Przyroda nie jest łaskawa
Rolnicy już liczą straty spowodowane przez kolejną falę przymrozków
Przymrozki, które trwały przez kilka nocy w połowie kwietnia, zniszczyły część upraw, głównie w sadach i na polach z warzywami. W niektórych gospodarstwach straty sięgnęły nawet połowy areału. Rolnicy liczyli na to, że część zbiorów jeszcze uda się uratować, ale obecna fala przymrozków może te plany zniweczyć.
Na postawie wstępnych informacji, jakie napływały w kwietniu, można było wnioskować, że straty nie są zbyt duże. Przymarzły kwiaty i zawiązki owoców w niektórych sadach, ale wydawało się, że część drzew jeszcze odżyje, gdy zrobi się cieplej. Właściciele niektórych gospodarstw szacowali, że mróz uszkodził nawet połowę drzew, choć były i takie przypadki, że zmarzły kwiaty na wszystkich drzewach. Najgorzej było w przypadku delikatniejszych gatunków drzew owocowych, jak grusze, czereśnie, wiśnie czy morele. Co ciekawe, po raz kolejny okazało się, że najlepszą ochronę mają rośliny w najnowocześniejszych sadach, wyposażonych w deszczownie. Woda, którą zraszane są drzewa, zamarzła, ale wytworzyła sople, które stały się naturalną ochroną dla kwiatów.
Część synoptyków przepowiadała, że była to pierwsza i ostatnia fala przymrozków tej wiosny, ale prognozy te okazały się chybione, gdyż nad Polskę napłynęło chłodniejsze powietrze i w ciągu nocy temperatury znowu spadają przy gruncie nawet do 6-7 stopni poniżej zera. Sadownicy boją się, że to, co ocalało w kwietniu, może zostać zniszczone przez obecne mrozy.
Bardzo zła sytuacja jest także na plantacjach truskawek. Przyspieszona kwietniowa wegetacja spowodowała, że na krzakach bardzo wcześnie pojawiły się kwiaty. Poprzednie przymrozki zniszczyły jednak znaczną część plantacji, zwłaszcza wcześniejszych odmian tych owoców. Widać to choćby na polach w okolicach Czerwińska i Płońska, gdzie znajduje się jedno z naszych „zagłębi truskawkowych”. Tam zdarzają się przypadki, że wymarzało po kilka hektarów upraw. Obecna fala mrozu może spowodować następne straty. Co prawda odmiany późniejsze są bardziej odporne na chłód i nie powinno się im nic stać, jednak to właśnie na wczesnych gatunkach truskawek rolnicy osiągają najwyższe dochody. W tym roku mogą być ich pozbawieni.
Drogie nowalijki
Tymczasem nie musi to być wcale koniec – przecież tradycyjnie już można spodziewać się przymrozków w połowie maja. To są nie tylko złe informacje dla samych rolników, ale także i dla konsumentów. Jeśli bowiem zostanie zniszczona zbyt duża część upraw, wtedy możemy być pewni, że drogo zapłacimy za warzywa i owoce. Już teraz, jak informują przedstawiciele warszawskiej giełdy rolnej w Broniszach, ceny nowalijek są stosunkowo wysokie i nie spadają w takim tempie, jak w poprzednich sezonach. Warzyw z gruntu bowiem jeszcze nie ma, a te uprawiane pod szkłem są drogie, gdyż rolnicy więcej wydają choćby na ogrzewanie z powodu przymrozków. Na razie ta tendencja zostanie utrzymana. Zresztą gdyby nie import, ceny byłyby jeszcze wyższe.
Co więcej, jeśli nie spełnią się nadzieje rolników i część drzew owocowych i innych upraw „nie odbije”, wtedy możemy też spodziewać się wysokich cen na owoce latem i jesienią – drogie mogą być truskawki, czereśnie, wiśnie, jabłka. To z drugiej strony, dobra informacja dla tych plantatorów, którzy zainwestowali w swoje gospodarstwa i dzięki temu przymrozki im niestraszne. Ich plony będą wysokie, a przy utrzymujących się wysokich cenach, mogą w tym roku dobrze zarobić.
KL
