Niemcy przegrywają z bakterią

Instytut Roberta Kocha w Berlinie poinformował, że w związku z zakażeniem
wywołanym bakteriami typu O104, które wyizolowano u pacjentów cierpiących na
szalejącą infekcję przewodu pokarmowego, zmarły w Niemczech już 33 osoby.
Nieznacznie spada liczba nowych przypadków zachorowań, ale nadal nie jest znane
źródło zakażenia.

W zasadzie nic się nie zmieniło od kilkunastu dni: ludzie zgłaszają się do
szpitali z objawami zakażeń przewodu pokarmowego, epidemiolodzy konsekwentnie
doradzają ostrożność w spożywaniu surowych produktów. Zniesiono ostrzeżenie
przed spożywaniem ogórków, pomidorów i sałaty, ale w mocy pozostaje ostrzeżenie
przed kiełkami – wczoraj podano informacje, że bakterie coli znaleziono w paczce
kiełków. Strach jest duży, bo źródło zakażenia pozostaje nieznane. W Niemczech
od początku maja zmarły 33 osoby, a około 3 tys. zachorowało, z czego 722
ciężko.
Coraz głośniejsze są zarzuty dotyczące niedociągnięć niemieckiego rządu w
kwestii prowadzenia akcji kryzysowej. Zdaniem wielu ekspertów, rząd zareagował
ze zbyt dużym opóźnieniem i opieszale. Opozycja podnosi, że szwankuje polityka
informacyjna oraz metoda podejmowania najważniejszych decyzji – do tej pory
brakuje centralnego biura koordynacyjnego. Krytycy argumentują, że system
kryzysowy mający obsługiwać takie zagrożenia jest fatalnie pomyślany, a
federacyjna konstrukcja państwa nie zdaje egzaminu. Nawet minister zdrowia
Daniel Bahr przyznał, że informacje na temat choroby spływały do Instytutu
Roberta Kocha zbyt wolno. – To nie była optymalna komunikacja – skwitował Bahr.

Tymczasem unijny komisarz do spraw zdrowia i ochrony konsumentów John Dalli
stwierdził, że postępowanie niemieckich władz w tym przypadku było prawidłowe.
Osobiście nie widzi żadnych uchybień, a ostrzeżenia przed spożywaniem
hiszpańskich ogórków były w jego mniemaniu jak najbardziej usprawiedliwione.
Jeszcze kilka dni temu hiszpańscy rolnicy wspierani przez rząd odgrażali się
pozwaniem hamburskiego senatu do sądu za fałszywe informacje, jakoby to ich
ogórki były źródłem zarazka EHAC. Obecnie po tym, gdy Bruksela przeznaczyła na
odszkodowania dla hiszpańskich i niemieckich rolników ponad 210 mln euro, rząd w
Madrycie odcina się od takich działań. – Jednak nie są wykluczone prywatne pozwy
przeciwko hamburskiemu senatowi złożone przez prywatnych rolników w Hiszpanii –
zastrzegł hiszpański minister do spraw UE Diego Lopez Garrido.
Jak poinformowała wczoraj agencja DPA, firma Frunet z Hiszpanii handlująca
warzywami (w tym ogórkami i pomidorami) złożyła poprzez kancelarię prawną pozew
do sądu administracyjnego w Hamburgu przeciwko tamtejszemu urzędowi zdrowia.
Żąda odszkodowania za podanie nieprawdziwych informacji, że to rzekomo produkty
tego przedsiębiorstwa były źródłem rozprzestrzeniania się bakterii E. coli.
Tymczasem prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zapowiedział wczoraj, na
zakończenie szczytu UE – Rosja w Niżnim Nowogrodzie, że Moskwa uchyli embargo na
unijne warzywa, jeśli Bruksela zagwarantuje bezpieczeństwo tych produktów. Takie
gwarancje mają być wydawane oddzielnie dla warzyw z poszczególnych krajów UE.

 

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj