Reaktywacja rządu Mazowieckiego

3 czerwca, w przeddzień rocznicy kontraktowych wyborów, nie po raz
pierwszy najwyższe odznaczenia państwowe nadawane przez prezydenta Bronisława
Komorowskiego trafiły do czołowych działaczy "nieboszczki" Unii Demokratycznej.
To kolejny dowód na to, że prezydentura Komorowskiego jest kontynuacją polityki
grubej kreski rządu Tadeusza Mazowieckiego.

Już w trakcie ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej Mazowiecki został członkiem
komitetu honorowego Komorowskiego. Dla wielu było to zaskoczenie, że po długim
okresie przerwy były redaktor naczelny "Więzi" wrócił do polityki. Jednak
kolejne tygodnie pokazały, że nie była to jedynie doraźna pomoc w wyborach.
Mazowiecki był widoczny w kampanii, a po ogłoszeniu wyników wyborów
prezydenckich stwierdził: "Jestem szczęśliwy, że wygrał Bronisław Komorowski. To
będzie bardzo dobra prezydentura. Komorowski będzie dobrym prezydentem,
odpowiedzialnym. Mam nadzieję, że dzięki niemu nastąpi poprawa stosunków
polsko-rosyjskich".
W październiku ub.r. Bronisław Komorowski powołał go do Kancelarii Prezydenta na
doradcę. Wraz z nim doradcami zostali również Henryk Wujec, Jan Lityński, Jerzy
Pruski, Roman Kuźniar, Jerzy Osiatyński. Jednak to Tadeusz Mazowiecki został
doradcą strategicznym, jak sam sugerował, miał zajmować się wszystkimi sprawami:
"Nie widzę jakiejś szczególnej dziedziny dla siebie, będą to zarówno problemy
wewnętrzne, jak i zagraniczne".
Po tych nominacjach część publicystów podkpiwała z Komorowskiego, że próbuje
odtworzyć nieistniejącą już Unię Demokratyczną. Jednak dobór doradców wynikał
raczej z konsekwentnego wyboru strategii politycznej Belwederu na kilka
najbliższych lat, a nie jedynie z chęci uhonorowania swoich dawnych towarzyszy
partyjnych.

Korzenie polityczne Komorowskiego
Należy pamiętać, że Bronisław Komorowski swoją karierę polityczną w III RP
zaczynał właśnie w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. To w tym gabinecie nabierał
pierwszych szlifów ministerialnych i obrał kurs polityczny, któremu jest wierny
od ponad 20 lat. To Mazowiecki politycznie "ucywilizował" Komorowskiego,
wcześniej związanego z prawicowymi środowiskami kontestującymi "umowy
magdalenkowe". Wkrótce po powołaniu rządu Mazowieckiego w 1989 r. został
dyrektorem gabinetu ministra Aleksandra Halla w Urzędzie Rady Ministrów.
Rząd Mazowieckiego był przełomem w karierze politycznej Komorowskiego. Bardzo
szybko dokonał reorientacji i z krytyka Okrągłego Stołu stał się zwolennikiem
nurtu grubej kreski. Komorowski należał do ścisłej grupy zaufanych urzędników
premiera Mazowieckiego, zajmował się m.in. organizacją jego wizyty w Moskwie
(osobiście wybierał prezent dla ostatniego sekretarza sowieckiej partii
komunistycznej Michaiła Gorbaczowa). W kwietniu 1990 r. został wiceministrem
obrony narodowej w rządzie Mazowieckiego, szefem MON był wtedy zaufany Wojciecha
Jaruzelskiego gen. Florian Siwicki. W resorcie obrony Bronisław Komorowski
odpowiadał, jak wspominał Janusz Onyszkiewicz, za Wojskową Służbę Wewnętrzną i
kontrwywiad. Tymczasem w wojsku od kilku miesięcy trwało, identycznie jak w
Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, niszczenie tajnych dokumentów z czasów PRL,
zarządzone przez komunistycznych oficerów. Rząd Mazowieckiego zablokował
niszczenie wojskowych akt dopiero latem 1990 roku. Było to jedno z największych
zaniechań tego gabinetu, ponieważ do tego czasu zniszczono m.in. 84 proc. akt
stalinowskiego Głównego Zarządu Informacji. Komorowski lubi się chwalić, że
pociągnął wtedy do odpowiedzialności gen. Edmunda Bułę, ówczesnego szefa WSW,
ale w rzeczywistości nie przeprowadził weryfikacji kadry wojskowego
kontrwywiadu, w której pozostało wielu komunistycznych żołnierzy, także tych
powiązanych z sowieckimi służbami specjalnymi. Później krytykował polityków,
którzy domagali się usunięcia tych skompromitowanych żołnierzy.

