Przychodzą człowiekowi z pomocą
Z ks. bp. Kazimierzem Gurdą, przewodniczącym Komisji Episkopatu
Polski ds. Instytutów i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, rozmawia Małgorzata
Pabis
Przez długie wieki zakony odgrywały ważną rolę w życiu Kościoła i
całych społeczeństw. Czy w XXI wieku ich znaczenie w jakiś sposób się
zmienia?
– Są one nadal potrzebne, bo Pan Bóg pragnie, aby były. To
On jest tym, który jest początkiem powstania i źródłem życia każdego instytutu
zakonnego. Są one potrzebne Bogu, aby osoby konsekrowane, które je tworzą, były
świadkami Jego obecności w życiu świata, by były świadkami Jego troski o
człowieka, Jego mądrości i miłości. Są potrzebne, aby osoby, które je tworzą,
świadczyły o Nim wobec tych, którzy jeszcze w Niego nie wierzą, aby postawili
sobie pytania o sens życia, o sens śmierci, o sens wieczności. To Pan Bóg
powołuje instytuty zakonne po to, by służyły człowiekowi, aby zaproponować mu
drogi uświęcenia poprzez przylgnięcie do Niego, bycie tylko dla Niego.
Istnieje ogromnie dużo różnych zakonów. Czy dziś któreś z nich są
szczególnie potrzebne?
– Wszystkie zakony, które istnieją, są
potrzebne Panu Bogu, Kościołowi i światu. Konieczne są zakony kontemplacyjne.
Ważna jest ich modlitwa, pokuta i świadectwo całkowitego oddania się
Chrystusowi. Potrzebne są także zakony czynne. To właśnie one włączają się w
pracę duszpasterską Kościoła, uczestniczą w katechizacji, czyli w przekazywaniu
i umacnianiu wiary w Chrystusa tam, gdzie dopiero teraz jest ona głoszona.
Potrzebne Kościołowi są również zgromadzenia, które powstają współcześnie. Ich
założyciele na nowo – pod natchnieniem Ducha Świętego – odczytują potrzeby
Kościoła oraz świata i starają się o to, aby przychodzić człowiekowi z pomocą,
aby mu pomagać na drogach zbawienia, tak by mógł stać się świętym, szczęśliwym i
sensownie przeżyć swoje życie.
Czy ślubując Panu Bogu posłuszeństwo, ubóstwo i czystość, można być
człowiekiem szczęśliwym?
– Szczęśliwym czyni człowieka Pan Bóg,
szczęśliwym czyni człowieka Chrystus. Ten, kto składa śluby posłuszeństwa,
ubóstwa i czystości, pragnie przez nie powiedzieć o swojej miłości do Niego.
Ten, kto kocha, pragnie naśladować tego, kogo kocha, chce być taki, jak on.
Przez śluby osoba konsekrowana pragnie naśladować Chrystusa posłusznego,
ubogiego i czystego. Same śluby, oderwane od Chrystusa, od miłości do Niego, nie
uczynią człowieka szczęśliwym. Na pewno uczynią szczęśliwymi tych, którzy przez
ich realizację pragną być jak najdoskonalej podobni do Chrystusa. On jest
źródłem szczęścia.
W ostatnim czasie jest jakby mniej powołań zakonnych…
–
Pan Bóg powołuje tych, których sam chce, i dziś nie mniej niż kiedyś. Myślę, że
są przynajmniej dwie przyczyny tego, iż odpowiedzi na te Boże wezwania jest
mniej. Pierwsza to ta, że dziś Pan Bóg jest mniej słuchany. Dzisiaj człowiek
bardziej słucha siebie, zrezygnował z wsłuchiwania się w to, co Bóg ma mu do
powiedzenia, do zaproponowania. A jeśli już usłyszy, to wydaje się być mniej
odważny w podjęciu wezwania, z którym Pan Bóg się do niego zwraca. I druga
przyczyna to ta, że dzisiaj za mało się modlimy o powołania. Trzeba także
tworzyć taki klimat, który będzie pomagał młodym ludziom odczytywać głos
powołania i odpowiadać na nie.
Dziękuję za rozmowę.
