Przed nimi 1900 kilometrów

Z mjr. Jarosławem Cymerskim, oficerem Biura Ochrony Rządu, jednym z
inicjatorów rajdu motocyklowego do Smoleńska, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Wyruszają Państwo do Smoleńska po raz drugi. Na pewno nie jest łatwo stanąć w
miejscu, w którym zginęli bliscy Panu ludzie.

– Na miejscu tragedii w Smoleńsku budzą się różne emocje, nasuwają się
refleksje. Jesteśmy na nie przygotowani, lecz zawsze są bardzo silne. To już
nasz drugi wyjazd tego typu, jego inicjatorami są funkcjonariusze Biura Ochrony
Rządu, a patronat nad nim objął szef BOR, pan generał Marian Janicki. Celem
przedsięwzięcia jest uczczenie pamięci i oddanie hołdu naszym tragicznie zmarłym
kolegom, funkcjonariuszom BOR, jak również pozostałym osobom, które
uczestniczyły w tragicznym locie 10 kwietnia ubiegłego roku.

Ilu funkcjonariuszy jedzie w rajdzie?
– W rajdzie bierze udział 30 osób, jedziemy na 28 motocyklach. Oprócz
funkcjonariuszy BOR jadą z nami, jak w ubiegłym roku, również przyjaciele
naszych zmarłych kolegów i siostra jednego z nich. Odpowiednio wcześniej
poinformowaliśmy te osoby o możliwości wzięcia udziału w tegorocznym rajdzie, by
przygotowały się do niego. Formuła rajdu została zatem zachowana.

Jaki jest plan wyprawy?
– Przed nami 1900 kilometrów, trasa jest rozłożona na cztery dni. W czwartek, a
więc pierwszego dnia, zamierzamy dojechać do Mińska, gdzie zaplanowaliśmy
nocleg. Drugiego dnia chcemy przybyć do Smoleńska, gdzie znów zostaniemy na
nocleg, by w sobotę o godzinie 8.41 w miejscu tragedii – tak jak w ubiegłym roku
– złożyć wieniec i zapalić znicz, który wzięliśmy z Warszawy. Po minucie ciszy i
chwili refleksji udamy się na cmentarz w Katyniu, gdzie będziemy chcieli oddać
hołd pomordowanym w czasie II wojny światowej polskim oficerom. Z Katynia
wrócimy na nocleg do Mińska i w niedzielę rano wyruszymy w kierunku Warszawy. Do
siedziby Biura Ochrony Rządu, skąd wystartujemy, zamierzamy dotrzeć, zależnie od
pogody, albo w godzinach późno popołudniowych, albo wieczornych.

W ubiegłym roku na koszulkach mieli Państwo napis: "Motocykliści w hołdzie
kolegom. Smoleńsk 2010".

– W tym roku nie mamy żadnych specyficznych napisów. Ci uczestnicy rajdu, którzy
mieli koszulki z ubiegłego roku, oczywiście zabrali je ze sobą, ale nie są one
za bardzo widoczne. Rajdy motocyklowe nie w każdych warunkach umożliwiają jazdę
w koszulkach.

W Smoleńsku spotka się z Państwem ktoś ze strony rosyjskiej?
– Na to pytanie nie potrafię panu odpowiedzieć. Na pewno spotka się z nami
przedstawiciel ambasady polskiej, tak jak w ubiegłym roku. Pytano nas wtedy, czy
czegoś oczekujemy lub potrzebujemy jakiejś pomocy. W 2010 roku nie było jednak
żadnych problemów, umożliwiono nam złożenie wieńców i zapalenie zniczy. Była też
chwila na refleksję i wspomnienia.

Czy rajdy motocyklowe do Smoleńska staną się tradycją?
– Chcielibyśmy, żeby te rajdy stały się tradycją, rzecz jasna w zależności od
możliwości finansowych funkcjonariuszy. Pragnę bowiem podkreślić, że zarówno
poprzedni wyjazd, jak i ten odbywa się za nasze własne pieniądze, podczas
urlopu, a więc w czasie wolnym od pracy, i na własnych motocyklach. W ubiegłym
roku złożyliśmy jednak deklarację, że będziemy w każdy możliwy sposób pamiętać o
naszych przyjaciołach, kolegach, znajomych. Jednym z elementów kultywowania
pamięci o nich jest wystawa "Biuro Ochrony Rządu – Zawsze dla Ojczyzny" otwarta
w grudniu ubiegłego roku w Muzeum Wojska Polskiego przy współudziale tej
placówki. Jest ona poświęcona funkcjonariuszom BOR, którzy oddali życie podczas
pełnienia obowiązków służbowych.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj