Reperkusje po Noblu za in vitro
Propaganda zapłodnienia metodą in vitro może przybrać na sile po werdykcie
Komitetu Noblowskiego przyznającym nagrodę w dziedzinie medycyny Richardowi G.
Edwardsowi za opracowanie tej metody – uważają eksperci z zakresu etyki i
medycyny. Mainstreamowe media już zdążyły pokazać decyzję skrajnie
upolitycznionego, jak się przekonujemy, gremium w Sztokholmie jako zasłużonej
nagrody dla wieloletniej pracy na rzecz "leczenia niepłodności". Skutkiem tego
może być zintensyfikowanie szkodliwej propagandy na temat in vitro także w
Polsce, szczególnie teraz, gdy Platforma Obywatelska szykuje się do wprowadzenia
ustawy przewidującej refundację tej technologii. Po deklaracjach premiera
Donalda Tuska i prezydenta Bronisława Komorowskiego możemy spodziewać się, że
będzie to projekt zbliżony w swych założeniach do argumentacji, jaką posłużył
się Komitet Noblowski.
Komitet uzasadnił swój werdykt tym, jakoby osiągnięcia Brytyjczyka "uczyniły
możliwym leczenie bezpłodności i pozwoliły przyjść na świat około czterem
milionom osób". Samo przyznanie Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny za
opracowanie metody in vitro, według ks. prof. dr. hab. Pawła Bortkiewicza, etyka
i prodziekana Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu,
świadczy o degradacji Nagrody Nobla w tej konkretnej dziedzinie. – Została
przyznana ona za metodę, która nie jest żadnym rozwiązaniem w dziedzinie
leczenia niepłodności, mało tego, która w istocie nie jest z zakresu medycyny,
ale technologii. To nie jest leczenie – trzeba to nieustannie powtarzać. In
vitro stanowi pękniętą szczelinę, poprzez którą dokonuje się realne
unicestwianie ludzkich istnień. Metoda ta jest dramatem niszczenia ludzkiego
życia, a nie jego inicjowaniem – wskazuje ks. prof. Bortkiewicz.
Jeśli chodzi o skutki przyznania nagrody w naszym kraju, ekspert uważa, że
propaganda tej metody przybierze na sile, ponieważ politycy nie kierują się
obecnie w swych decyzjach racjonalnością, doraźnymi korzyściami politycznymi.
Politycy nie posługują się argumentami merytorycznymi, tylko koniunkturą
polityczną. Znamienny jest w tym miejscu, w ocenie etyka, przykład posła Janusza
Palikota, aspirującego do roli przywódcy nowego ugrupowania politycznego, który
zbudował segment swoich postulatów na trzech skrajnie lewicowych założeniach:
refundacja in vitro, legalizacja aborcji, bezpłatna antykoncepcja.
– Tym większe obecnie zadanie dla katolickich polityków i mediów, aby tym
silniej odkłamywać mit in vitro jako sposobu leczenia niepłodności i wskazywać
realną alternatywę, jaką jest naprotechnologia. Komitet Noblowski, przyznając
nagrody, nie reaguje na aktualne nowości w zakresie nauki, ale kieruje się w
swych werdyktach zasadami zagmatwanych mechanizmów polityczno-ideologicznych i
finansowych. Obejmuje to już większość dziedzin, w których przyznawana jest
nagroda. Widać to było również w zeszłym roku, gdy Pokojową Nagrodę Nobla
otrzymał Barack Obama – dodaje nasz rozmówca. Zauważa jednocześnie, że obecnie
jest wiele wybitnych osiągnięć w zakresie medycyny, które zasługują na
wyróżnienie. – Wykorzystywanie komórek macierzystych, ale somatycznych, czyli
tych, które nie wywołują zastrzeżeń etycznych, stanowiących nowatorską metodę w
terapii, nie doczekało się jeszcze, wedle mojej orientacji, wyróżnienia w
postaci Nagrody Nobla. In vitro natomiast nie jest żadnym działaniem
terapeutycznym, poza tym nie jest to metoda niezawodna, a dodatkowo budzi
sprzeciw i kontrowersje licznych środowisk – konkluduje ks. prof. dr hab. Paweł
Bortkiewicz.
