Rostowski tnie
Jak wydrenować do reszty kieszenie Polaków? Sejm uchwali budżet na ten
rok. Wydatki Kancelarii Prezydenta mają wzrosnąć o 9 milionów złotych Szereg
rozwiązań uwzględnionych w projekcie już weszło w życie od 1 stycznia. Podwyżka
akcyzy na olej napędowy czy podwyżka – od lutego – składki rentowej płaconej
przez przedsiębiorców. Podstawowym celem tegorocznego budżetu jest spełnienie
oczekiwań Komisji Europejskiej i redukcja deficytu sektora finansów publicznych
poniżej 3 proc. produktu krajowego brutto.
Tematu drenowania kieszeni Polaków przez rząd Donalda Tuska – w wyniku
realizacji przygotowywanej na ten rok ustawy budżetowej i ustaw okołobudżetowych
– minister finansów Jacek Rostowski, jak i politycy Platformy Obywatelskiej
starali się unikać. Mogliśmy natomiast usłyszeć, że ustawa budżetowa zapewnia
"ochronę najuboższych i najsłabszych". Jednym z dowodów na taką politykę ma być
71 zł miesięcznie dla emerytów i rencistów, które rząd postanowił przyznać tym
świadczeniobiorcom wskutek uchwalenia waloryzacji kwotowej emerytur i rent. Choć
premier Donald Tusk obiecał w exposé, że waloryzacja kwotowa będzie
przeprowadzana przez kolejne cztery lata – przez całą kadencję, rząd już
przyjął, że będzie ona tylko jednorazowa. Wątpliwości co do konstytucyjności
waloryzacji kwotowej sprawiły nawet, iż prezydent Bronisław Komorowski zwrócił
się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie problemu. Ryszard Zbrzyzny (SLD)
wytknął podczas sejmowej debaty, że rząd na waloryzacji kwotowej zaoszczędzi
miliard złotych. Zaznaczył, iż gdyby pomiędzy emerytów i rencistów podzielono
środki, które musiałyby zostać wypłacone na waloryzację świadczeń na
dotychczasowych zasadach, to powinni oni dostać więcej niż 71 złotych.
Na główny temat debaty ponownie – jak to się dzieje przy każdej debacie
budżetowej czy innej dotyczącej sytuacji gospodarczej – wysunęły się rządy Prawa
i Sprawiedliwości. Minister finansów Jacek Rostowski znowu przypomniał sobie, iż
Prawo i Sprawiedliwość, gdy rządziło przed siedmioma laty, coś zrobiło albo
czegoś nie zrobiło. Wykpiwał również polityków PiS, że nawołują do naśladowania
Węgrów, gdyż na Węgrzech "jest gorzej niż w Polsce". Rostowski zaznaczył, iż od
2008 r. mamy do czynienia z największym od lat 30. kryzysem gospodarczym w
świecie, jednakże polska gospodarka rozwijała się najszybciej w całej Unii
Europejskiej, zyskała 15,4 proc., a w tym czasie przeciętnie gospodarka Unii
skurczyła się o 0,4 procent. Sięganie przez ministra finansów przy okazji każdej
debaty gospodarczej do sprawowanych przed laty rządów Prawa i Sprawiedliwości
niechybnie musi świadczyć o tym, iż ma on jakiś kompleks rządów PiS. Być może
nie do zniesienia jest świadomość, że w przeciwieństwie do rządów Prawa i
Sprawiedliwości – które podatki i koszty pracy obniżało – rząd Platformy
Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego praktycznie żadnego roku nie
mógłby przetrwać, gdyby nie sfinansował swoich rządów przez podniesienie
jakiegoś podatku czy składki. W ubiegłym roku rząd zdecydował się przejąć część
środków, które wpływały do otwartych funduszy emerytalnych. Do przejęcia przez
rząd pozostały jednak kolejne miliardy złotych trafiające do OFE, które mogłyby
od razu zostać wykorzystane do zasypania dziury w państwowej kasie. Minister
Rostowski zdawał się wczoraj sondować przyzwolenie na dalsze sięgnięcie po
środki oddane na emerytury. Nie wykluczył, iż podczas "przeglądu funkcjonowania
systemu OFE" zostanie wprowadzone rozwiązanie, aby składka do funduszy
emerytalnych odprowadzana była "od młodszych pokoleń".
