Prowokacja wymierzona w Kościół
Część materiałów, które policja znalazła podczas rewizji w pałacu
arcybiskupim w Mechelen, mogła być podrzucona tam przez dziennikarzy –
poinformował w specjalnym komunikacie belgijski Episkopat. Informację podaną
przez biskupów potwierdza flamandzki dziennik "De Morgen".
Komunikat został wydany po opublikowaniu przez belgijski dziennik "Het Laatste
Nieuws" doniesień o rzekomo nieznanych "sensacyjnych dokumentach" znalezionych w
pałacu arcybiskupim. Belgijscy biskupi wskazują, że nie chodzi o nieznane
dokumenty, ale o dwie płyty CD zawierające materiały związane ze sprawą pedofila
Marca Dutroux. Zwracają też uwagę, że dokumenty te już wcześniej były znane
m.in. dziennikarzom sądowym i prokuraturze. Wersję Episkopatu potwierdził
flamandzki dziennik "De Morgen", którego zdaniem za prowokacją stoją
dziennikarze sprzedawanej w Belgii walijskiej gazety "The Spruto", którzy
przesłali do brukselskiej kurii wspomniane materiały w 2004 roku w ramach
nieudanej prowokacji dotyczącej innej sprawy.
Konferencja Episkopatu Belgii domaga się wyjaśnień, w jaki sposób informacje o
tajnych materiałach ze śledztwa, czyli dokumentach wyniesionych z pałacu
arcybiskupiego, trafiły w ręce dziennikarzy. Biskupi ubolewają z powodu
nierespektowania tajemnicy śledztwa i przekazywania prasie przez osoby
zaangażowane w sprawę informacji, których jedynym celem jest podsycanie
sensacji.
Komunikat informuje, że strona kościelna nie otrzymała dotąd spisu
zarekwirowanych przez policję dokumentów. Warto przypomnieć, że przy jego
sporządzaniu zabrakło jakiegokolwiek przedstawiciela ze strony kościelnej. Nie
można zatem wykluczyć, że wkrótce mogą się pojawić jakieś "nowe" dokumenty
rzekomo znalezione w pałacu arcybiskupim, które w rzeczywistości nigdy nie były
tam przechowywane.
O tym, że belgijski wymiar sprawiedliwości jest zdolny do tego typu
kamuflażowych działań, świadczy choćby przebieg śledztwa prowadzonego w 2004
roku w sprawie wspomnianego wcześniej Marca Dutroux, pedofila i seryjnego
mordercy. Podczas wczorajszej konferencji prasowej w Brukseli Eric de Beukelaer
wskazał, że właśnie niejasności związane z tamtym śledztwem podważyły zaufanie
ofiar do belgijskiego wymiaru sprawiedliwości. Rzecznik prasowy Episkopatu
Belgii zwrócił uwagę, iż nie jest dziełem przypadku, że domniemane ofiary
zamiast do prokuratury zwróciły się do kościelnej komisji, którą mimo wszystko
obdarzyły większym zaufaniem, a które usiłuje zniweczyć nieodpowiedzialne
działanie wymiaru sprawiedliwości.
Sebastian Karczewski
