Przedsiębiorcy nabici w VAT
W nowym roku niestabilnej sytuacji podatkowej związanej z podwyżką
VAT obawiają się przedsiębiorcy – wynika z badań przeprowadzonych przez
Krajową Izbę Gospodarczą. – Oznacza to zmniejszenie konsumpcji, co może
negatywnie wpłynąć na polskich przedsiębiorców – ocenia poseł Maks
Kraczkowski (PiS), wiceszef sejmowej Komisji Gospodarki.
Od nowego roku VAT wzrośnie z 22 na 23 proc. (energia, paliwa, słodycze,
opakowania, przyprawy, samochody, kawa, herbata), z 3 na 5 proc.
(warzywa, oleje, tłuszcze zwierzęce, mięso), z 7 na 23 proc. (pieczywo,
wyroby ciastkarskie o terminie przydatności powyżej 14 dni), z 7 na 8
proc. (żywność przetworzona, produkty lecznicze, wyroby medyczne,
foteliki dziecięce) czy z 0 na 5 proc. (książki, czasopisma).
Podwyżka tego podatku to kłopot nie tylko dla konsumentów, ale także dla
przedsiębiorców. Jak podkreśla Waldemar Piórek, prezes Warszawskiej Izby
Przedsiębiorców, na dzień dzisiejszy nie ma jeszcze żadnych przepisów
wykonawczych i nikt nie wie, w jaki sposób wprowadzać nowe stawki. Nie
wiadomo na przykład, czy trzeba zrobić ubruttowienie towaru. – Pytam się
księgowej, a ona mówi, że nic nie wie – relacjonuje prezes. Jak dodaje,
przedsiębiorcy muszą też przestawić kasy fiskalne na nowy podatek, a
może się okazać, że wiele kas będzie pozbawionych takiej możliwości, co
jest związane z ich pamięcią operacyjną. Wówczas trzeba taką kasę
wymienić i zalegalizować. A czasu jest niewiele.
Obawy przedsiębiorców – podkreśla KIG – dotyczą także uchwalonego
zmniejszenia możliwości odpisywania VAT od paliw czy też zakupywanych na
użytek firmowy pojazdów oraz pojawiających się sygnałów o możliwym
wzroście składek rentowych. – Następstwa podwyżki VAT będą długofalowe.
Podwyżka VAT z 0 do 5 proc. na książki, rosnący VAT na ubrania i buty
dla dzieci stawiają nas w czołówce państw europejskich pod względem
obciążenia tym podatkiem – zaznacza poseł Kraczkowski. Bardziej
optymistycznie ocenia podwyżkę VAT poseł Antoni Mężydło (PO, także
wiceszef Komisji Gospodarki), według którego dla przedsiębiorców VAT
jest neutralny, natomiast wpłynie na konsumentów i osłabi popyt. Miałby
on jednak zostać zrekompensowany przez wzrost eksportu, głównie do
Niemiec.
Polscy przedsiębiorcy chcą wierzyć, że przyszły rok będzie etapem
powrotu do dobrej koniunktury gospodarczej, ale w ich nastrojach pojawia
się niepokój co do warunków prowadzenia biznesu. Przedsiębiorcy czekają
na jasne plany podatkowe rządu Donalda Tuska.
Szczególne obawy przedsiębiorców wynikają z niejasnych działań rządu.
Jak podkreśla Marek Kłoczko, sekretarz generalny KIG, przedsiębiorcy nie
znają zamiarów rządu, jeśli chodzi o działania w przyszłym roku, a
jedyna rzecz znana to wzrost VAT. Nie są znane niuanse dotyczące jego
wprowadzenia, co powoduje dalszy spadek zaufania przedsiębiorców do
otoczenia biznesowego. – Rząd też nie wie, co zamierza w 2011 roku –
ironicznie ocenia sytuację Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku.
Według sekretarza KIG, przedsiębiorcy niepokoją się o wysokość
przyszłych podatków i innych danin. – Firmy nie wiedzą, jakie decyzje
podjąć. Nie dość, że sytuacja na zewnętrznych rynkach jest trudna, to
jeszcze nie ma jasności co do polityki fiskalnej naszego rządu –
zaznacza.
Zdaniem prof. Jerzego Żyżyńskiego, przedsiębiorcy mają prawo do
pesymizmu, dlatego że podwyższenie VAT zwiększa cenę towaru, a więc
koszty utrzymania, zmniejszając realne dochody, a co za tym idzie – siłę
nabywczą olbrzymiej większości konsumentów. Dlatego – zdaniem profesora
– przedsiębiorcy produkujący na rynek krajowy mogą obawiać się
osłabienia popytu, co ochładza ich skłonność do inwestowania, a w
efekcie szkodzi koniunkturze gospodarczej.
Badania KIG dotyczą także planów przedsiębiorców obejmujących rynek
pracy. KIG podkreśla, że blisko 50 procent ankietowanych firm nie nosi
się z zamiarem dokonania zmian kadrowych, co może świadczyć o braku
pewności, w jakim kierunku zmierza gospodarka.
Okazuje się, że w lepszej sytuacji mogą znaleźć się obecnie firmy, które
mimo kryzysu nie zdecydowały się na redukcję zatrudnienia. Analizując
dane dotyczące rynku pracy – jak podkreślono w badaniach KIG – można
stwierdzić, iż firmy, które mimo kryzysu nie zmniejszyły poziomu
zatrudnienia, mogą mieć przewagę konkurencyjną na rynku w momencie
poprawy koniunktury. Przyjmowanie nowych pracowników wiąże się bowiem z
kosztami dla pracodawcy (np. koszty poszukiwania pracownika i koszty
szkoleń).
Przedsiębiorcy nie są optymistami, jeśli chodzi o ocenę warunków
prowadzenia biznesu. – Rosnące obawy o stan finansów publicznych
zwłaszcza w obszarze wciąż narastającego długu publicznego znajdują
swoje odbicie w nastrojach przedsiębiorców – uważa Kłoczko.
Krajowa Izba Gospodarcza przeprowadziła ankietę wśród 1554 polskich
przedsiębiorców, zadając 12 pytań na temat oczekiwanych wyników w
przyszłym roku. KIG pytała m.in. o sprzedaż krajową, eksport,
zatrudnienie, inwestycje, a także warunki prowadzenia biznesu w naszym
kraju. Ankieta przeprowadzona została we wrześniu br. w ramach badań
europejskich, a udział w niej wzięły firmy z 24 krajów UE (oprócz
Finlandii, Irlandii i Litwy) oraz z Turcji i Chorwacji.
Paweł Tunia