Gdy w exposé premier Donald Tusk zapowiedział, że od lipca policjanci i
żołnierze otrzymają po 300 złotych podwyżki, zaprotestowały inne służby
mundurowe. Postulaty o objęcie ich podwyżką wspierała także opozycja. Platforma
Obywatelska długo odrzucała takie pomysły zgłaszane również przez Prawo i
Sprawiedliwość. PO i PSL wczoraj opowiedziały się jednak za poprawką do budżetu
w sprawie podwyżek dla mundurówki. Krystyna Skowrońska (PO) poinformowała, że
Platforma poprze zwiększenie środków dla Biura Ochrony Rządu, Służby Więziennej,
Państwowej Straży Pożarnej i Straży Granicznej na podwyżki wynagrodzeń. Na ten
cel proponowane jest przesunięcie z rezerwy celowej 76 milionów złotych.
Jarosław Zieliński z Prawa i Sprawiedliwości, które złożyło podobną poprawkę,
koszty podniesienia wynagrodzeń dla pozostałych służb mundurowych wyliczał na
153,5 miliona złotych. To mogłoby oznaczać, że funkcjonariusze BOR, Służby
Więziennej, straży pożarnej i Straży Granicznej otrzymaliby niższe podwyżki niż
policjanci i żołnierze. Krytycznie projekt budżetu oceniła opozycja, zgłaszając
przy tym do ustawy budżetowej bardzo dużo poprawek. Na ich przyjęcie praktycznie
nie ma szans, a ich rolą stanie się przede wszystkim zwrócenie uwagi na
problemy, których dotyczą. W wielu kwestiach poprawki poszczególnych klubów
pokrywają się ze sobą.
– Budżet jest, proszę państwa, nierealny i doskonale o tym państwo wiedzą.
Nawet posłowie PO robią w tej chwili dobrą minę do złej gry, bo cóż mają
powiedzieć? – mówiła w Sejmie wiceprezes PiS Beata Szydło. Wytknęła, że najpierw
rząd Donalda Tuska znacznie zadłużył Polskę, a teraz bez oglądania się na koszty
przystępuje do spłacania długów. – Pewnie przyjęliście strategię, że za cztery
lata to już nie będzie wasz problem. Jednak ciągle będzie to problem Polaków –
dodała Szydło.
Prawo i Sprawiedliwość opowiedziało się za poprawkami dotyczącymi m.in.
zwiększenia zwrotu akcyzy na paliwo rolnicze – rząd zdecydował bowiem podwyższyć
kwotę zwrotu, ale jednocześnie w większym stopniu podniósł akcyzę na to paliwo.
Podniesiona ma być też subwencja oświatowa dla samorządów. Rząd akcentuje, że po
raz kolejny daje nauczycielom podwyżki, jednakże faktycznie muszą je wypłacać
samorządy. Wielu posłów opozycji zwracało uwagę, iż wzrost subwencji oświatowej
nie jest adekwatny do obciążeń, jakie niesie ze sobą zobowiązanie do
podniesienia nauczycielom wynagrodzeń. To przede wszystkim na niską – w stosunku
do potrzeb – subwencję wskazywali posłowie jako na powód coraz powszechniejszego
zjawiska zamykania szkół, do czego dochodzi szczególnie w mniejszych ośrodkach.
– Polskie dzieci będą się edukować na ulicy lub pasąc trzódkę w polu, a nie w
szkole – mówił Andrzej Romanek (Solidarna Polska), krytykując politykę oświatową
rządu.
Między innymi także Prawo i Sprawiedliwość proponuje poprawkę zmierzającą do
zwiększenia rezerwy na waloryzację świadczeń rodzinnych. Ryszard Zbrzyzny (SLD),
mówiąc o potrzebie waloryzacji progów umożliwiających dostęp do tych świadczeń,
stwierdził, iż ostatni raz przeprowadzono ją bardzo dawno – gdy jeszcze u steru
rządów była jego partia.
Projekt budżetu zakłada deficyt budżetowy w wysokości 35 mld zł przy
wydatkach 328,7 mld zł i dochodach 293,7 miliarda złotych. Po raz kolejny w
budżecie zamrożono podwyżkę płac w sferze budżetowej. Na koniec roku stopa
bezrobocia ma wzrosnąć do 12,3 procent.
Projekt ma także spełniać oczekiwania Komisji Europejskiej co do obniżenia
deficytu sektora finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB. Jacek Rostowski
poinformował, że w minionym roku deficyt ten wyniósł 5,6 proc. PKB, a w budżecie
na rok obecny zakłada się jego redukcję do 2,97 procent. Komisja Europejska
wyliczyła niedawno, że ten deficyt wyniesie trochę powyżej 3 proc., jednakże
wyraziła zadowolenie ze starań rządu Tuska w tym względzie.
Artur Kowalski
