Rodzina w potopie kontrkultury

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia
Beata Falkowska

Promocja in vitro, podważanie autorytetu rodziców poprzez forsowanie
ustawy antyprzemocowej – rodzina polska jest obecnie wyjątkowo atakowana. Jaka
jest tego geneza i cel?

– Obserwujemy atak na Polskę czyniony siłami
zewnętrznymi i wewnętrznymi. Jednym z zasadniczych jego elementów jest atak na
rodzinę. Obejmuje on niszczenie dziedziny wychowania i edukacji. Obecną reformę
edukacji określam mianem „deformy”, a rezultaty złej edukacji mogą być
dramatyczne. Państwa raz po raz próbują zawłaszczać obszar edukacji, ponieważ
chcą kształtować obywateli według własnych wyobrażeń. Państwo, które tak
postępuje, jest złe. Podcinane są ekonomiczne podstawy bytu polskich rodzin.
System zdobywania środków na utrzymanie jest w Polsce niszczony poprzez
likwidację własnej gospodarki, powiększanie bezrobocia. Jesteśmy wprowadzani w
sytuację kraju kolonizowanego. Określam to mianem innego sposobu rozbioru
Polski, inaczej niż to czyniono w wieku XVIII czy XX. Obserwujemy to na każdym
kroku. Kwota 1 mld 600 mln euro była przeznaczona na projekty antypowodziowe,
jednak obecna koalicja je odrzuciła. Rezultat? Teraz ludzie, którzy stracili
dorobek całego życia, będą otrzymawali jałmużnę po 6 tys. zł, przy braku
jakichkolwiek rozwiązań strukturalnych. Obok finansowego ataku na rodzinę
widzimy ogromne łamanie sumień – forsowanie in vitro, propagandę aborcyjną,
promocję konkubinatu, związków jednopłciowych i rozwiązłości, edukacji
seksualnej zamiast nauki o rodzinie. Wszystkie te zjawiska, które mają znamiona
totalitaryzmu, są w dużym stopniu efektem zorganizowanego działania Nowej
Lewicy.

Rewolucja neomarksistowska trwa
– Antonio Gramsci, gdy
w 1920 r. wrócił z Rosji do Włoch, mówił, że pomysły Marksa i Lenina są za
słabe. Rewolucja, według niego, powinna być bardziej radykalna i iść przez
instytucje – uczelnie, szkoły, media, a także sztukę. Potem przyszły lata 30.,
gdy w tym samym duchu rozwijała się szkoła frankfurcka. Obecnie obserwujemy
skutki tego neomarksistowskiego myślenia na uniwersytetach, w szkołach, w
mediach, parlamentach i rządach. Ta rewolucja przychodzi teraz do nas. Polecam
wszystkim książkę Marguerite A. Peeters „Globalizacja zachodniej rewolucji
kulturowej”. Czytamy w niej: „Atakując samą strukturę osoby ludzkiej, rewolucja
wywołała kataklizm antropologiczny. Kultura zachodnia odeszła od rodziny w
kierunku par i jednostek, od małżeństw do partnerów, od małżeństwa do wolnej
miłości, od szczęścia do dobrego samopoczucia i jakości życia, od władzy
rodzicielskiej do praw dzieci, od daru z siebie do prawa do własnego ciała i
kontroli nad swoim przeznaczeniem, od sumienia do wolnego wyboru, od komunii
międzyosobowej do fuzji bezimiennych i pozbawionych twarzy jednostek, od
komplementarności mężczyzny i kobiety do umowy między płciami, od rodziców do
reproduktorów, od prokreacji do reprodukcji, od wszelkich form prawowitej władzy
do wzmacniania pozycji jednostek i dania im prawa do eksperymentowania”.

Te zmiany postępują bardzo szybko…
– Tak. Jak zauważa
Marguerite A. Peeters, w ciągu niespełna stu lat idee rewolucyjnej mniejszości
przekształciły idee i obyczaj większości. To, co było nienormalne, zostało
nazwane normą. To, co jest normą według zachodnioeuropejskiej cywilizacji
chrześcijańskiej, ale i według prawa naturalnego, okrzyknięto nienormalnym.
Dochodzimy do takiego totalitaryzmu, że za nazwanie patologii po imieniu trafia
się pod sąd. Ojciec Święty Benedykt XVI określa to mianem dyktatury liberalizmu.
W pobożnej Holandii wystarczyło 40 lat, żeby wielu z obywateli zaczęło zbierać
podpisy za wprowadzeniem eutanazji od 70. roku życia. Polska jest obecnie na
ogromnym zakręcie historii. Olbrzymia odpowiedzialność za to, co będzie się
dalej działo w naszym kraju, spoczywa na rodzinie. Powinniśmy wszyscy pracować
nad tym, aby zachować wiarę i fundamenty chrześcijańskie. Dzisiaj otrzymałem
list od stroskanej matki, która żali się, że rozpadło się małżeństwo jednej z
córek. Zięć był niezwykle pobożny… Tak atakuje zły. Jedna z widzących z
Medjugorie przeżyła kiedyś atak szatana, widzenie podobne do widzenia Papieża
Leona XIII, po którym wprowadził on słynną modlitwę – egzorcyzm do Archanioła
Michała. Szatan powiedział jej: rzuć Pana Boga, a ja uczynię cię szczęśliwą w
życiu i miłości. Wtedy przyszła do niej Matka Najświętsza i powiedziała:
przeżyłaś to, byś poznała sytuację. Tak działa szatan. Nie wypowiadam się na
temat prawdziwości objawień w Medjugorie, to rozstrzygnie Kościół. Ale w ten
sposób szatan niszczy dziś rodzinę, narody, Kościół, wprowadza nienawiść.

