Relikty PRL do magazynu

Z Robertem Sadowskim, nowym dyrektorem Muzeum Wojska w Białymstoku,
na temat wymiany wystawy stałej – pamiętającej czasy PRL i zakłamującej historię
Polski – rozmawia Adam Białous

Ekspozycja, która prezentowana była przez ponad 30 lat, została
nareszcie zdemontowana. Sala główna muzeum, gdzie się znajdowała, przechodzi
obecnie generalny remont. Co zobaczymy na nowej wystawie?

– Nowa
wystawa będzie przede wszystkim pokazywać piękną i bogatą historię Białegostoku
oraz regionu bez żadnych zakłamań. Sala została zaprojektowana według zupełnie
nowej koncepcji. Ekspozycja poświęcona będzie okresowi 1939-1956. Zaprezentujemy
tu polski czyn zbrojny podczas II wojny światowej i to, co charakterystyczne dla
naszego rejonu północno-wschodniej Polski, czyli bardzo liczne i silne struktury
podziemnych organizacji niepodległościowych. Zwrócimy uwagę na powojenną
partyzantkę antykomunistyczną, która na naszych ziemiach działała aż do 1956
roku. Chcemy opowiedzieć o żołnierzach podziemia niepodległościowego, bohaterach
często skazanych na zapomnienie.

Jaka będzie forma wystawy?
– Przygotujemy dioramy, czyli
wizualizacje rzeczywistych sytuacji poprzez manekiny ubrane w mundury, z
elementami uzbrojenia; będą też odwzorowania ukształtowania terenu. Chcemy w ten
sposób tworzyć inscenizacje historyczne. Nowa wystawa zostanie wyposażona w
urządzenia multimedialne, które umożliwią dostęp do szerszych informacji na
temat naszego regionu w latach 1939-1956. Powierzchnia głównej sali
wystawienniczej to zaledwie 120 m2, więc przy użyciu tradycyjnych plansz czy
gablot na pewno nie udałoby się tej wiedzy tu pomieścić. W związku z tym
zainstalujemy również kioski multimedialne, gdzie będą prezentowane zdjęcia,
relacje, opisy eksponatów.

Kiedy zakończą się prace?
– Odświeżanie sal powinno się
zakończyć do połowy maja. Do tego czasu po demontażu starej ekspozycji zostaną
odnowione ściany, podłogi i sufity. A potem zacznie się ustawianie gablot i
eksponatów oraz przygotowywanie prezentacji multimedialnych. Otwarcie nowej
wystawy planujemy w połowie sierpnia tego roku.

Wymieniana jest tylko wystawa stała?
– Wymieniamy również
mało znaną wystawę poświęconą wojsku w sztuce ludowej. Pochodziła ona z
początków lat 70. ubiegłego wieku, więc zgodnie z ówczesnymi tendencjami, miała
silną wymowę ideologiczną. Gloryfikowała Układ Warszawski czy tzw. przyjaźń
polsko-radziecką. Uznaliśmy, że po 20 latach wolnej Polski należy zmienić tę
ekspozycję. Zabezpieczyliśmy wszystkie znajdujące się tam eksponaty i złożyliśmy
je w naszym magazynie. W zwolnionej sali po przeprowadzeniu niezbędnych prac
stworzona zostanie wystawa dotycząca wywózek na Sybir, która ma się stać
zalążkiem Muzeum Pamięci Sybiru. Pokażemy zsyłki Polaków od końca XVIII wieku po
rok 1956. Wyeksponowane zostaną zwłaszcza cztery wielkie fale wywózek z
Białostocczyzny w latach 1940-1941. Ze względu na to, że problem jest
szczególnie ważny, obszerny i chcielibyśmy go przedstawić rzetelnie, wystawa
zajmie dwie sale i ustawiony na zewnątrz muzeum wagon. Mamy już zgodę dyrekcji
kolei na zakup oryginalnego, starego wagonu towarowego. Ponieważ jest on mocno
zniszczony, trzeba go będzie jeszcze wyremontować. Jego wnętrze zostanie
urządzone tak, by oddać nieludzkie warunki, jakie musieli znosić Polacy wywożeni
na Sybir.

W tym roku muzeum zostanie zupełnie oczyszczone z reliktów
komunizmu?

– Trudno będzie w tak krótkim czasie zmienić całą dużą
ekspozycję, czego praktycznie nikt nie robił od przeszło 30 lat. Pozostają
jeszcze dwie wystawy pamiętające początki muzeum i w części przekazujące
propagandową wizję historii, jaką tworzyły władze PRL. Niestety, w tym roku nie
uda się nam wyremontować tych sal i urządzić na nowo, zważywszy na duży koszt
wcześniej wspomnianych zmian. Modernizację muzeum i uaktualnienie wystaw
chcielibyśmy dokończyć w przyszłym roku. Zamierzamy zaprezentować jeszcze m.in.
takie tematy, jak I wojna światowa czy walki z Sowietami o Białystok w sierpniu
1920 roku. Gdyby udało się nam pozyskać na ten cel fundusze unijne, wtedy zmiany
mogłyby nastąpić szybciej.

Władze miasta powierzyły Panu funkcję dyrektora Muzeum Wojska w
Białymstoku jedynie na rok, czy po tym czasie będzie się Pan starał utrzymać to
stanowisko?
– Sądzę, że mój zapał do pracy w tym czasie się nie
wyczerpie. Mam jeszcze wiele pomysłów do zrealizowania. Od pierwszego dnia po
objęciu stanowiska dyrektora tej placówki zabrałem się ostro do pracy, aby jak
najszybciej było widać jej efekty. Zmian oczekiwali również pracownicy muzeum,
którzy bardzo angażują się w wymianę wystaw. Mają głowy pełne pomysłów, sami
zrobili projekty aranżacji i nie szczędzą sił. Ciężko pracujemy, aby Muzeum
Wojska mogło zaoferować mieszkańcom Białegostoku oraz przybywającym tu turystom
coś ciekawego i ważnego. Już dzisiaj można oglądać nową wystawę czasową
poświęconą tragedii katyńskiej, a także zajrzeć na przebudowaną stronę
internetową muzeum.

Poprzedni dyrektor muzeum Krzysztof Filipow twierdził, że nie może
zmienić wystawy stałej, bo nie ma na to środków. Panu jednak udało się, jak
widać, błyskawicznie znaleźć pieniądze…

– Pieniędzy zawsze jest
zbyt mało, ale środki, choć szczupłe, wystarczą na zmianę przynajmniej części
wystaw. Sięgnęliśmy również po inne możliwości pozyskania funduszy, jak choćby
dotacje Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Chcąc urządzić ekspozycję
poświęconą Sybirowi, złożyliśmy do ministerstwa jej projekt z wnioskiem o
dofinansowanie i otrzymaliśmy 145 tys. złotych. Udało się ponadto pozyskać z
Podlaskiego Urzędu Marszałkowskiego 10 tys. złotych. Prowadzenie inwestycji nie
jest dla mnie sprawą nową, ponieważ oprócz wykształcenia historycznego mam
również ukończone podyplomowe studia menedżerskie, a przede wszystkim
długoletnią praktykę w biznesie, co bardzo ułatwia przygotowywanie i realizację
projektów.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj