rozprawie w Strasburgu głos zabrał minister spraw zagranicznych Federacji
Rosyjskiej Siergiej Wiktorowicz Ławrow. Ze zdziwieniem przyjęłam jego
stwierdzenie: "Gotowi jesteśmy rozpatrzyć absolutnie słusznie adresowaną do nas
prośbę o rehabilitację tych ludzi" – adresat jest prawidłowy, a o tym, czy
słuszne jest żądanie rehabilitacji, zadecyduje prezydent lub kolejna Komisja ds.
Represji działająca zapewne po Komitecie Koordynacyjnym Federacji Rosyjskiej do
realizacji sprawy katyńskiej z roku 1995 Wiaczesława Briagina, który uważał, że
nakazane pomniki-memoriały "zamykają sprawę katyńską".
Minister Ławrow zauważył, że "problemy poruszone w pozwach rodzin polskich
oficerów, skierowanych do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu,
mogą zostać uregulowane na szczeblu międzyrządowym" – oczywiście było na to aż
nazbyt wiele czasu. Były międzynarodowe prawa, konwencje, umowy, nawet nasze
sugestie, tylko potrzebna była ku temu wola, a tej zabrakło, dlatego teraz
trzeba jeździć do Strasburga.
Pociechą nie może być dla ministra to, że "nie są to pozwy rządu", w tym
momencie najważniejsze jest, że obecny rząd Rzeczypospolitej Polskiej poparł
roszczenia Polaków, sprecyzował i wypunktował dobitnie zarzuty. Pozostaje
pytanie, co jest dla ministra Ławrowa – jak mówi – "smutnym tematem" w
prowadzonej "bardzo konkretnej rozmowie z polskim rządem". Czy jest nim zbrodnia
katyńska, czy rozprawa przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka?
Autorka posiada status pokrzywdzonej zbrodnią katyńską. Na podstawie tej
samej decyzji stalinowskiej z 5.03.1940 r. oprócz jej ojca w rodzinie autorki
zginęło również trzech jej kuzynów. Kolejnych spokrewnionych dwóch oficerów
straciło życie na Kołymie.
