Przygody „Greya” na tropie „Szerszeni”
Wśród dokumentów znajdujących się w teczce przypisanej ks. Stanisławowi Wielgusowi znajduje się kilka dotyczących tzw. kombinacji operacyjnej wprowadzenia agenta „Greya” do obiektu „Szerszenie”. „Szerszenie” to kryptonim operacyjny dotyczący Sekcji Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium.
Pierwszy jest czterostronicowy „Plan kombinacji operacyjnej wprowadzenia agenta 'Greya’ do obiektu 'Szerszenie'”, opatrzony datą 20 października 1977 roku. Plan zakładał, że „Grey” będzie ubiegać się o stanowisko kierownika działu religijnego Radia Wolna Europa na miejsce ks. Śliwańskiego [powinno być Ślinańskiego – przyp. SK] oraz „wejdzie w kontakt z kierownictwem Albertus Magnus Institute w Köln celem ewentualnego przystąpienia do pracy w tej Instytucji”. Z tego samego dokumentu wynika jednak, iż to drugie zadanie wyznaczył „Greyowi” „jego przełożony naukowy na KUL prof. Hurdziałek [powinno być Kurdziałek – przyp. SK]”.
Również ten dokument niemal dosłownie kopiuje informacje zawarte w poprzednich raportach i notatkach. Tutaj jednak po raz pierwszy pojawia się stwierdzenie, że „Grey” przekazywane materiały podpisuje „obranym przez siebie pseudonimem Adam Wysocki”. Jest ono zaskakujące z trzech powodów. Po pierwsze, dlatego że żaden z poprzednich raportów nie wspominał nie tylko o tym, że „Grey” miał obrać sobie taki pseudonim, lecz w ogóle o takim pseudonimie (podpis „Adam Wysocki” widnieje jedynie pod fikcyjną „Umową o współpracy” z 28 września 1973 roku oraz datowanymi tego samego dnia: „Instrukcją” i „Umową o łączności”). Po drugie, jeśli „Grey” faktycznie przekazywał jakieś materiały, podpisując się jako „Adam Wysocki”, to dlaczego nie zachowały się we wspomnianej teczce?
„Plan” wspomina o poprzednim wyjeździe „Greya” na 6-miesięczne stypendium do RFN i zadaniach, jakie w związku z tym wyjazdem postawił mu wywiad PRL. W dokumencie nie ma jednak ani jednego słowa o tym, by „Grey” jakiekolwiek zadanie wykonał. Wręcz przeciwnie. Wyraźnie mówi, że „w okresie pobytu 'G’ w RFN kontaktu jednak nie nawiązano”.
W tym miejscu nasuwa się oczywiste pytanie: jak to możliwe, że do zrealizowania kombinacji operacyjnej do obiektu „Szerszenie” wywiad typuje agenta, który nie wywiązuje się ze zlecanych mu zadań? Na jakiej zasadzie można wysyłać jako agenta kogoś, kto już wcześniej jako agent został zdyskwalifikowany? Po tym, co dotychczas wykonał, nikt przy zdrowych zmysłach nie planowałby z nim takiej operacji.
Teren do działania
Kolejnym dokumentem znajdującym się w teczce przypisanej ks. Stanisławowi Wielgusowi jest sporządzona również 20 października 1977 r. „Notatka” dotycząca spotkania z „Greyem” w dniu 8 października tego samego roku. Jak we wstępie podkreśla ppłk Mazurek, „spotkanie dotyczyło głównie sprawy jego wyjazdu do RFN i możliwości wykorzystania go do kombinacji operacyjnej 'wprowadzenia’ go do RWE na miejsce ks. Kirschke”. Zdaniem autora notatki, „’Grey’ stwierdził, że nie miałby żadnych trudności zawodowych, by poprowadzić taki dział”. Podpułkownik Mazurek dodaje, że jego rozmówca „nie sądzi jednak, że mógłby łatwo dostać się do RWE tym bardziej, iż nie chciałby zrywać z krajem, a dłuższy pobytu za granicą jest dla niego bardzo męczący”.
Następnym dokumentem jest sporządzona 14 stycznia 1978 r. dwustronnicowa „Notatka służbowa” dotycząca spotkania z „Greyem” w dniu 13 stycznia 1978 roku. Jej autorem jest płk S. Kubat, st. inspektor Wydz. XI, Dep. I MSW, który na początku stwierdza: „W dniu 13 bm. ppłk J. Mazurek przekazał mi na kontakt t.w. 'Grey’. Nastąpiło to podczas spotkania odbytego w miejscu zamieszkania t.w. w Lublinie”.
W powyższej notatce „Grey” występuje już nie jako „kadrowy współpracownik”, tylko „współpracownik odpowiedzialny na b. wysokim poziomie intelektualnym”. Podkreślenie, jaki to wyjątkowy współpracownik, musi prowokować pytanie, w jakim celu zostało ono uczynione.
Kolejny dokument to dwustronicowy „Raport” dotyczący spotkania z „Greyem”, sporządzony 25 stycznia 1978 roku, czyli w dniu kolejnego spotkania. W raporcie tym płk Kubat stwierdza, że „celem spotkania było omówienie: sytuacji agenturalnej w RFN, zasad konspiracyjnych podczas realizacji zadań wywiadowczych w warunkach zagranicznych, problematyki zadań wywiadowczych do realizacji w związku z jego wyjazdem do RFN, wstępnych elementów łączności”.
Do sprawy wyjazdu odnosi się również „Raport” dotyczący zrealizowanego planu kombinacji operacyjnej w sprawie kryptonim „Grey”, datowany na 13 lutego 1978 roku. Autor raportu napisał m.in.: „Przygotował sobie teren do działania na terenie RFN. Ma zapewnione stypendium naukowe oraz możliwość pracy duszpasterskiej w Monachium. Na razie mieszkać i pracować będzie w klasztorze S. Gabriel, jest prowadzony przez oo. pasjonistów (w tym miejscu podany jest dokładny adres i telefon)”. Fragment ten stoi w sprzeczności ze wspomnianym wyżej, a dotyczącym tej samej sprawy „Planem” z 20 października 1977 r., zgodnie z którym „Grey” miał udzielać się „w pracy duszpasterskiej w parafii polskiej”.
„Grey” nie spełnił zadań
Następnym dokumentem jest datowany na 10 marca 1978 r. „Raport” dotyczący spotkania z agentem ps. „Grey” w dniu 23 lutego 1978 roku. Zastanawiające, że choć dotyczył rzekomo tak ważnej sprawy, powstał ponad dwa tygodnie po zdarzeniu. Autor pisze: „Odbyłem całodzienne spotkanie z 'Grey’ w miejscu jego zamieszkania, które gwarantuje pełną konspirację pracy operacyjnej. Treścią spotkania była reasumpcja i przypomnienie odbytego szkolenia operacyjnego, to jest: sytuacja agenturalna i metody działania służb specjalnych RFN, metody i działalność 'Szerszeni’, zasady konspiracji w czasie realizacji naszych zadań, przechowywanie, gromadzenie informacji itd., sposoby wykonywania instrukcji wyjazdowej, system łączności z Centralą”.
