Radcowie czekają na podwyżki
Z Marcinem Dziurdą, prezesem Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa,
rozmawia Małgorzata Goss
Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa wygrała przygniatającą większość spraw
przeciwko Skarbowi Państwa, w tym także trudne sprawy w międzynarodowym
arbitrażu na wysokie kwoty. Dlaczego nie wszystkie sprawy arbitrażowe prowadzą
Państwo samodzielnie?
– Trzeba odróżnić dwa rodzaje arbitraży międzynarodowych. Najwyższych roszczeń
dotyczą te sprawy, w których inwestorzy pozywają Rzeczpospolitą Polską na
podstawie dwustronnych umów międzynarodowych o wzajemnym popieraniu i ochronie
inwestycji (tzw. BIT). W większości tego rodzaju procesów musimy zatrudniać
kancelarie międzynarodowe, ponieważ w takich postępowaniach znaczenie ma nie
tylko argumentacja, ale i osoba pełnomocnika. To zazwyczaj są najwybitniejsi
polscy lub zagraniczni prawnicy zajmujący się międzynarodowym arbitrażem
inwestycyjnym. Nie byłoby rzeczą roztropną, aby tam, gdzie w grę wchodzą
miliardowe roszczenia, Rzeczpospolita Polska występowała bez najlepszych
pełnomocników – choćby z Londynu, Genewy czy Paryża. Natomiast Prokuratoria sama
prowadzi przede wszystkim sprawy w arbitrażu handlowym. To są najczęściej spory
dotyczące inwestycji drogowych, które nie mogą być rozpatrywane przez sądy
powszechne, ponieważ w umowach wprowadzona została klauzula arbitrażowa.
Prowadzenie tych spraw jest niezwykle czasochłonne i wymaga wysokich
kwalifikacji od radców Prokuratorii. Mamy grupę radców, którzy są w stanie takie
sprawy prowadzić. Jednak osoby o wysokich kwalifikacjach i z biegłą znajomością
języka angielskiego są najbardziej podatne na oferty z rynku, a znaleźć kogoś na
ich miejsce jest niezwykle trudno.
Wynagrodzenie zewnętrznych kancelarii, wynajętych do procesów arbitrażowych z
umów BIT, wyniosło w ubiegłym roku 22 mln zł, tj. ponad połowę budżetu
Prokuratorii, podczas gdy cała pula na wynagrodzenia pracowników Prokuratorii, w
tym radców, wynosi 12 mln złotych. Czy to nie nadmierna dysproporcja?
– Niestety, Ministerstwo Finansów nie zgodziło się zwiększyć środków na
wynagrodzenia w Prokuratorii. Natomiast koszty zaangażowania zewnętrznych
kancelarii wynikają z realiów rynkowych. Po zakończeniu międzynarodowego
arbitrażu obie strony sporu przedstawiają koszty. Zazwyczaj koszty wynajęcia
kancelarii zewnętrznych poniesione przez RP są mniej więcej o połowę niższe niż
koszty naszych adwersarzy. Jestem przekonany, że nie przepłacamy. Nie można
zejść niżej, bo takie są stawki przyjęte w kancelariach w Londynie czy Paryżu.
Ale oczywiście widać ogromne dysproporcje między wydatkami na zewnętrzne
kancelarie i na wynagrodzenia radców. Ostatnio koniunktura na rynku usług
prawniczych się poprawiła, natomiast nasze wnioski o podniesienie płac pozostały
bez echa.
Na Prokuratorię spadł trudny obowiązek negocjowania w imieniu Skarbu Państwa
porozumień ugodowych z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej. Jak ta sprawa
przebiega?
– Jak zapowiadałem, w informowaniu o tej sprawie będę bardzo oględny. Proces
negocjacji porozumień przebiega bez problemów, w delikatny i stosowny sposób.
Skarb Państwa zawarł już ugody ze 134 osobami, kolejnych kilkadziesiąt ugód jest
przygotowywanych. W konstrukcję ustawową Prokuratorii bardzo mocno wpisana jest
apolityczność i jako prezes bardzo się z tego cieszę.
"Nasz Dziennik" informował swego czasu, że Prokuratoria jest zalewana pozwami
osadzonych, którzy skarżą się na naruszenie godności osobistej z powodu ciasnoty
w celach.
– Te sprawy nadal do nas trafiają. Jeśli chodzi o samo zagrożenie roszczeniami,
to nie jest ono duże. Ukształtowała się wyraźna linia orzecznictwa Sądu
Najwyższego, że samo przekroczenie normy powierzchniowej w celi nie stanowi
podstawy do roszczeń o naruszenie dóbr osobistych, muszą być jakieś dodatkowe
okoliczności, które to uzasadniają. Problem zatem nie leży w zagrożeniu
finansowym dla Skarbu Państwa, lecz w liczbie tych postępowań, która nadal jest
bardzo duża. Także sądy, zwłaszcza okręgowe, są nimi bardzo obciążone.
Postępowanie dowodowe wymaga czasu. Większość spraw, które wpłynęły w ubiegłym
roku, dotychczas się nie zakończyła.
Co ze sprawą pozwów o wykup przedwojennych obligacji?
– Wszystkie tego rodzaju sprawy zakończyły się, jak dotąd, niekorzystnie dla
posiadaczy przedwojennych obligacji. Roszczenia zostały oddalone. W grę
wchodziła w szczególności kwestia przedawnienia. To oczywiście nie jest jakiś
szczególny powód do satysfakcji, bo ktoś kiedyś te obligacje kupił, ale jest
tajemnicą poliszynela, że wiele z nich było przedmiotem obrotu
kolekcjonerskiego, a nie zbycia praw z papieru wartościowego. I dzisiaj trudno
ustalić, które z obligacji zostały nabyte jako papier wartościowy, a które po
prostu w antykwariacie. To były przecież papiery na okaziciela.
Co jest w tej chwili Prokuratorii najbardziej potrzebne, aby mogła dalej
skutecznie ochraniać interesy Skarbu Państwa?
– Przede wszystkim wzrost środków na wynagrodzenia. Nawet Najwyższa Izba
Kontroli, badając nasz budżet, zwróciła uwagę, że nieznaczny wzrost
zatrudnienia, jaki nastąpił w 2010 r., jest nieproporcjonalnie mały w stosunku
do liczby spraw, które do nas trafiają. Co więcej, przeciętne wynagrodzenie w
Prokuratorii w 2010 r. zmniejszyło się o kilka procent. Źle się stało, że pensje
sędziów w przyszłym roku uległy zamrożeniu. Ale zwracam uwagę, że w Prokuratorii
są one tak naprawdę zamrożone od kilku lat.
Dziękuję za rozmowę.