Wskaźniki demograficzne są alarmujące. Co nas czeka w biologicznym
wymiarze istnienia naszego Narodu?

– Według powszechnego spisu
ludności z 1932 r. było nas 32,2 miliona. Według prognoz z 1932 r. w 1951 r.
miało nas być 40 milionów. Nadeszła wojna, część ludzi pozostała na Kresach,
inni wyjechali na Zachód i w konsekwencji w 1950 r. Polaków było nie 40 mln, ale
25 mln 800 tysięcy. W 1956 r. wprowadzono ustawę aborcyjną, wolność zabijania
dzieci nienarodzonych. I jaki efekt mamy obecnie? Po tylu latach w 2010 r. jest
nas 38 mln 300 tys. To jest dramat. W dodatku przeżyliśmy dwie wielkie
emigracje: w okresie stanu wojennego (ok. 1 mln osób) i obecną emigrację
zarobkową. W sumie ponad 2 mln ludzi w wieku prokreacyjnym wyjechało za granicę.
Aby w Polsce występowała zastępowalność pokoleń, na kobietę musi przypadać 2,3
dziecka. Obecnie jest to 1,3. Nie osiągniemy wskaźnika 2,3, jeśli ludzie z wyżu
demograficznego w wieku prokreacyjnym nie będą mieli po troje dzieci. Zaznaczmy,
że jeśli dziś nie będą mieli po troje dzieci, to za pięć lat powinni mieć po
czworo, by zapewnić zastępowalność pokoleń. Jeśli nie osiągniemy tych
wskaźników, to za 50 lat będzie nas 20 mln, a później ta liczba będzie bardzo
szybko maleć.

Niesie to katastrofalne skutki dla całego państwa i Narodu, popatrzmy
choćby na system emerytalny.
– To kolejna bardzo poważna sprawa.
Młodzi Polacy nie sprostają zadaniu utrzymania starszych. Jestem po rozmowach z
dr. Cezarym Mechem, wybitnym polskim ekonomistą, bardzo prorodzinnym. Dług ZUS
względem jedynie części osób obecnie pracujących wynosi 1 bln 700 mld, tj. 140
proc. PKB. W rzeczywistości jest on dużo wyższy, być może 3 razy wyższy. Może
nie zdajemy sobie sprawy z dramatyzmu naszej sytuacji. W Grecji, która przeżywa
obecnie wielki kryzys gospodarczy, ten wskaźnik wynosi 420 proc. PKB. Pracujący
Polacy nie będą w stanie tego spłacić. Kolejna sprawa, ludzie w wieku
emerytalnym wymagają 4 razy więcej zabiegów zdrowotnych. Konsekwencją będą
wydłużone kolejki do szpitali, pomysły prywatyzacji służby zdrowia, brak dostępu
do leków. Do tego dochodzą 2 mln emigrantów zarobkowych, którzy pracują na
emerytury w innych krajach, a nie w Polsce. Przypomnijmy, że to rozwiązanie
zachwalała Platforma Obywatelska.

To wszystko grozi załamaniem demograficznym i krachem systemu
emerytalnego.

– W latach 60. na jednego emeryta przypadało pięcioro
ludzi czynnych zawodowo. Niedługo na jednego emeryta może przypadać jeden
pracujący. Przypomnijmy, że już bardzo wydłużono czas przechodzenia na
emeryturę. Prognozy wskazują, że od 2012 r. nastąpi bardzo duży wzrost liczby
emerytów. Już dziś w Polsce więcej osób przechodzi na emeryturę niż wchodzi w
życie zawodowe, choć jest to jeszcze sztucznie zatrzymywane. Dlaczego o tym
mówię? Gdyż w Polsce zacznie się polityka i propaganda eutanazyjna. Zaznaczmy,
że najlepszym ubezpieczeniem na starość jest rodzina. Dzieci, które mogą zająć
się rodzicami, nie zastąpi żadna firma ubezpieczeniowa. Te wszystkie zjawiska
uświadamiają nam, że niesłuchanie Pana Boga, postępowanie wbrew prawu Bożemu i
naturalnemu burzy całego człowieka i szczęście narodów. Przypomina mi się znowu
ten list, który dziś przeczytałem – zięć był bardzo pobożny i doszło do
rozwodu.

To właśnie efekt propagandy Nowej Lewicy, która za cel obrała
niszczenie obyczaju i kultury…
– Kościół i narody niszczy się dziś
nie argumentami rozumowymi, ale niszczeniem obyczajów. Dlatego potrzeba potężnej
modlitwy o obronę. Zalewa nas potop, tym razem nie szwedzki, ale kulturowy.

Jak odniesie się Ojciec do inercji władz? Polityka prorodzinna
praktycznie nie istnieje…

– Rządzący, którzy nie podejmują działań
w tym obszarze, to wrogowie cywilizacji chrześcijańskiej, a nawet więcej –
wrogowie biologicznego i kulturowego przetrwania Narodu. Pamiętajmy o niezwykle
ważnej rzeczy – każdy naród ma zadania powierzone przez Boga. Ojciec Święty Jan
Paweł II dostrzegał to i bardzo podkreślał. Między innymi w Gnieźnie nazwał
Zachód i Wschód dwoma płucami Europy. Wskazywał, że integracji europejskiej nie
powinniśmy traktować jak fetyszu, ale wnosić właściwe wartości do Europy. To
jest wyzwanie dla każdego z nas – nie tylko dla duchownych, ale i dla świeckich.
Dlatego wzywam do modlitwy i ewangelizacji, do pokazywania wartości
chrześcijańskich i tego, co się stanie, jeżeli nie posłuchamy Chrystusa. Nasze
życie na ziemi jest przygotowaniem do wieczności. Także to, co zrobimy dla
ratowania rodziny, jest egzaminem, w którym chodzi o wieczność.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj