Protest lekarzy. Reaktywacja

Lekarze wznowią przerwany protest przeciwko ustawie refundacyjnej –
dowiedział się "Nasz Dziennik". Co prawda prezydent podpisał wczoraj nowelizację
ustawy, która znosi kary finansowe za niewłaściwe wypisywanie recept, ale te
restrykcje mogą zostać przywrócone w drodze rozporządzenia ministra zdrowia.

– Rząd próbuje nas podstępnie oszukać – twierdzą lekarze. Stąd już za tydzień
mogą sięgnąć po nowe formy protestu. Znowelizowana w trybie pilnym przez Sejm
ustawa refundacyjna, którą w ubiegły czwartek bez poprawek przyjął także Senat,
spełnia tylko część postulatów lekarzy i farmaceutów. Usunięto z niej zapis
dotyczący karania lekarzy za niewłaściwie wypisywanie recept. Do czasu jej
wejścia w życie na abolicję mogą liczyć także aptekarze, którzy realizują
błędnie wystawione przez lekarzy recepty. Nowelizacja nie spełnia jednak
głównego postulatu farmaceutów, którzy nie chcą ponosić odpowiedzialności za
niepopełnione przez siebie, a przez lekarzy błędy na receptach. Minister zdrowia
Bartosz Arłukowicz, który w ubiegłym tygodniu przekonywał, że ustawa realizuje
najważniejszy postulat aptekarzy dotyczący możliwości odwołania się od
niekorzystnych dla nich decyzji do NFZ, obiecał zniesienie zapisów o karach dla
aptekarzy – jednak nie w ustawie refundacyjnej, ale w rozporządzeniach do
ustawy. Ale to na razie tylko obietnice. Choć nikogo nie zdziwiła krytyka ze
strony aptekarzy, to jednak dużym zaskoczeniem dla premiera Donalda Tuska i
ministra Arłukowicza musi być groźba wznowienia protestu lekarzy. Medycy
zauważyli, że rząd prowadzi z nimi nieczystą grę.

Wczoraj w Pałacu Prezydenckim o nowelizacji ustawy refundacyjnej z prezydencką
minister Ireną Wóycicką i doradcą prezydenta ds. zdrowia dr. Maciejem Pirógiem
rozmawiali przedstawiciele lekarzy i aptekarzy. Ci ostatni, którzy podczas
zakończonego w niedzielę I Krajowego Zjazdu Aptekarzy zapowiedzieli, że od
poniedziałku rezygnują z zamykania na godzinę aptek, za to będą bardzo
skrupulatnie sprawdzać recepty, chcą udowodnić, że obowiązujące prawo jest złe i
należy je zmienić. Zarówno lekarze, jak i farmaceuci nie mieli złudzeń, że
prezydent ustawę refundacyjną podpisze. Bronisław Komorowski, decydując się na
ten manewr, ocenił, że znowelizowana ustawa jest bezwzględnie konieczna, a jej
wejście w życie będzie korzystne dla pacjentów. Na nic zdały się apele
Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy o skierowanie nowelizacji do
Trybunału Konstytucyjnego – OZZL wskazuje, że zmiana ustawy refundacyjnej
dokonała także istotnych modyfikacji w ustawie o zawodach lekarza i lekarza
dentysty, które nie były poddane konsultacjom społecznym, a to jest niezgodne z
Konstytucją. Jednak Bronisław Komorowski był innego zdania.

– Po prezydencie, który nie działa samodzielnie i który kieruje się interesem
partyjnym, trudno było się spodziewać poparcia naszego postulatu – ocenia w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący OZZL.
Lekarz podkreśla, że ustawa mimo przeróbek robionych na kolanie jest zła i wciąż
nie rozwiązuje ważnych problemów środowiska. Ponadto o ile szybkie tempo prac w
przypadku nowelizacji ustawy o refundacji leków było uzasadnione, ponieważ
dotychczasowe przepisy utrudniały możliwość nabycia leków refundowanych, o tyle
zmiany dokonane w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty powinny być
przedyskutowane z zainteresowanym środowiskiem.