„Zgodnie z zatwierdzonym planem kombinacji operacyjnej z dnia 4.11.1977 r. w sprawie krypt. 'Grey’ od stycznia do marca 1978 r. zrealizowano wszystkie przedsięwzięcia zawarte w planie i przerzucono agenta do RFN w celu wprowadzenia go do obiektu 'Szerszenie'” – tak zaczyna się liczący trzy strony z dnia 26 września 1978 r. „Raport” autorstwa płk. Kubata. Autor pisze w nim: „’Grey’ powrócił do kraju po sześciomiesięcznym pobycie za granicą. W tym okresie zbierał materiały do pracy habilitacyjnej i zgodnie z naszymi instrukcjami nawiązał kontakty z bawarskim duchowieństwem, naukowcami zachodnioniemieckimi i ks. Kirsche. W naszych założeniach kontakty te miały ułatwić zrealizowanie zadania docelowego to jest stałego osiedlenia się w Monachium z zachowaniem posiadanego statusu naukowo-społecznego poprzez objęcie pracy w tamtejszym uniwersytecie lub monachijskim Instytucie Historii Europy Wschodniej co miało doprowadzić do jego pośredniej lub bezpośredniej współpracy z RWE/RL”.
Powyższy fragment wyraźnie wskazuje, że „Grey” zajmował się w Monachium wyłącznie pracą naukową i duszpasterską. Tymczasem płk Kubat – bo on jest autorem tego raportu – usiłuje przekonać, że właśnie takie były zadania, które „Grey” miał wykonać. Trudno mieć wątpliwości co do tego, że mamy tu do czynienia z jakąś mistyfikacją. Zresztą wystarczy przeczytać dalszą część raportu, w którym czytamy m.in.:
„Nawiązane kontakty:
– Pracował w parafii rzymsko-katolickiej w Monachium przy Waldschulstrasse 4. Odprawiał msze i głosił kazania w języku niemieckim przez co zdobył dość dużą popularność w tamtejszym środowisku duchownym i naukowym.
– Przebywał na monachijskich uczelniach wyższych i przy pomocy prof. socjologii Helle i prof. psychologii Meiera miał możliwość uczestniczyć w klubowych spotkaniach dyskusyjnych, gdzie z powodzeniem zaprezentował swoją wiedzę i poziom intelektualny (patrz notatka informacyjna).
– Próbowano (Helle i Meier oraz uczestnicy klubów) nakłonić go do napisania artykułu na temat stanu stosunków Kościół – Państwo z podkreśleniem 'że Kościół jest prześladowany przez władze PRL’. Odmówił. Należy sądzić, że odrzucona propozycja stanowiła główny powód odmówienia mu pomocy w przedmiocie jego ewentualnego uplasowania na jednej z uczelni monachijskiej.
– Odbył dwie rozmowy z ks. Kirsche – relacje z tych rozmów w załączeniu.
(…) Oceniając całokształt sprawy uważam, że „Grey” nie spełnił zadań, które przyjął do wykonania przed wyjazdem za granicę. Zachował bierność i daleko idącą ostrożność na odcinku realizacji zadań szczegółowych: brak naprowadzeń, zupełna pasywność na odcinku nawiązywania znajomości z ludźmi wchodzącymi w zakres naszego zainteresowania, zignorował zupełnie zadanie rozpracowania ukraińskich ośrodków nacjonalistycznych w Monachium itd. Zwrócono mu na te elementy uwagę. Prosił o wyrozumiałość, jeżeli nas zawiódł to nie zrobił tego celowo. Tak się ułożyły warunki obiektywne, że liczył na wiele, a okazało się, że nie jest to takie łatwe. Podkreślił, że mógłby zostać wikariuszem lub proboszczem na jednej z parafii monachijskiej, ale byłaby to dla niego degradacja społeczna, której by sobie nigdy nie wybaczył.
Deklarował lojalność i gotowość do dalszej współpracy oraz chęć udzielenia nam wszechstronnej pomocy we wszystkich sprawach, z którymi się do niego chcielibyśmy zwrócić w przyszłości”.
Nie ma dowodów współpracy
W dokumentach dotyczących spraw związanych z obiektem „Szerszenie”, podobnie jak we wszystkich innych znajdujących się w teczce przypisanej ks. Stanisławowi Wielgusowi, nie ma ani jednego konkretu, który wskazywałby na jakąkolwiek jego współpracę ze służbą wywiadu PRL. Wręcz przeciwnie.