Jeśli nagradzać, to Hilgersa
Zapytaliśmy, co o poniedziałkowym werdykcie sądzi ks. bp dr hab. prof. KUL Józef
Wróbel, kierownik Katedry Teologii Życia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim
Jana Pawła II.
– Od jakiegoś już czasu obserwujemy, jak Komitet Noblowski traci na autorytecie
poprzez nurt, w jaki włącza się, przyznając niektóre nagrody. Problem in vitro
to nie tylko problem niepłodnych małżeństw, ale także problem dziecka.
Pragnienie posiadania dziecka przez małżonków jest w całej pełni zrozumiałe i
powszechnie podzielane, ale czy można niwelować cierpienie jednego człowieka
(małżonków) kosztem godności, zdrowia, a nawet życia drugiego (dziecka)? W całej
dyskusji nad in vitro zapomina się ciągle o uprzedmiotowieniu dziecka i o
wysokim ryzyku, jakie dla jego zdrowia i życia stwarza ta procedura. Poza tym
konsekwencje zdrowotne in vitro ponosi również matka – zauważa ks. bp dr hab.
Józef Wróbel. Jak dodaje, nie wolno również zapomnieć o konsekwencjach
społecznych. – Godząc się na in vitro, godzimy się na śmierć wielu embrionów, a
dalej również na aborcję, gdyż embriony-dzieci z wadami nie mają szans pokonać
tej bariery, jaką na ich drodze życia wznosi diagnoza preimplantacyjna i
prenatalna. Godzimy się również na systematyczną deprecjację uniwersalnych
wartości, na których opiera się życie każdego społeczeństwa. Najwyraźniej
Komitet Noblowski zapomniał o tym kontekście in vitro – zauważa ksiądz biskup.
Nasz rozmówca diagnozuje również, że werdykt na pewno nie będzie miał znaczącego
wpływu na te osoby, które są zdecydowanymi przeciwnikami in vitro. Będzie jednak
stanowił przesłanie dla tych osób, które abstrahując od refleksji etycznej,
odczytają przyznanie tej nagrody jako "uniwersalną afirmację dla in vitro, a w
dalszej perspektywie pewnie także dla wielu innych kontrowersyjnych praktyk w
zakresie nowoczesnych biotechnologii i biomedycyny opierających się na
prokreacji technicyzowanej, jak na przykład eksperymenty na komórkach
macierzystych embrionalnych czy preselekcja cech dziecka". – Wynika to z faktu,
że Komitet Noblowski ze względu na swoją historię kojarzy się z instytucją,
która przyznaje prestiżowe nagrody za promocję wartości humanistycznych i za
zaangażowanie na rzecz realizacji celów humanitarnych. Jednak decyzja o
przyznaniu Nobla za in vitro jest po prostu zaprzeczeniem tych ideałów. W
dziedzinie leczenia niepłodności metodą, która stanowi obecnie jedno z
najlepszych rozwiązań terapeutycznych, jest naprotechnologia, i to prof.
Thomasowi Hilgersowi oraz jego współpracownikom należałaby się ta nagroda dużo
bardziej – sugeruje ks. bp dr hab. Józef Wróbel.