Znajomi z rządu
Obecne odznaczenia z okazji 4 czerwca świadczą o tym, że okres rządów
Mazowieckiego jest dla Komorowskiego nadal bardzo ważny. Dowodem na to jest
bardzo liczna grupa ministrów i urzędników z gabinetu Tadeusza Mazowieckiego,
którzy znaleźli się wśród wyróżnionych. Faktem jest, że odznaczeni zostali także
ministrowie z kolejnych rządów, zwłaszcza tych tworzonych przez Unię
Demokratyczną, Unię Wolności i Kongres Liberalno-Demokratyczny (np. Janusz
Lewandowski, Marek Rusin, Andrzej Zawiślak, Krzysztof Żabiński), ale to właśnie
nadreprezentacja ministrów od Tadeusza Mazowieckiego musi przykuwać uwagę.
Przypomnijmy tylko kilka nazwisk osób z rządu Mazowieckiego, które zostały teraz
wyróżnione przez obecnego prezydenta:
* Izabela Cywińska – minister kultury i sztuki w rządzie Mazowieckiego;
* Jacek Ambroziak – szef Urzędu Rady Ministrów w rządzie Mazowieckiego;
* Janusz Byliński – minister rolnictwa i gospodarki żywnościowej w rządzie
Mazowieckiego;
* Marek Dąbrowski – bliski współpracownik Leszka Balcerowicza, były wiceminister
finansów, poseł Unii Demokratycznej, od 1991 do 1996 r. szef Rady Przekształceń
Własnościowych, prezes Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych założonego przez
Leszka Balcerowicza;
* Stefan Kawalec – bliski współpracownik Leszka Balcerowicza, był współtwórcą
tzw. planu Balcerowicza. Do 1991 r. był dyrektorem generalnym w Ministerstwie
Finansów i głównym doradcą ministra. W latach 1991-1994 zajmował stanowisko
wiceministra finansów;
* Waldemar Kuczyński – szef zespołu doradców premiera Mazowieckiego, jeden z
jego najbliższych współpracowników, uczestniczył w tworzeniu tego gabinetu. We
wrześniu 1990 r. został ministrem przekształceń własnościowych, rozpoczął proces
prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych;
* Wojciech Misiąg – w latach 1989- -1991 członek rady nadzorczej FOZZ, od 1989
r. do 1994 r. zajmował stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów.
Współpracował z Leszkiem Balcerowiczem przy tworzeniu reform gospodarczych z
1989 r.;
* Andrzej Olechowski – uczestnik rozmów Okrągłego Stołu ekipy rządowej w zespole
ds. gospodarki i polityki społecznej. W latach 1989-1991 pełnił funkcję
pierwszego zastępcy prezesa Narodowego Banku Polskiego, w następnych latach
wielokrotnie sprawował funkcje ministerialne, jako polityk był związany z Lechem
Wałęsą;
* Janusz Onyszkiewicz – w kwietniu 1990 r. został pierwszym (razem z Bronisławem
Komorowskim) cywilnym wiceministrem obrony narodowej, w 1989 r. został posłem
Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, w następnych latach był posłem ROAD, UD i
UW. Wymieniony jest w "Raporcie z weryfikacji WSI";
* Tadeusz Syryjczyk – minister przemysłu w rządzie Mazowieckiego;
* Marcin Święcicki – w rządzie Mazowieckiego był ministrem współpracy
gospodarczej z zagranicą.
Wielu z ministrów Mazowieckiego było niejednokrotnie krytykowanych za
opieszałość we wprowadzaniu zmian po 1989 r., za nadzwyczajną tolerancję dla
nomenklatury PZPR, za "dziką prywatyzację", za odejście od ideałów
"Solidarności" z sierpnia 1980 roku.
To właśnie gabinet Mazowieckiego przygotował fundamenty do procesów
prywatyzacji, które po latach były nazywane "przechwytyzacją". To ten rząd
wprowadził osławiony podatek "popiwek", który negatywnie wpływał na kondycję
polskich przedsiębiorstw. To rząd Mazowieckiego nie reagował na uwłaszczenie
nomenklatury. To rząd Mazowieckiego wykreował przychylną atmosferę dla byłych
aparatczyków, nazywając ich "fachowcami".
Symbolem tego środowiska stała się książka wspomnieniowa Zbigniewa Bujaka
(byłego działacza podziemnej "Solidarności", a po 1989 r. sympatyka UD) pod
bardzo wymownym tytułem – "Przepraszam za Solidarność".

Gruba kreska dla esbeków
Przykładem polityka z obozu Mazowieckiego jest Krzysztof Kozłowski. Uosabia on
grubą kreskę w resorcie, którym kierował. Prawdopodobnie nie bez powodu został
uhonorowany przez Komorowskiego najwyższym odznaczeniem – Krzyżem Wielkim Orderu
Odrodzenia Polski.
Przez lata Kozłowski był redaktorem krakowskiego "Tygodnika Powszechnego".
Dlatego z dużym zdziwieniem przyjęto jego nominację do MSW. Najpierw był
podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, a później pierwszym
szefem nowo utworzonego Urzędu Ochrony Państwa (od 11 maja 1990 r. do 31 lipca
1990 r.) i szefem MSW (od 6 lipca 1990 r. do 14 grudnia 1990 r.).
To właśnie Kozłowski uosabia politykę grubej kreski w cywilnych służbach
specjalnych na początku lat 90., w najważniejszym momencie III RP, gdyż w chwili
tworzenia nowych struktur państwa.
Kozłowski był, tak jak ministrowie Mazowieckiego, przeciwnikiem przeprowadzenia
lustracji, dekomunizacji. Niewątpliwie jest odpowiedzialny za dobór kadr do UOP,
ponieważ był przewodniczącym komisji weryfikującej oficerów Służby
Bezpieczeństwa. To sito było dość dziurawe dla komunistycznych funkcjonariuszy.
Wielu z nich, chociaż niechlubnie zapisało się w niedawnej przeszłości, znalazło
się w nowej służbie specjalnej. Dobitnym przykładem takiej sytuacji jest
pułkownik Janusz Lesiak, który w latach PRL zwalczał środowiska opozycyjne, a w
III RP zajął się inwigilacją partii prawicowych.
W pierwszych miesiącach rządu Mazowieckiego doszło do skandalicznej sytuacji
niszczenia dokumentów cywilnych i wojskowych służb specjalnych. Zdaniem
niektórych specjalistów, niszczenie trwało "być może przez cały rok 1990, a na
pewno do końca lata 1990 r.", czyli także w okresie, kiedy Kozłowski był już w
MSW i UOP.
W roku 1990 funkcjonowała w MSW słynna "komisja Michnika" w składzie: Andrzej
Ajnenkiel, Jerzy Holzer, Adam Michnik i Bogdan Kroll. "Komisja Michnika" była
aktywna w MSW od 12 kwietnia do 27 czerwca 1990 r., jej członkowie mieli dostęp
do najtajniejszych materiałów z archiwum komunistycznej bezpieki. Michał Grocki
w książce "Konfidenci są wśród nas" napisał, że korzystanie przez tę komisję z
dokumentów "odbywało się poza wszelkimi procedurami obowiązującymi w MSW".
Krzysztof Kozłowski wielokrotnie krytykował lustrację i fakt ujawniania byłych
tajnych współpracowników komunistycznej SB. Takie stanowisko reprezentował
zarówno kiedy był ministrem rządu Mazowieckiego, jak i po latach. Negatywnie
odniósł się do faktu ujawnienia współpracy Lesława Maleszki z SB. Publikację na
ten temat określił jako "donos". W "Gazecie Krakowskiej" twierdził, że w taki
sposób można skrzywdzić niewinnego, nie mając dowodów jego winy. W ostatnim
okresie zaangażował się w akcję dyskredytowania książki Romana Graczyka o
tajnych współpracownikach w "Tygodniku Powszechnym". W jednym z wywiadów
radiowych mówił: "Czy w oparciu o kwity z knajpy można pisać historię na nowo?
To jest idiotyzm".

Wzorzec z Mazowieckiego
Niewątpliwie wybór daty wręczenia odznaczeń nie był przypadkowy. Data bardzo
czytelnie nawiązywała do wyborów kontraktowych, a pośrednio do umów Okrągłego
Stołu oraz utworzenia rządu Mazowieckiego. Był to kolejny element reaktywacji
mitu tego gabinetu i jego linii politycznej, w tym tzw. grubej kreski.
Bronisław Komorowski nie traktuje rządu Tadeusza Mazowieckiego jedynie w
kategoriach sentymentalnych, jako swojej pierwszej "urzędniczej przygody".
Strategia polityczna Mazowieckiego jest dla obecnego prezydenta niewątpliwie
ideałem, wartością, którą trzeba pielęgnować, strzec, propagować, a nawet
kultywować jako wzorzec postępowania. Taki stosunek Komorowskiego do spuścizny
rządu Mazowieckiego niewątpliwie znajdzie odzwierciedlenie w jego strategii
politycznej – w polityce zagranicznej, stosunku do peerelowskiej przeszłości,
polityce społecznej i decyzjach dotyczących reform gospodarczych.

 

Piotr Bączek
 


Autor był członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI. Do grudnia 2007 r. był
szefem ZSiA SKW. Po objęciu stanowiska prezydenta RP przez Bronisława
Komorowskiego został wyrzucony z Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

drukuj