Warto zwrócić uwagę na istniejące w tych dokumentach sprzeczności. Autor „Planu” z 20 października 1977 roku choć stwierdza, że „Grey” „współpracuje z nami bez oporów”, nie jest w stanie podać ani jednego zadania, które wykonał. W tym samym dokumencie w jednym miejscu podkreśla, że „do kontaktu operacyjnego za granicą nie ma oporów”, by w innym stwierdzić, że owego kontaktu za granicą nigdy nie udało się z nim nawiązać.
Jeszcze jedna ciekawostka. W „Raporcie” z 13 lutego 1978 r. czytamy: „Wyraził pełną dyspozycyjność dla wykonania naszego planu operacyjnego, to jest: wykorzystanie 8-miesięcznego pobytu w Monachium dla aktywnego realizowania zadań wywiadowczych, o których mowa w załączonej instrukcji wyjazdowej oraz przygotowania sobie bazy dla kolejnego wyjazdu i stałego osiedlenia się w Monachium (…), stałe osiedlenie się w Monachium będzie związane z zachowaniem posiadanego statusu naukowo-społecznego. (…) Przyjął do wykonania zadania wywiadowcze z powagą i odpowiedzialnością. Przyznał, że zdaje sobie sprawę z trudnej misji, której się podjął. Deklarował całkowitą dyscyplinę, szczerość, zaangażowanie i pełną gotowość w realizowaniu przyjętych zadań wywiadowczych, ale jednocześnie prosił o zrozumienie i nie posądzanie go o złą wolę gdyby postawiony przed nim ostateczny cel operacyjny z różnych i niezależnych od niego względów nie został osiągnięty”.
Czytając powyższy fragment i porównując go z „Raportem” z 26 września 1978 r., z którego jasno wynika, że „Grey” nie tylko nie wykonał żadnego ze zleconych mu zadań, ale nawet nie miał zamiaru ich wykonać, pojawiają się kolejne wątpliwości. Czyżby funkcjonariusze wywiadu PRL byli aż tak naiwni? Raczej nie. Wszystko wskazuje jednak na to, że mamy do czynienia z jakąś mistyfikacją również z ich strony. Wyjaśnić to może jedynie rzetelne i dokładne zbadanie sprawy. Zaniechanie tego, stanowiące w konsekwencji odstąpienie od ukazania prawdy, byłoby kolejną krzywdą wyrządzoną ks. abp. Stanisławowi Wielgusowi, niesprawiedliwie oskarżonemu o współpracę z SB.
Raport datowany na 26 września 1978 r., oceniający całość sprawy, stwierdza, że „Grey” nie spełnił zadań postawionych mu przez wywiad. Ksiądz Stanisław Wielgus nigdy nie obrał sobie pseudonimu „Grey”. Jeżeli pseudonim „Grey” funkcjonariusze wywiadu faktycznie nadali ks. Stanisławowi Wielgusowi, to powyższy raport potwierdza to, co wynika z pozostałych dokumentów znajdujących się w przypisanej mu teczce: ks. Wielgus nie współpracował z wywiadem PRL, bo po prostu nie chciał współpracować. W świetle definicji dotyczącej współpracy, dokonanej przez Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy przy rozstrzyganiu spraw lustracyjnych, należy uznać, że ks. Stanisław Wielgus nie był tajnym współpracownikiem SB, ponieważ „współpracą w charakterze tajnego informatora jest zachowanie polegające na udzielaniu organom bezpieczeństwa pomocy w postaci dostarczania informacji ułatwiającej wykonanie zadań powierzonych tym organom. Nie jest natomiast współpracą uchylenie się od dostarczenia takich informacji ani współdziałaniem pozornym – choćby przejawiała się w formalnym dopełnieniu czynności i procedur wymaganych przez oczekującego współpracy”.