Noblowska "ustawka"
Przyznanie Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny budzi sprzeciw również wśród
lekarzy zajmujących się leczeniem niepłodności. Doktor Daria Mikuła-Wesołowska,
konsultant medyczny ds. naprotechnologii i instruktor Modelu Creightona
(podstawowej metody rozpoznawania płodności stanowiącej narzędzie pracy
naprotechnologa) z Poradni Rozpoznawania Płodności w Bielsku-Białej, uważa, że
nagradzanie za in vitro jest przykrym faktem, ponieważ gremium w Sztokholmie,
mając możliwość wglądu do najnowszych badań Instytutu Pawła VI, mając do
dyspozycji jedną z najnowszych technik rozpoznawania i leczenia niepłodności,
jaką jest naprotechnologia, wyróżnia metodę zapłodnienia pozaustrojowego, dając
tym samym zielone światło dla postępowania skrajnie nieetycznego. – Uderzające
jest to, że przyznanie tej nagrody zbiega się ze stuleciem urodzin
błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty. To właśnie ona była autorką słów, że nie
wolno niszczyć życia ani ingerować w dar Boży, jakim jest życie. Skutki werdyktu
Komitetu Noblowskiego mogą być odczuwalne szczególnie w Polsce, zwłaszcza że za
chwilę spodziewamy się batalii partii rządzącej o refundację in vitro i rodzi
się niebezpieczeństwo, że będzie ona firmowana Noblem za opracowanie tej metody,
fałszywie nazywanej leczeniem niepłodności – uważa dr Mikuła-Wesołowska. W jej
ocenie, obecnie najważniejsze jest, aby stowarzyszenia walczące o obronę życia,
których w Polsce jest niemało, zaangażowały się jeszcze bardziej w
rozpowszechnianie wiedzy na temat faktycznych metod leczenia niepłodności. –
Jest dużo racji w tezie, że promocja antykoncepcji, tzw. aborcji i in vitro są
ze sobą ściśle powiązane i mają poparcie wielkich koncernów farmaceutycznych i
wielu prywatnych klinik – dodaje lekarz specjalista.
Z kolei Elżbieta Chojnacka, pracownik naukowy w Katedrze Odpowiedzialnego
Rodzicielstwa Wydziału Studiów nad Rodziną w Łomiankach, oceniła w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem", że werdykt Komitetu Noblowskiego można określić jako
kolejną "ustawkę" polityczną. – Nagroda Nobla już od dawna nie służy do
promowania szlachetnych wartości ani prawdy, ale staje się narzędziem
propagandowym. Jest to skandal, jeśli widzimy ludzi szczycących się
osiągnięciami w zakresie stosowania metody in vitro, wiedząc, jak potworne zło
propagują, które nie ma nic wspólnego z leczeniem niepłodności – uważa
Chojnacka, podkreślając, że stosowanie tej technologii związane jest z
uśmiercaniem ogromnej liczby dzieci w embrionalnej fazie rozwoju.
Elżbieta Chojnacka zaznacza, że nie ma w mediach prawdziwych statystyk i
prawdziwego cierpienia ludzi, którzy uwierzyli propagandzie. – Wczoraj odsłoniły
się do reszty prawdziwe interesy i intencje Komitetu Noblowskiego, a w mojej
ocenie, jest to po prostu ściśle powiązane z promowaniem konkretnej ideologii,
czyli cywilizacji śmierci. Są środowiska, którym zależy, aby w ten sposób
zafałszować fakty dotyczące in vitro i prawdziwe skutki stosowania tej metody –
zaznacza. Według Elżbiety Chojnackiej należy zaapelować do wszystkich mediów,
aby cały czas promowały faktyczny sposób leczenia niepłodności, czyli
naprotechnologię, i wskazywały na zagrożenia, jakie niesie za sobą lewicowa
propaganda uderzająca w rodzinę i życie. – Nie ulega wątpliwości, że przyznanie
Nagrody Nobla człowiekowi, który opracował metodę in vitro, będzie miało
dalekosiężne skutki w dalszym rozwoju machiny ideologicznej – dodaje.
Paulina Jarosińska
———————————————–
Nobel utracił swój blask
Episkopatu Polski:
Wydaje się, że obecnie Nagroda Nobla została
wydzierżawiona określonej ideologii – nagradza się ludzi posłusznych
antyludzkim, antychrześcijańskim ideologiom. Przeraża, że dotyczy to
również dziedziny medycyny.
Tegoroczna nominacja za opracowanie metody zapłonienia in vitro na pewno
nas zaskoczyła, ale tak naprawdę nie powinna chyba zaskoczyć. Kiedy
patrzę na obecne przyznawanie Nobla, zastanawiam się, czy kiedyś ta
nagroda wróci do sławy, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni. Jeszcze tak
niedawno przez to honorowe, wielkie wyróżnienie doceniani byli ludzie,
którzy promowali największe, najwyższe wartości ludzkie, czy też
pracowali na rzecz postępu i międzynarodowego pokoju. A jaki to postęp,
gdy nagradza się działania medyczne moralnie niedopuszczalne?
not. MP