Lekarze są oburzeni głównie tym, że rząd próbuje wprowadzić jednak przepisy,
przeciwko którym do tej pory protestowali.

– Złe zapisy dotyczące np. karania lekarzy za nieprawidłowe wystawienie recepty,
które były w ustawie refundacyjnej, w wyniku naszych protestów zostały wyjęte i
teraz zostaną z powrotem wprowadzone, tyle że poprzez rozporządzenia ministra
zdrowia. To tylko świadczy o tym, że rząd nie ma dobrej woli i kolejny raz
próbuje nas podstępnie oszukać – uważa wiceprzewodniczący OZZL Zdzisław Szramik.

Wszystkie zatem kwestie, w tym sprawa kar, o które trwał spór lekarzy z
Ministerstwem Zdrowia, zostaną punktami zapalnymi, tyle tylko, że wejdą w życie
bocznymi drzwiami. To pokazuje, według lekarzy, że resort zdrowia i rząd nie
miały dobrych intencji. W rezultacie chodziło o to, żeby zaoszczędzić pieniądze,
ograniczając refundację leków dla pacjentów. I aby zrobić to rękami lekarzy. –
Rządowa propaganda usiłuje wmówić społeczeństwu, że skoro z ustawy został
usunięty ust. 8 art. 48 o karach dla lekarzy, to przeciw czemu ci medycy jeszcze
protestują. Tym samym usiłuje się z nas zrobić wrogów pacjentów i aptekarzy. Ale
tak nie jest. My chcemy uniknąć zbędnej biurokracji, która nie jest przypisana
do zawodu lekarza, naszym zadaniem jest leczenie pacjentów i tym chcemy się
zajmować – dodaje Zdzisław Szramik. Przypomina, że to strona rządowa ogłosiła
sukces, którego tak naprawdę nie ma.

Środowisko lekarskie stoi na stanowisku, że potrzebna jest ustawa refundacyjna z
prawdziwego zdarzenia, dlatego że szkoda czasu na prowizoryczne zmiany, których
de facto nie ma. Dlatego lekarze, którzy czują się traktowani instrumentalnie
przez rząd Donalda Tuska, zapowiadają kolejną falę protestów. W piątek w
Bydgoszczy zaplanowano obrady zarządu OZZL. To najprawdopodobniej wtedy zapadną
decyzje co do jego formy. – Wszystko wskazuje na to, że rząd próbuje nas
oszukać. Natomiast my chcemy być wyłączeni z procesu refundacji, który jest
bardzo ryzykowny. Lekarz nie powinien się zastanawiać, ile kosztuje lek i czy
jest dostępny, ale przepisywać lek do choroby, a nie do poziomu refundacji.
Spotykając się w Bydgoszczy, chcemy kolejny raz powiedzieć temu systemowi
zdecydowane "nie". Osobiście jestem za zaostrzeniem formy protestu.
Niepotrzebnie daliśmy się nabrać kolejny raz. Potraktowaliśmy rząd jako
partnera, ale ten rząd, który robi uniki i wyprowadza nas w pole, na partnerskie
traktowanie, tym bardziej na zaufanie, nie zasługuje – komentuje Zdzisław
Szramik.

Tymczasem, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, zaostrzenie protestu lekarzy
wisi w powietrzu, i to nie tylko ze strony OZZL. Na najbliższą sobotę w Poznaniu
planowane jest bowiem spotkanie koalicji: OZZL, Porozumienia Zielonogórskiego,
Polskiej Federacji Pracodawców Ochrony Zdrowia oraz lekarzy skupionych wokół
portalu Konsylium24, który prowadził niedawny protest pieczątkowy. Na razie nie
wiadomo jeszcze, jaką formę miałby przybrać ewentualny protest lekarski.

Mariusz Kamieniecki

drukuj