Rodziny będą wnioskować o ekshumację

Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej domagają się od prokuratury
przeprowadzenia ekshumacji zwłok ich najbliższych. Powodem jest rozbieżność
między stanem faktycznym, czyli wiedzy rodzin na temat stanu zdrowia i pewnych
cech osobniczych ich najbliższych, a tym, co jest zawarte w protokołach
sekcyjnych sporządzonych w Moskwie.

– Nie wykluczam takiej możliwości. Ale moim zdaniem prokuratura powinna to
zrobić z urzędu. To obowiązek statutowy prokuratury, która nie zadbała o to, by
ponowne sekcje zwłok zostały przeprowadzone w kraju po tym, jak ciała wróciły z
Moskwy – uważa Dariusz Fedorowicz, brat śp. Aleksandra Fedorowicza, który zginął
w katastrofie smoleńskiej. Rodziny uważają, że ekshumacja wyjaśniłaby pewne
kwestie sporne: chodzi o to, że istnieje wiele rozbieżności między stanem
faktycznym, czyli wiedzą rodzin na temat stanu zdrowia i pewnych cech
osobniczych ich najbliższych, a tym, co jest zawarte w protokołach z sekcji,
jakie zostały przeprowadzone w Moskwie. Kwestie otwarcia grobu regulują przepisy
kodeksu postępowania karnego. Postanowienie w tym zakresie wydaje prokuratura
(art. 209). Również wbrew woli rodziny bądź przy jej sprzeciwie może ona z
własnej inicjatywy podjąć decyzję o ekshumacji. W zależności od tego, czy
istnieje uzasadniony powód i okoliczności, które za tym przemawiają, prokuratura
rozpatruje wniosek w określonym przez siebie terminie. Jak podkreślają prawnicy,
sama chęć przeprowadzenia ekshumacji ze strony rodziny nie wystarczy. Musi być
bardzo istotny powód, taki jak wątpliwości dotyczące tożsamości osoby zmarłej
albo przyczyny jej śmierci, np. podejrzenie popełnienia przestępstwa. – Jeśli
nasza prokuratura poweźmie wątpliwości co do rzetelności rosyjskich protokołów z
sekcji zwłok, może podjąć decyzję o ekshumacji – oceniają prawnicy. – Jeden z
urzędników polskich w Moskwie zobowiązał się, że na moje ręce trafi pełna
dokumentacja ze złożenia ciała mojej kuzynki do trumny. Do dziś tych zdjęć nie
otrzymaliśmy. Prokuratura twierdzi, że są one w kancelarii tajnej, ale mecenas,
który reprezentuje naszą rodzinę, do nich nie dotarł – relacjonował na
wczorajszym posiedzeniu zespołu Stanisław Zagrodzki, kuzyn śp. Ewy Bąkowskiej,
działaczki Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich. – Nie mamy żadnych dokumentów
dotyczących oględzin medycznych robionych zarówno przez polskich, jak i
rosyjskich specjalistów. W dodatku pierwszą zbiorczą listę dotyczącą wyników DNA
mogliśmy zobaczyć dopiero w grudniu ubiegłego roku. Nikt z nas nie ma pewności,
że w trumnach leżą ciała naszych bliskich – dodał. – Badaniami sekcyjnymi
zajmują się lekarze medycyny sądowej i takowych należałoby się tam, na miejscu,
spodziewać. Tymczasem z informacji, jakiej udzieliła rodzinom minister zdrowia
Ewa Kopacz, wynika, że do Moskwy udali się z nią: trzej genetycy, jeden
inspektor sanitarny oraz czterech techników kryminalistyki. – To nie było 96
ciał. To było bardzo wiele fragmentów ciał – ok. 350. Mówiąc kolokwialnie – to
ogrom roboty, nie do ogarnięcia przez siły, które zostały tam wysłane. Mało
tego, okazało się, że ci ludzie w sekcjach nie uczestniczyli. Pani minister
Kopacz po bardzo długich nagabywaniach stwierdziła, że uczestniczyli oni, ale
tylko w identyfikacji zwłok. To nie to samo co badanie sekcyjne, w którym ustala
się przyczynę zgonu na podstawie mechanizmów urażeń, a co za tym idzie – może to
bardzo dużo wyjaśnić w ustaleniu przyczyn katastrofy – mówił dr Fedorowicz. –
Dlatego po wielu miesiącach powstają takie sytuacje, jak ta z rzekomą obecnością
alkoholu we krwi gen. Błasika – dodał. – Kwestionujemy rzetelność i wiarygodność
przesłanej przez stronę rosyjską dokumentacji. To, że prokuratura dysponuje tymi
materiałami, nie jest równoznaczne z tym, że są one wiarygodne – ocenia mec.
Bartosz Kownacki. Jego zdaniem, o kompletnej dokumentacji można byłoby mówić w
przypadku posiadania: dokumentacji fotograficznej, protokołu z oględzin miejsca
zdarzenia, dokumentacji fotograficznej z oględzin zwłok, protokołu sekcji zwłok,
dokumentacji fotograficznej z sekcji zwłok (zdjęcia powinny być wykonywane przed
sekcją, w jej trakcie i po jej zakończeniu) i dokumentacji fotograficznej z
zamknięcia trumien. Generał Krzysztof Parulski, szef Naczelnej Prokuratury
Wojskowej, mówił na połączonym posiedzeniu sejmowych komisji: Obrony Narodowej,
Infrastruktury oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka, jakie odbyło się w
styczniu br., że przekazana do tej pory dokumentacja dotycząca sekcji jest
kompletna jedynie w odniesieniu do 18 ofiar katastrofy. Według niego, w
przypadku 40 ofiar występują braki w dokumentacji. Parulski zapowiadał, że
polska prokuratura oczekuje, iż brakujące dokumenty dotyczące sądowo-medycznego
badania zwłok ofiar oraz dokumentacja fotograficzna sekcji zostaną przekazane w
kolejnych tomach akt, które mają nadejść z Rosji. Jak potwierdza kpt. Marcin
Maksjan z biura rzecznika naczelnego prokuratora wojskowego, dokumentacja
dotycząca sekcji zwłok nie jest kompletna. – Na początku kwietnia do prokuratury
wpłynęło 14 nowych akt, które obecnie są w tłumaczeniu. – Kiedy zostaną
przetłumaczone, będziemy mogli wypowiedzieć, się, czy mamy już wszystko, czy nie
– deklaruje Maksjan.
Mecenasi rodzin są zdania, że w tej sytuacji przeprowadzenie ekshumacji zwłok
jest konieczne. – Rodzi się pytanie, czy sekcje w ogóle były wykonywane. Chodzi
o fundamentalne rozbieżności dotyczące stanu zdrowia za życia oraz wyglądu w
zestawieniu z tym materiałem, który jest wskazany w ramach ekspertyz. Rzutuje to
na wiarygodność tych sekcji – mówi mec. Rafał Rogalski, który jeszcze w lipcu
ubiegłego roku złożył do prokuratury wniosek o przeprowadzenie ekshumacji zwłok
Przemysława Gosiewskiego. – Od samego początku, wtedy kiedy trumny przyjechały
do Polski, powinny być przez wojskową prokuraturę okręgową otworzone oraz
powinny być przeprowadzone sekcje. W ten sposób uniknęlibyśmy tego problemu,
który po roku wciąż jest. Sygnalizowałem od samego początku, że sekcje powinny
być przeprowadzone. W tej sytuacji uważam, że ekshumacja ciała Przemysława
Gosiewskiego jest konieczna. Nie jesteśmy w stanie wyjaśnić w inny sposób tych
rozbieżności – twierdzi mec. Rogalski. Do dziś nie ma decyzji prokuratury w tej
sprawie. Jak zapewnia kpt. Maksjan, prokuratura odniesie się do kwestii
ekshumacji dopiero po uzyskaniu wszelkich danych niezbędnych do rozstrzygnięcia
tego typu wniosku. A zasadnicze znaczenie w tej sprawie będzie miała analiza
wszystkich dokumentów dotyczących sekcji zwłok nadesłanych przez stronę
rosyjską.

Kapitulacja prokuratury
Zdaniem rodzin i ich pełnomocników, w momencie ogłoszenia decyzji o wykluczeniu
hipotezy zamachu, Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie dysponowała
kompletem dokumentacji dotyczącej sekcji i oględzin zwłok wszystkich ofiar
katastrofy. – Prokuratura nie dysponowała dowodami pozwalającymi zweryfikować
podawane przez organy Federacji Rosyjskiej ustalenia co do stanu technicznego
samolotu ani oryginałami zapisów rejestratorów lotu. Konkludując: prokuratura
nie posiada szeregu dowodów niezbędnych do formułowania jakichkolwiek wniosków
kategorycznych, w szczególności wykluczania wersji śledczych. Należy zapytać,
dlaczego nie podjęto czynności śledczych, niewątpliwie możliwych już bez
przyzwolenia i udziału strony rosyjskiej, a niezbędnych dla zbadania wszystkich
wersji śledztwa? Z jakich powodów nie podjęto we własnym kraju, na potrzeby
własnego śledztwa, czynności oględzin i otwarcia zwłok po przetransportowaniu
ciał ofiar katastrofy do kraju? Dlaczego oczekiwano na dokumentację z czynności
oględzin i otwarcia zwłok ofiar sporządzoną przez obce państwo? Odpowiedzialność
tego państwa za spowodowanie katastrofy należało przecież także hipotetycznie
zakładać w ramach jednej z czterech wersji śledczych. Zaniechania te
spowodowały, że do chwili obecnej zarówno prokuratura, jak i rodziny ofiar
katastrofy smoleńskiej oczekują na skompletowanie dokumentów sekcyjnych ofiar,
skazani na bezduszną opieszałość strony rosyjskiej – konkluduje mec. Piotr
Pszczółkowski, pełnomocnik prawny Jarosława Kaczyńskiego. W dodatku, zdaniem
prawników, oświadczenie prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, że zamachu
nie było, nie jest w ogóle wiążące z punktu widzenia przepisów ustawy o
prokuraturze. – Ustawa o prokuraturze (art. 8 "Prokurator przy wykonywaniu
czynności określonych w ustawach jest niezależny") wyraźnie zakazuje wpływania
na czynności procesowe prokuratorów. Pan prokurator, niestety, nie wprost, ale
pośrednio wpłynął. Nie można wydawać poleceń, wytycznych i zarządzeń co do
czynności procesowych. Ustawa o prokuraturze, którą pan prokurator powinien znać
dokładnie, wyraźnie tego zakazuje – ocenia Rogalski.

 

Anna Ambroziak

drukuj